Osobowość schizoidalna

dr n. med. Sławomir Murawiec
specjalista psychiatra, psychoterapeuta
Centrum Zdrowia Psychicznego
Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie
Osobowość schizoidalna
Fot. sxc.hu

Co to jest osobowość schizoidalna

Osoba „schizoidalna” często robi wrażenie chłodnej emocjonalnie, pochłoniętej własnymi przemyśleniami i sprawami. W czasie spotkania nie wyda się kimś serdecznym i łatwo nawiązującym kontakt. Przeciwnie, najczęściej jest odbierana jako mało empatyczna i mało uczuciowa, jako emocjonalnie zdystansowana. Z pewnością nie wybucha zaraźliwym śmiechem i nie jest duszą towarzystwa. Jej wypowiedzi mogą zaskakiwać oryginalnością lub ekscentrycznością, a poglądy bywają odmienne od poglądów większości ludzi. Oceny i poglądy innych nie są dla niej obowiązujące – taka osoba myśli po swojemu. Sens jej wypowiedzi może być bardzo ogólny, teoretyczny. Nie będzie to raczej wypowiedź o emocjach ani o związkach z innymi ludźmi. Nie dowiemy się od niej, że ma wielu przyjaciół, natomiast powie nam, że utrzymuje wybrane kontakty z pojedynczymi osobami. Czasami możemy dowiedzieć się, że ma „bliskich przyjaciół”, z którymi kontaktuje się jedynie kilka razy w roku. Jej ubiór będzie najczęściej poprawny, czasami może być ekscentryczny, ale nie będzie podążał za najnowszymi trendami mody.

Rozpoznanie

Psychiatrzy opierają diagnozę tego rodzaju osobowości na następujących kryteriach:

  • brak lub znikome działania służące przyjemności,
  • chłód emocjonalny, wycofanie się lub spłycenie uczuciowości,
  • ograniczona zdolność wyrażania przyjaznych, ciepłych uczuć lub gniewu wobec innych,
  • brak zainteresowania zarówno pochwałami, jak i krytyką,
  • słabe zainteresowanie doświadczeniami seksualnymi,
  • samotnictwo,
  • silne skłonności do fantazjowania i introspekcji,
  • brak bliskich przyjaciół lub stałych partnerów,
  • wyraźna niewrażliwość na obowiązujące normy i konwencje społeczne.

Osoba ze schizoidalnymi cechami osobowości, kiedy patrzymy na nią „z zewnątrz”, sprawia wrażenie kogoś wycofanego emocjonalnie i pochłoniętego samym sobą. Jeśli jednak zajrzeć za tę kurtynę, odkrywamy drugie dno tego rodzaju konstrukcji osobowości. Według teorii psychodynamicznej podstawowy problem osób „schizoidalnych” wiąże się z bliskością i dystansem, z miłością i strachem. Osoby te mają poważny problem w relacji z innymi ludźmi i otaczającym światem. Problem ten polega na tym, że z jednej strony pragną i potrzebują bliskości, a drugiej strony odczuwają lęk przed zbyt dużą bliskością, zagarnięciem i „pochłonięciem” przez drugą osobę. Nie jest to postawa łatwa do zmiany. Taka osoba pragnie bliskości emocjonalnej i nawiązania relacji z kimś drugim, jednak kiedy już ta bliskość staje się dostępna, boi się, że zostanie pochłonięta emocjonalnie, zdominowana, oddana we władzę tej drugiej osoby. Tak przedstawia się dylemat wewnętrzny osoby schizoidalnej, „tej, która nie może pozostawać w związku z drugą osobą ani poza takim związkiem, nie ryzykując w rozmaity sposób utraty i swojego obiektu, i siebie samej”1. Osoby te z jednej strony pragną bliskości, a z drugiej się jej obawiają, co prowadzi do walki o własną niezależność, odrębność i bezpieczeństwo. Jednocześnie może to prowadzić do alienacji i samotności. Świat zewnętrzny i relacje z innymi wydają się więc takiej osobie pełne zagrożeń dla jej bezpieczeństwa i indywidualności. Według prof. McWilliams: „Jednostka schizoidalna jest przede wszystkim outsiderem, stojącym na uboczu zdarzeń obserwatorem ludzkiej natury”1. Może temu towarzyszyć poczucie.

