Luka w psychiatrii

Luka w psychiatriiOceń:
(3.00/5 z 4 ocen)
Renata Kołton

Wciąż łatwiej nam się jest przyznać, że przeszliśmy zabieg chirurgiczny niż do pobytu w szpitalu z powodu leczenia depresji. Boimy się społecznych skutków postawionej diagnozy. Szacuje się, że w Europie mniej niż połowa osób, które potrzebują leczenia psychiatrycznego otrzymuje stosowną pomoc - opowiada dr n. med. Marcin Siwek.


Fot. dr n. med. Marcin Siwek

Renata Kołton: Badania pokazują, że różnego rodzaju zaburzeń psychicznych doświadcza nawet co czwarty dorosły Polak. Co sprawia, że są one tak powszechne?

Marcin Siwek: W Polsce, podobnie jak na całym świecie, liczba rozpoznań psychiatrycznych rośnie. Dotyczy to głównie zaburzeń afektywnych, czyli depresji bądź choroby dwubiegunowej, ale odnosi się także do uzależnień, zaburzeń nerwicowych czy zaburzeń osobowości. Przyczyny tego zjawiska są bardzo złożone.

Z jednej strony powszechny dostęp do informacji sprawia, że coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, iż cierpienie, które przeżywa, może być związane z konkretną jednostką chorobową. To, że ciągle się zamartwiamy, czujemy napięcie i lęk, nie potrafimy odpoczywać, cieszyć się i odczuwać przyjemności albo mamy problemy ze snem, przestaje być tylko dowodem na to, że życie jest ciężkie. Staje się w naszej świadomości oznaką np. zaburzeń lękowych czy depresji, o których wiemy, że można je leczyć. Uważniej obserwujemy siebie i coraz częściej nie zgadzamy się na życie z dolegliwościami psychicznymi. To sprawia, że pacjenci chętniej sami zgłaszają się do psychologa bądź psychiatry, nierzadko już z jakąś koncepcją diagnostyczną na temat swoich problemów.

Z drugiej strony na wzrost liczby rozpoznań wpływa rozwój samej psychiatrii, która coraz dokładniej opisuje i definiuje jednostki chorobowe oraz kładzie nacisk na wczesną diagnozę. Przykład może stanowić spektrum zaburzeń dwubiegunowych – w ciągu ostatnich lat zakres tego pojęcia znacząco się poszerzył, obejmując stany różnorodne, nietypowe i często lżejsze od klasycznej choroby maniakalno-depresyjnej. Opracowano również kwestionariusze przesiewowe ułatwiające wykrywanie dwubiegunowości.

Nie należy pomijać także czynników cywilizacyjnych, które mogą sprzyjać rozwojowi zaburzeń psychiatrycznych: coraz szybsze tempo życia, rosnący poziomu stresu, choroby cywilizacyjne, zanieczyszczenia, problemy z używkami, medykalizacja, a przede wszystkim starzenie się społeczeństw. W związku ze zmniejszonym przyrostem naturalnym oraz wydłużaniem się średniej życia, zarówno w Polsce, jak i w całej Europie rośnie odsetek osób w wieku emerytalnym. U osób w podeszłym wieku ryzyko zaburzeń psychicznych, np. depresyjnych, bezsenności czy zespołów otępiennych, znacznie wzrasta. Wynika to zarówno ze starzenia się ośrodkowego układu nerwowego, licznych chorób somatycznych, jak i czynników socjoekonomicznych, takich jak samotność czy trudna sytuacja materialna.

Biorąc pod uwagę skalę potrzeb, leczenie psychiatryczne jest w Polsce mało popularne. W 2015 r. z powodu różnych zaburzeń psychicznych leczono tylko około 4% Polaków.

W odniesieniu do pacjentów psychiatrycznych szacuje się, że w Europie niecałe 50% osób, które potrzebują leczenia, otrzymuje stosowną pomoc. Skala niezaspokojenia potrzeb pacjentów cierpiących na zaburzenia psychiczne w porównaniu z potencjalnymi, ale nie realizowanymi możliwościami udzielenia pomocy zwana jest „luką w leczeniu” (ang. treatment gap). Jak podaje WHO, w odniesieniu do rozpoznań psychiatrycznych, waha się ona w granicach między 32 a 78%. Dzieje się tak pomimo że opieka psychiatryczna, zarówno w sferze farmakoterapii, psychoterapii, jak i oddziaływania środowiskowego, jest często znacznie tańsza niż terapie stosowane w innych dziedzinach medycyny.

Lekceważenie problemu zaburzeń psychicznych powoduje natomiast olbrzymie koszty społeczne. Jak wynika z analiz Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia, depresja i pokrewne zaburzenia nastroju stanowią w Polsce podstawę 35-40% zaświadczeń z tytułu czasowej niezdolności do pracy, tzw. druków ZLA, wydawanych z powodu zaburzeń psychicznych, co daje liczbę ponad 280 tys. takich zaświadczeń na rok.