Osoby te często uciekają w wewnętrzny świat wyobraźni, a także w intelektualizowanie. Oznacza to, że „na swój własny użytek” często pochłonięte są fantazjami, żyją w świecie wyobraźni. Natomiast do wielu problemów pochodzą analizując je od strony teoretycznej, intelektualnej, a nie w sposób emocjonalny czy zorientowany na związek z drugą osobą. Nie chodzi tu jednak o to, że osoby te są zimne czy nieczułe. Nawet jeśli bardzo zależy im na innych, to potrzebują ochronnej przestrzeni osobistej. Często prowadzi to do wycofania, poszukiwania satysfakcji w świecie fantazji i odrzucenia świata zewnętrznego. Według prof. McWilliams: „Pod wpływem stresu osoby schizoidalne mogą uciekać od swoich uczuć i od zewnętrznej stymulacji, sprawiając wrażenie przytępionych, niewrażliwych, reagujących niewłaściwie, mimo że są ponadprzeciętnie wrażliwe na afektywne komunikaty pochodzące od innych ludzi”1. Natomiast relacji z drugą osobą może pojawiać się następująca sytuacja: partner osoby schizoidalnej próbuje zbliżać się do niej emocjonalnie, a osoba schizoidalna obawiając się ingerencji i „pochłonięcia” – odsuwa się.

Osoby te najczęściej nie są konfliktowe, kłótliwe i agresywne. Przeciwnie, starają się unikać konfliktów. Są często postrzegane jako łagodne i spokojne. Najczęściej nie doświadczają także wstydu lub poczucia winy, ponieważ odbierają siebie i świat takimi, jakie są, bez skłonności do życzeniowego przekręcania faktów i maskowania rzeczywistości.

Często są to osoby bardzo twórcze. Jeśli lepiej funkcjonują w społeczeństwie, wykorzystują swoje zdolności w pracy naukowej – dokonują odkryć naukowych, tworzą nowe teorie i idee. Inni żyją w swoim wewnętrznym świecie wyobrażeń i mitów, a ich twórczość jest społecznie bezproduktywna. Osoby schizoidalne różnią się pomiędzy sobą nasileniem opisanych cech, a poprzez to stopniem funkcjonowania w codziennym życiu.

Przyczyny

Przyczyny występowania osobowości schizoidalnej nie są dokładnie ustalone. Naukowcy uważają, że mają charakter jednocześnie biologiczny (dziedziczny), jak i związany z wychowaniem. Natomiast nie ma pełnej jasności, jak dokładnie wyglądają obie te grupy przyczyn i jak się ze sobą łączą. Niektórzy psychoterapeuci opisywali rodziców osób schizoidalnych (lub jednego z nich) jako nadmiernie zaangażowanych, narzucających się i ingerujących. Natomiast inni uważają, że dzieciństwo tych osób było „zimne” i brakowało w nim ciepła emocjonalnego.

Rozpowszechnienie tego zaburzenia w populacji osób dorosłych nie jest dokładnie znane, gdyż jest trudne do oceny. Szacunki dotyczące częstości występowania osobowości schizoidalnej wahają się od 0,5 do 7%. Częściej napotykamy ten typ osobowości u mężczyzn niż u kobiet oraz u osób, u których w rodzinie ktoś cierpi na schizofrenię.

Jakie są sposoby leczenia?

Leczenie osobowości schizoidalnej to przede wszystkim psychoterapia. Osoby schizoidalne mogą zgłaszać się na terapię, chcąc poprawić swoje kontakty z innymi ludźmi, wyznaczając sobie jakieś cele do zrealizowania, pragnąc wykształcić pewne umiejętności społeczne.

Natomiast wskazania co do rodzaju psychoterapii różnią się według różnych ekspertów. Najczęściej zaleca się psychoterapię indywidualną, a dopiero potem grupową. Cześć autorów uważa, że powinna być to psychoterapia krótkoterminowa, skoncentrowana na wybranym problemie, inni – że długoterminowa, skupiona na umiejętnościach bycia w relacji z drugą osobą. Wskazana może być zarówno psychoterapia poznawczo-behawioralna, jak i psychodynamiczna (zobacz: Metody psychoterapii).

Leczenie farmakologiczne (czyli podawanie leków psychotropowych) ma znaczenie dodatkowe i jest zalecane okresowo w przypadku wystąpienia takich stanów, jak depresja i lęk. Toteż w pewnych okresach mogą być stosowane leki przeciwdepresyjne, uspokajające lub przeciwpsychotyczne.


Piśmiennictwo:

1. McWilliams N.: Diagnoza psychoanalityczna. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2009: 203–218.
Data utworzenia: 01.06.2012
Osobowość schizoidalna Oceń:
(4.59/5 z 37 ocen)
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Współchora
      2018-06-23 08:38
      Przeczytałam artykuł, poczytałam komentarze. Jestem chyba w związku z taką osobą. Od kilku lat. Od miesiąca K.chodzi do psychiatry, nie ma na razie pełnej diagnozy. Dostał jakieś leki i skierowanie do psychologa. Piszecie, że chcecie być, z kimś. Tylko pytanie, po co. Zastanówcie się, co dacie drugiej osobie? Osobie, która ma potrzeby otrzymywania czułości, dobrego słowa. Ja nabawiłam się nerwicy, stałam się świetną w robieniu awantur. Widzę, że K.się stara, ale czasami, coraz częściej, mam już dość. Jego braku empatii, obojętności, ciszy. Sama lubię czasami być samą, poczytać, posłuchać muzyki ale potrzebuję drugiej osoby, która mi powie, chociażby, że fajnie że jestem. I ja też to mówię, tylko nic w zamian nie otrzymujęodpowiedz
    • Honor
      2018-03-15 19:06
      Zaczęłam szukać odpowiedzi na pytanie...co ze mną nie tak? Może ja jestem psychicznie chora ... a tu trafione w punkt osobowość schizoidalna. Wszystko się zgadza uwielbiam spędzać samotnie czas we własnych myślach ,fantazjach! W kontaktach z ludźmi jestem wycofana raczej obserwuje ,milczę niż rozmawiam! A od prawie 3 lat przechodzę katorgę ,bo jestem 24/7 w domu z własnym synkiem ... dzieckiem które jest nadpobudliwe ruchowo i trzeba być ciągle z nim ...zaczynam wariować od tego ,brak chwili ciszy i pobycia samej ze sobą doprowadza mnie do nerwicy i agresji wobec niego :( Zastanawiam się czy go w ogóle kocham ... obwiniam za wszystko... Własna matka zarzuciła mi ostatnio ,że jestem bezuczuciowcem ... A ja bym chciała tylko odrobinę spokoju...odpowiedz
      • imo
        2018-04-03 01:41
        Nie wydaje mi sie, zeby w Twoim przypadku chodzilo o "odrobinke" spokoju, skoro jak Sama przyznajesz, masz osobowosc schizoidalna. Dziwi mnie, jak ktos z taka osobowoscia ma dziecko? A moze objawilo sie to dopiero, po porodzie? Dobrym wyjsciem byloby znalezc na poczatek. moze nie przyjaciol od razu, ale osob ktorym bedziesz mogla zaufac i zorganizowac jakos czas z dzieckiem. Sama rozumiesz, ze jestes bardziej uczuciowa, lecz potrafisz sie bardzo dobrze maskowac i dystansowac co jest zle odbierane. Niestety widocznym dodatkowym objawem jest agresja, na kims, na kim ci najbardziej zalezy, przez co dodatkow sie zamykasz/dystansujesz. Dzieci wydaje mi sie sa bardzo empatyczne, wiec odbierze to raczej jako objaw chlodu. Powinnas cos z tym zrobicodpowiedz