W Polsce od lat podejmowane są próby wdrożenia nowoczesnego systemu opieki psychiatrycznej, ale niestety bez efektów.

Opieka psychiatryczna w Polsce w znacznej mierze i na wielu obszarach opiera się na bardzo archaicznym modelu, w którym główną rolę odgrywają duże szpitale psychiatryczne i placówki ambulatoryjne. Opracowany już wiele lat temu Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego (NPOZP) przewiduje wiele nowoczesnych rozwiązań, ale tylko w nielicznych miejscach część z nich udało się wcielić w życie.

Obecnie rozmieszczenie placówek psychiatrycznych na terenie kraju jest bardzo nierównomierne. W niektórych województwach czy większych miastach pacjenci mają faktycznie dostęp do wielu oddziałów dziennych, rehabilitacyjnych, szpitalnych i innych form opieki specjalistycznej, co jest zgodne z założeniami NPOZP. Ale są też liczne rejony, gdzie chorzy mogą liczyć tylko na samotną poradnię zdrowia psychicznego, a w przypadku hospitalizacji muszą przebywać na oddziale oddalonym dziesiątki kilometrów od domu, tracąc kontakt z rodziną, którą trudniej w takich warunkach włączyć w proces diagnostyczno-terapeutyczny. Odizolowanie powoduje, że pacjent cierpi, wolniej wraca do zdrowia, szpital źle mu się kojarzy i nie chce w razie potrzeby do niego wracać.

Bolączką polskiego systemu opieki psychiatrycznej jest również niewystarczająca liczba specjalistów. W krajach Europy Zachodniej na 10 000 pacjentów przypada 0,9-1 psychiatry, u nas jest to około 0,6 psychiatry. Dodatkowo, 1/3 lekarzy tej specjalizacji w Polsce jest już bliska wieku emerytalnego.

Jakie są główne założenia Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego?

Model opieki psychiatrycznej przewidziany w NPOZP zakłada przede wszystkim możliwość precyzyjnego dopasowania charakteru leczenia do potrzeb pacjenta. Wszechstronną i wielopoziomową opiekę miałyby zapewnić nowo powstałe Centra Zdrowia Psychicznego składające się z oddziałów dziennych, placówek ambulatoryjnych i oddziałów opieki środowiskowej, które współpracowałyby ze stacjonarnymi oddziałami psychiatrycznymi oraz placówkami pomocy społecznej.

Pacjenci, którzy nie wymagają hospitalizacji, zgodnie z założeniami NPOZP powinni kontynuować leczenie na oddziałach dziennych, następnie odbywać wizyty kontrolne w placówkach ambulatoryjnych. Sieć placówek psychiatrii środowiskowej miałaby za zadanie wzmacniać ich kompetencje, aktywizować środowiskowo i zawodowo, rehabilitować, resocjalizować, rozwijać współpracę z rodziną chorego, a w niektórych przypadkach prowadzić także wizyty domowe.

NPOZP zakładał też przeniesienie ciężaru lecznictwa szpitalnego z dużych wojewódzkich szpitali psychiatrycznych na mniejsze oddziały psychiatryczne funkcjonujące w ramach placówek wielospecjalistycznych, co dawałoby możliwość wielokierunkowej konsultacji pacjenta, także w zakresie zdrowia somatycznego. Dziś jest to trudne, ponieważ szpitale psychiatryczne często znajdują się gdzieś na uboczu.

Wspomniał Pan, że coraz więcej osób zyskuje świadomość, że mogą ich dotykać zaburzenia psychiczne i zgłasza się do specjalistów. Ci, których na to stać, mogą skorzystać z usług prywatnych gabinetów. A na co może liczyć pacjent w ramach świadczeń refundowanych przez NFZ?

Do poradni zdrowia psychicznego można się zgłosić bez skierowania. W zależności od miejsca czas oczekiwania na pierwszą konsultację jest zróżnicowany, ale myślę, że w sytuacji wymagającej natychmiastowej reakcji pacjent na pewno otrzyma pomoc, chociażby w postaci farmakoterapii i doraźnego wsparcia oraz uzyskania wskazówek dotyczących dalszego postępowania.

Największym problemem jest dostęp do indywidualnej psychoterapii. Jej celem jest najczęściej leczenie zaburzeń osobowości bądź zaburzeń nerwicowych. Mogą one znacznie pogarszać jakość życia, ale pacjent nie musi podjąć terapii z dnia na dzień. Jednak czas oczekiwania na leczenie w ramach publicznej służby zdrowia niejednokrotnie wynosi kilka bądź kilkanaście miesięcy. Na szczęście znacznie szybciej chorzy uzyskują dostęp do terapii grupowej. Terapia grupowa jednak nie zawsze może być stosowana wymiennie z indywidualną.