      • E.
        2018-04-02 20:36
        Każdy rodzic, nawet najlepszy i najczulszy potrzebuje czasem chwili dla siebie, wytchnienia. Wcale nie jesteś pod tym względem inna i nie można nazywać siebie "zlym rodzicem" tylko dlatego, że ma się potrzebę czasem odpocząć i poświęcić czas sobie. Może zaproponuj babci dziecka aby wzięła je do siebie na popołudnie czy wieczór od czasu do czasu? Trochę w mojej opinii niepokojące jest to, że stajesz się względem swojego dziecka agresywna. Dziecko jest krucha istota i ufa Ci bezgranicznie. Uwierzy Twoim słowom, nawet tym które rzucone w złości nie będą do końca prawdziwe A już z pewnością przemyślane. Nie chce krytykować zachowania Ale może zwyczajnie potrzebujesz pomocy? Nie jesteśmy superbohaterami. Pójdź do psychologa, pogadaj, wygadaj się i pozwól sobie pomóc. Trzymam kciuki za Ciebie!odpowiedz
    • Suiclivia
      2018-03-02 21:29
      Najbardziej widzę w sobie tą niemożność nawiązania bliższego kontaktu z kimkolwiek. Są dni, kiedy tak bardzo bardzo tego potrzebuję, ale wtedy zaczynam myśleć i myśleć i myśleć i ostatecznie nie odzywam się do żadnego z moich znajomych, bo nie umiem się zbliżyć w żaden sposób. A pisanie rzeczy "tęsknię" czy "potrzebuję teraz tu ciebie" nie "przechodzi" mi przez palce. Najlepiej jest jak się napiję, wtedy tyle nie myślę i nie analizuję każdego spojrzenia czy gestu innych ludzi. Najgorzej jest po marihuanie, wtedy potrafi mnie nie być przez 2h. Chociaż w sumie trochę lubię ten stan. Nie musisz sie wtedy tłumaczyć, czemu nic nie mówisz. Jedno słowo "faza" i dają ci spokój. Pomimo bycia introwertykiem staram pchać siebie w jakieś sytuacje wymagające kontaktu z innymi, aby totalnie nie zdziczeć. Miałam już tak i absoolutnie nie chcę ponownie przez to przechodzić.odpowiedz
      • K.
        2018-04-11 14:16
        Po przeczytaniu tego komentarza czuję się, jakby ktoś wkradł mi się do komputera i napisał ten komentarz. Dokładnie tak samo mam, pozdrawiam serdecznie.odpowiedz
    • To sie dowiedzialem
      2018-02-15 22:56
      Dziwne troche czytac artykul o sobie-osobowosci schizoidalnej.pasuje prawie wszystko:samotnik nieumiejacy nazwac wlasnych uczuc nie potrzebujacy ich wg wlasnego przekonania.jestem w zwiazku malzenskim ale mam swiadomosc ze nie otwieram sie calkowicie na druga osobe.troche to przypomina wspolne zycie...dwoch pojedynczych osob.chetnie jednak nawiaze kontakt z Wami-podobymi schizoidami bo jednak odczuwam czasem chec porozmawiania z kims kto ma podobnie i rozumie o co chodzi.odpowiedz
      • Rozmowa
        2018-05-15 00:40
        Jezeli to czytasz odpisz na ten komentarz z jakims kontaktem.odpowiedz
    • Krzywik
      2017-08-11 17:01
      Kicio, mam 39 lat i jestem w takiej samej sytuacji, pozdrawiam :)odpowiedz
    • Ciekawski
      2016-11-15 11:25
      Stroni od przyjemności i pochłonięty jest seksem? To jak to?odpowiedz
    • Jan
      2016-10-07 19:59
      Przykro mi Glorio.odpowiedz
    • kicio
      2016-08-03 21:34
      też to mam 38lat nigdy nie miałem dziewczyny nie mam żony,nie mam żadnych kolegów,z nikim nie rozmawiam.odpowiedz
      • dlaczego nas to spotkało
        2018-03-21 12:31
        To tak jak ja ,42 lata i samotność ... do bani.odpowiedz
      • An
        2018-02-09 19:41
        I nikt nie odpisał 😯 życie jest nie fairodpowiedz
    • Aleksandra
      2016-06-18 03:54
      Witam, W podtytule "Rozpoznanie" akapit zaczynający się od słów: "Osoba ze schizoidalnymi cechami osobowości..." ostatnie zdanie nie jest dokończone: "Może temu towarzyszyć poczucie." - jakie poczucie ?odpowiedz
      • mm
        2016-09-15 15:37
        Też jestem ciekaw... :)odpowiedz
        • m2
          2016-11-12 15:19
          ... wyjątkowości... wyższości...? swoisty mix czy przeplatanka między poczuciem bycia gorszym i wyjątkowym, bardziej myślącym, szczególnie wrażliwym czy głębiej świadomym w porównaniu z innymi...odpowiedz
    • Gloria
      2016-05-20 15:07
      Mam pytanie do eksperta - jak jako osoba budująca intymną relację z chłopakiem z osobowością schizoidalną mogę mu pomóc się otworzyć i przełamać lęki? On raz chce być blisko mnie za wszelką cenę, raz mnie unika. Zachowuje się jak normalny zakochany mężczyzna, żeby zaraz dystansować się. Toleruję to, bo uważam, że jest wspaniałą osobą, ale oczywiste jest też, że wymagam od niego pewnych rzeczy jako kobieta i pragnę pomóc mu się zmienić, oczywiście nic na siłę. Tyle że gdy zaczynam się odsuwać jako kochanka i próbuję być dla niego tylko przyjaciółką, on zaczyna się starać i ewidentnie nie chce mnie stracić. Jak okazywać wsparcie takiej osobie tak, żeby go nie spłoszyć? Jak z taką osobą rozmawiać?odpowiedz
      • Krzysztof
        2017-10-19 20:33
        Cześć Gloria Mam pytanie do ciebie, może to przeczytasz i odpowiesz - w jaki sposób udało Ci się nawiązać relację intymną z chłopakiem mającym to schorzenie - on cię zagadał/poderwał czy też inicjatywa była po twojej stronie ( a w takim razie co cię skłoniło aby go poderwać - jest nieprzeciętnie przystojny/bogaty czy też coś innego ? Pytam, bo mam to schorzenie i nie umiem fizycznie/psychicznie okazać zainteresowanie jakiejkolwiek kobiecie. Nie umiem tańczyć, nie piję, nie chodzę do barów i dyskotek i nie upijam się. Jeśli siedzę w kawiarni obok ładnych dziewczyn to tylko gapię się na nie przez godzinę i dłużej i nie mam odwagi zagadnąć ich. One najwyżej łaskawie zauważą, że obserwuje je jakiś samiec (z próżności) , ale nie próbują do mnie zagadnąć. Najwyżęj jak odchodzą to się patrzą (czy przypadkiem ich nie śledzę i nie idę za nimi - ale przecież jak przez godzinę byłem obok i nie zagadałem to tym bardziej nie będę ich gonił). Masz rady, jak poznać dziewczynę/kobietę w takiej sytuacji ? Kobiety są głupie, bo nie widzą, że taki facet to przecież 100% gwarancja wierności - nie jest fizycznie/psychicznie zdolny, aby poznać inną kobietę poza nimi i będzie im, nie waham się tego napisać, dozgonnie wdzięczny za miłość, troskę, zainteresowanie i dzielenie się sobą. Facet, 42 lata - 100% hetero, 0% doświadczeń hetero, pomimo silnych pragnień takich przeżyć. Już nie wytrzymuję dłużej tej sytuacji. Oglądam się już za prawie każdą kobietą na ulicy i to mnie jeszcze bardziej dołuje. Pozdrawiamodpowiedz
        • Ann
          2018-03-27 14:02