Długi czas oczekiwania na rozpoczęcie leczenia z pewnością powoduje, że finalnie mniej osób podejmuje psychoterapię.

Tak, czekanie bywa bardzo demotywujące. Zwłaszcza, że psychoterapia może budzić lęk i niepewność. Sama w sobie jest często procesem mało atrakcyjnym, podczas którego chory jest zmuszony przyglądać się swoim emocjom i wspomnieniom, które z dużym wysiłkiem przez lata próbował ukryć i o nich zapomnieć. W trakcie czekania może więc wygrać opór przed taką konfrontacją. Zbytnie odroczenie terapii pogarsza też rokowania, a z czasem choremu może być coraz trudniej pomóc.

Dlatego zachęcam do podejmowania leczenia, jak tylko będzie to możliwe. Nie bójmy się wizyty u psychologa czy psychiatry, szansa uzyskania realnej pomocy jest bowiem bardzo duża. Od osób, które doznały pozytywnego efektu terapeutycznego bardzo często słyszę „jak ja mogłem tak długo się z tym męczyć”.

Czy chorzy wstydzą się tego, że potrzebują pomocy psychiatrycznej?

Wciąż łatwiej jest się nam przyznać, że przeszliśmy zabieg chirurgiczny niż do dwutygodniowego pobytu w szpitalu z powodu leczenia depresji. Obawy pacjentów przed społecznymi skutkami postawionej diagnozy są dziś jednak dużo mniejsze niż jeszcze kilkanaście lat temu. Kiedy zaczynałem pracę jako lekarz, częściej obserwowałem osoby, które wchodząc po raz pierwszy do gabinetu obawiały się, że przekraczają jakąś nieodwracalną granicę.

Jednak zjawisko stygmatyzacji i samostygmatyzacji nadal jest widoczne. Wiele osób boi się, że diagnoza psychiatryczna zdyskwalifikuje ich z życia, uczyni ludźmi innej kategorii. Choroby psychiczne nie muszą jednak ograniczać naszych możliwości. Wystarczy spojrzeć na życiorysy sławnych artystów, naukowców czy polityków, a zobaczymy, jak wielu z ich doświadczało zaburzeń psychicznych, co nie ograniczało ich zdolności do osiągnięć.

Choroby psychiczne są tak powszechne, że z każdy z nas styka się z pacjentami gabinetów psychiatrycznych. To może być nasz lekarz, doradca prawny, polityk, urzędnik, sąsiad, sprzedawca ze sklepu. Osoby leczone zwykle nie wyróżniają się dziś niczym szczególnym. Dzięki postępowi, który dokonuje się w psychiatrii, dziś nawet pacjenci z bardzo poważnymi zaburzeniami mają duże szanse na powrót do normalnego życia. W nowoczesnym myśleniu o chorobach psychicznych nie ma miejsca na wykluczanie.

Osobiście marzę o tym, aby ujawnianie problemów ze zdrowiem psychicznym przestało wiązać się ze skrępowaniem, stygmatyzacją czy ostracyzmem społecznym. Walka z tymi zjawiskami jest bardzo istotnym elementem profilaktyki zaburzeń.

Czy pacjenci obawiają się czy być może nawet odmawiają przyjmowania leków psychotropowych?

Nieraz, gdy mówię pacjentowi, że przepiszę lekarstwo, ten odpowiada „ok, tylko nie psychotropy”. Określenie „psychotrop” wielu osobom źle się kojarzy, ale dziś nie ma już podstaw do demonizowania tych substancji. Poza nielicznymi wyjątkami większość stosowanych leków to preparaty bardzo nowoczesne i bezpieczne. Warto też podkreślić, że leki przeciwdepresyjne czy przeciwpsychotyczne nie uzależniają. Senność, zmęczenie, zawroty głowy, otępienie emocjonalne, przybieranie masy ciała - to były zjawiska dość typowe dla terapii lekami starej generacji. Obecnie występują znacznie rzadziej i można je minimalizować w różny sposób. W Polsce dostępne są niemal wszystkie nowoczesne leki psychiatryczne stosowane na świecie, choć niestety nie zawsze są refundowane.

Jeśli obawiamy się, że pod wpływem leków stracimy kontakt z rzeczywistością, to zapewniam, że dzięki nim możemy się do niej bardziej przybliżyć aniżeli oddalić. Czy można powiedzieć, że człowiek funkcjonuje prawidłowo, jest sobą i ma dobry kontakt z rzeczywistością, jeśli ciągle towarzyszy mu lęk, że zaraz umrze albo o wszystko się zamartwia, bo wydaje mu się, że jeśli przestanie, to wydarzy się coś złego lub przytłacza go przekonanie o własnej bezwartościowości i braku perspektyw na przyszłość. Właściwie dobrana farmakoterapia pozwala zapanować nad objawami choroby, które zaburzają nasze działanie, percepcję rzeczywistości oraz emocje. Pomaga w powrocie do pracy czy życia rodzinnego.