          To nie kobiety są głupie. Nikt nie ma obowiązku wiedzieć, że jesteś schizoidem. Wykazanie zainteresowania nie jest niemożliwe, nawet z tym. Tak, też jestem schizoidalna. I do ludzi podchodzę z dystansem, co oni sami podkreślają. Ale wejście w interakcję nie jest jakieś arcytrudne. Nigdy nie rozmawiałeś z kobietą na jakieś neutralne tematy? Wtedy wystarczy zakomunikować " jesteś bardzo interesującą osobą". Do tego nie trzeba dzikiej wylewności.odpowiedz
      • róża
        2017-05-09 22:45
        przeczytałam twój komentarz glorio i mój narzeczony jest na to chory,rozmawiaj z nim normalnie,mów mu że go kochasz,że go nie opuścisz że będziesz z nim przy nim,poczuje się przy tobie bezpiecznie i szczęśliwy..uwierz w siebie.bądż silna,i nie poddawaj się.odpowiedz
      • Emma Tos
        2016-06-08 02:32
        Identyczny problem.. Bardzo się męczę a chciałabym znaleźć rozwiązanie.. Również ponawiam pytanie @Gosiaodpowiedz
        • Dani
          2016-07-20 23:43
          To chyba nic nie da. Mam taką osobowość i z własnego doświadczenia wiem że nie ma na to sposobu. może terapia by pomogłaodpowiedz
          • lebensgefahr
            2017-11-14 03:05
            a ja uważam, że nie terapia, tylko akceptacja. kto bowiem ustalił, co jest zdrowe, a co chore? widzę masę tzw, zdrowych, "normalnych", rzekomo, związków, gdzie wszyscy działają, mają masę znajomych, biorą huczne śluby, a potem takie rozwody. w takim społeczeństwie warto zauważyć to, co osoby schizoidalne dają od siebie, czyli myślenie, logikę, dystans, indywidualność. naprawdę, takiej osoby nie trzeba zmieniać w opętanego i towarzyskiego korposzczura :) bo to ten drugi często jest bardziej "chory". polecam spróbować spojrzeć na świat oczami schizoidalnej osoby: wszędzie nadmiar emocji, niedobór logiki... a wszystko to prowadzi do jednej wielkiej farsy. tymczasem, wdług mnie, nie ma nic nienormalnego w tym, że ktoś raz chce bliskości, a raz dystansu. ale nie wiem, w sumie sama to mam, więc stąd ta ocena. tak, czy tak, kluczem w związku jest akceptacja, a nie zmiana. a co do pytania Krzysztofa, to... widzisz. nie zawsze musisz tańcować w barach. możesz za to zadać pytanie na jakimś forum. ktoś odpowie i... czasem tak to się zaczyna. :)odpowiedz
            • Aga
              2018-03-21 14:07
              Jeżeli czujesz się źle ze sobą, albo ranisz swoim zachowanie innych - trapia. Jeśli czujesz sie dobrze ze sobą, a inni lubią z tobą przebywać - akceptacja.odpowiedz
              • taki mix np.
                2018-03-22 02:29
                A jak czujesz sie dobrze ze soba ale inni nie chca z toba przebywac?odpowiedz
            • hana
              2017-12-26 13:10
              brawo ,lepiej bym tego nie ujęła.Szczerze powiedziawszy wcale nie jest mi żle z tą moją osobowością.Byłam w dwóch poważnych związkach,prowadzę bardzo ciekawe życie,praca daje mi wiele satysfakcji.....uwielbiam być sama z sobą i po prostu lubię siebie lubię też ludzi którzy mają coś do powiedzenia,nie nawidzę bezsensownej paplaniny kozaczenia oraz całej tej otoczki po której można stwierdzić czy towarzystwo dobrze się bawiodpowiedz
            • Krzysztof
              2017-12-05 22:40
              lebensgefahr - dzięki za odpowiedź na mój post.odpowiedz
          • MARCO
            2017-09-18 06:21
            Tak . Tylko terapia może pomóc i duzo miłości i zrozumumienia oraz wiara, modlitwa i takie mszę z modlitwą o uzdrowienie pomagają się wylecZyć niektórym ludziom nawet z poważnych, nieuleczlnych chorób. Wiem co mówię. Polecam np mszę ojca Witko, ojca Daniela. Info znajdziecie przez gogle w necie. Ja po 3 latach terapii modlitwy i mszy, mszy o uzdrowienie duszy i ciala czuje sie wreszcie swobodnie, normalnie jak nowonarodzony gorącą polecam bo warto ito działa.odpowiedz
            • Amika
              2017-10-06 20:42
              Męczę się z taką sobą przez całe życie. Mając 56 lat mam dosyć siebie i świadomość że moje życie to było tylko jakieś wewnętrzne cierpienie bez odczuwania radości życia i braku odczuć miłości do siebie i brakupoczucia że było się kochanym. A gdy przyszły do tego zaburzenia depresji to stan w jakim byłam był nie do zniesienia i nie mogłam z tym sobie poradzić. Nie udało mi się osiągnąć niczego ani w sferze życia osobistego czy zawodowego. Niemożność stworzenia jakiegoś związku partnerskiego, braku własnej rodziny, nadwrażliwość i przeżywanie nadmierne wszystkiego, poczucie osamotnienia są nie do zniesienia i prowadzą do obłędu. Próbowałam terapii grupowej nawet przez 8 miesięcy ale dało mi to tylko tyle że dowiedziałam się tylko więcej o sobie ale się nie uspokoiłam. Nawet nie mogłam się modlić w w takim złym stanie bo przez mózg przewałka różnych myśli. Jestem teraz w okresie obrachunkowym swego życia i to ze taką mam osobowość przyniosło mi tyle cierpienia wewnętrznego i depresji i poczucia osamotnienia i smutku. Wszystkim, którzy przechodzą przez takie stany serdecznie współczuję, szczególnie kobietom. Może młodszym osobom uda się poczuć lepiej . Ja jeszcze spróbuję zaangażowac się w msze o uzdrowienie duszy bo chodzę na terapię ind. ale chyba to mi nic nie da.odpowiedz
              • lebensgefahr
                2017-11-14 03:12
                Amika, ale jaką mszę? kobieto, daj spokój mszom, tylko analizuj siebie, znajdź dobrego psychiatrę. daj sobie spokój z grupami. działaj najpierw indywidualnie, bo każdy jest indywidualną jednostką. instynkt stadny jest nam wmawiany, ale, na boga, czy mamy pozwalać sobie na wmawianie czegokowiek? ze swojej stron polecam terapię, ale indywidualną i dogłębną, a nie jakąś behawioralną, która tylko nastawia nasze działania jak złamaną rękę. a jeżeli chcesz, to pisz do mnie, pogadamy: haltia44@wp.plodpowiedz
                • Ja to Ja, chyba
                  2018-02-06 09:29
                  To co jej wmawiasz, że jest tak jak twierdzisz?odpowiedz
                • hana
                  2017-12-26 12:23
                  jeśli pozwolisz dam twojego maila mojej córce pewnie chęnie z tobą porozmawia i się uspokoi...obecnie jest na terapii indywidualnejodpowiedz
                • makowa pani
                  2017-12-05 08:39
                  A ja analizuje ,obserwuje probuje zaakceptowac -pokochac..I powiem jedno nic nie pomaga jestesmy sterowani..Koniec kropka ....a zyje dośc dlugo na tym swiecie.odpowiedz
                  • Ja to Ja, chyba
                    2018-02-06 09:32
                    Sterowani albo nie. Zakładając, że normy można ustalić i zmienić, to lepiej chyba normy kreować w oparciu o bardziej niezmienne wzorce. Jak to diabeł powiedział "On daje wolność, Ja chcę zniewalać", mówiąc on miał na myśli chyba Boga...odpowiedz

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.