Świadomość zaburzeń psychicznych rośnie, ale czy fakt, że są one tak powszechne nie sprawia jednak, że ich objawy traktujemy jako coś normalnego, a nie chorobę, którą powinno się leczyć?

Pewne dolegliwości będące symptomami chorób psychicznych często traktujemy jako przejaw własnych słabości, których nie akceptujemy. Dodatkowo, otoczenie zwykle nie rozumie naszego cierpienia. Łatwiej zaakceptować czyjś ból spowodowany fizycznym uszkodzeniem ciała bądź chorobę somatyczną.

A dziś już wiemy, że zaburzenia nastroju i choroby somatyczne wzajemnie źle wpływają na swój przebieg i rokowania. Depresja może powodować, że efekty leczenia innych chorób będą słabsze. Zwiększa np. ryzyko zgonu po zawale, pogarsza wyniki rehabilitacji po udarze mózgu, a osobom z cukrzycą utrudnia przestrzeganie diety i utrzymanie właściwego stężenia glukozy we krwi. Z drugiej strony, wystąpienie choroby somatycznej u pacjentów, którzy wcześniej doświadczyli depresji zwiększa ryzyko jej nawrotu, zaostrzenia bądź lekooporności objawów depresyjnych.

Objawy zaburzeń emocjonalnych traktuje się jednak czasem z pewnym lekceważeniem, chociaż cierpienie z nich wynikające jest dla pacjenta tak samo dotkliwe.

W jaki sposób sami możemy się chronić przed zaburzeniami psychicznymi?

Od lat prowadzone są badania mające na celu wykrycie czynników zabezpieczających. Nie dają one jednak jednoznacznych rezultatów. Pozostaje nam więc stosować się do znanych już zaleceń. Unikać nadużywania substancji psychoaktywnych, alkoholu i używek. Dbać o swoje zdrowie fizyczne, zarówno jeśli chodzi o regularną aktywność fizyczną, jak i badania profilaktyczne. Przestrzegać higieny psychicznej, unikać nadmiernego stresu i szanować siebie.

Ważna jest również czynna praca nad swoimi emocjami. W Polsce zbyt rzadko korzystamy z pomocy psychologów i indywidualnej psychoterapii. A jest to sposób oddziaływań, który każdemu może dać większą świadomość swoich emocji i procesów, które nim kierują. W efekcie ułatwi dokonywanie w życiu wyborów, które będą dla nas mniej toksyczne.

Dr n. med. Marcin Siwek - specjalista psychiatra, lekarz z 17-letnim stażem pracy. Adiunkt w Zakładzie Zaburzeń Afektywnych Katedry Psychiatrii UJ CM oraz starszy asystent w Klinice Psychiatrii Dorosłych Krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego, gdzie kieruje Pododdziałem Zaburzeń Afektywnych. Praktykę kliniczną prowadzi również w Centrum Dobrej Terapii. Zaangażowany w liczne projekty naukowo-badawcze, współpracuje z Instytutem Farmakologii Polskiej Akademii Nauk. Prowadzi ogólnopolskie szkolenia dla psychiatrów, lekarzy innych specjalności oraz pracowników branży farmaceutycznej w dziedzinie diagnostyki i leczenia chorób psychicznych.

Zastępca Redaktora Naczelnego czasopisma „Medycyna Praktyczna - Psychiatria”. Autor i współautor blisko 150 publikacji naukowych. Współautor wielu książek m. in.: „Dekalog leczenia depresji”, „Choroba afektywna dwubiegunowa - wyzwania terapeutyczne”; „Choroba afektywna dwubiegunowa - wyzwania diagnostyczne”; „Zaburzenia psychiczne w neurologii”; „Lęk w zaburzeniach psychicznych”; „Depresja - wiedzieć, aby pomóc”; „Ból i depresja”.

Jego główne zainteresowania zawodowe to: leczenie depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej i zaburzeń lękowych; współwystępowanie bólu i zaburzeń psychicznych, farmakoterapia stanów opornych na leczenie, interakcje i działania niepożądane leków, neuropsychiatria, biologiczne podstawy chorób psychicznych, wczesna diagnostyka i profilaktyka zaburzeń nastroju, zagadnienia współpracy lekarz-pacjent.

W wolnych chwilach zajmuje się poezją współczesną, religioznawstwem, semiotyką, historią sztuki i antropologią kulturową.

Rozmawiała: Renata Kołton

Data utworzenia: 06.04.2017
Udostępnij:
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

 

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies