Schizofrenia – informacje dla rodzin pacjentów

dr n. med. Joanna Borowiecka-Kluza
specjalista psychiatra
Centrum Dobrej Terapii MindArt
www.centrumdobrejterapii.pl

Niniejszy artykuł przeznaczony jest przede wszystkim dla rodzin i bliskich pacjentów chorujących na schizofrenię; ma zwrócić uwagę na niektóre trudności wynikające z życia z osobą chorującą oraz na możliwe sposoby radzenia sobie z tymi trudnościami. Stanowi również próbę odpowiedzi na pytania zadawane często lekarzowi psychiatrze i innym terapeutom przez rodziny pacjentów, a także służy informacji, edukacji i poszerzeniu wiedzy na temat tej choroby. Jest uzupełnieniem oddzielnego artykułu na temat schizofrenii.

Co to jest schizofrenia?

Schizofrenia to choroba przewlekła, którą można i należy leczyć. Nazwa ta obejmuje grupę tzw. zaburzeń psychotycznych o określonym, choć różnorodnym początku, przebiegu, objawach i uzależnionych od nich sposobach oraz formach leczenia. Zaburzenia psychotyczne mają w swoim przebiegu epizody, w których zaburzone jest między innymi postrzeganie, myślenie i przeżywanie rzeczywistości, otaczającego świata. Osoba chorująca ma w takich okresach problemy między innymi z krytycznym, zgodnym z rzeczywistością spojrzeniem na siebie, wydarzenia rozgrywające się wokół niej, innych ludzi, rodzinę, bliskich. Dlatego choroba ta wiąże się z różnymi utrudnieniami nie tylko dla pacjenta, ale także dla jego najbliższych.

Przebieg schizofrenii a możliwości radzenia sobie u bliskich pacjenta

Schizofrenia jest chorobą trwającą wiele lat, najczęściej do końca życia. Często dotyka osoby w młodym wieku, stając się problemem nie tylko dla samego pacjenta, ale również dla całej jego rodziny. Często także to członkowie rodziny (najczęściej rodzice, rodzeństwo lub małżonek) są głównymi towarzyszami w chorobie i udzielają choremu potrzebnego wsparcia.

Początek schizofrenii może być nagły, szybki lub choroba może się rozwijać stopniowo. Nagły początek objawów chorobowych może przebiegać w sposób „ostry” z dużym, a nawet bardzo dużym nasileniem różnych objawów psychotycznych rozwijających się w ciągu kilku dni, a czasami nawet kilku–kilkunastu godzin. Zazwyczaj najbliżsi pacjenta nie mają wówczas wątpliwości, że dzieje się z nim coś „dziwnego”, trudnego i niepokojącego, i że należy szybko zwrócić się po pomoc do lekarza. Choć bliscy proponują pomoc, chory nierzadko nie chce z niej skorzystać, zwłaszcza gdy w chorobowym odbieraniu rzeczywistości wydaje mu się, że inni ludzie chcą go skrzywdzić, obserwują go, podsłuchują jego myśli, śmieją się z niego lub zmawiają przeciwko niemu. Że ktoś czyha na jego życie lub chce zaszkodzić jego zdrowiu, „że lekarz jest z nimi w zmowie”, „że leki mu zaszkodzą”, a „w szpitalu będą robić na nim eksperymenty”. Pacjent może nie tylko doświadczać zaburzeń myślenia w postaci przytoczonych powyżej „fałszywych” sądów o rzeczywistości (tzw. urojenia) – mogą się u niego pojawić również zaburzenia spostrzegania (halucynacje). Może na przykład słyszeć głosy, których ktoś inny nie słyszy (halucynacje słuchowe), a które „potwierdzają” jego poczucie zagrożenia, mogą komentować jego postępowanie, ubliżać mu czy nakazywać wykonanie różnych czynności albo ich zakazywać (np. podjęcia leczenia). Może także widzieć rzeczy, których inni nie widzą (halucynacje wzrokowe), a które nasilają jego brak poczucia bezpieczeństwa, zagubienia w swoich przeżyciach. Takiemu spostrzeganiu i myśleniu o rzeczywistości zazwyczaj towarzyszy przeżywanie lęku, czasami o bardzo znacznym natężeniu – tzw. lęku psychotycznego. Pacjent może odmówić podjęcia leczenia także wtedy, gdy uważa w swoim chorobowym przeżywaniu, że „nic mu nie jest”, że „wszystko jest w porządku”, a to „rodzina chce zrobić z niego wariata”, „chce go zamknąć w szpitalu”, „chce się go pozbyć”, że „to rodzina powinna się leczyć, a nie on”. Taka sytuacja nazywa się brakiem wglądu w chorobę.

Choroba może się także rozwijać stopniowo, powolnie, często przez kilka tygodni, a nawet miesięcy czy lat. Wtedy nierzadko nawet najbliższym trudno zauważyć pierwsze dyskretne jeszcze objawy zaczynającej się schizofrenii. Czasami zauważają różne „dziwne”, „inne niż zazwyczaj”, „inne niż wcześniej” zachowania lub wypowiedzi danego członka rodziny, ale tłumaczą je „różnymi okolicznościami” (nadmierną ilością nauki, pracy, zmęczeniem, stresem, dorastaniem). Także sama osoba dotknięta chorobą próbuje znaleźć różne odpowiedzi na zadawane sobie pytanie „co się ze mną dzieje?” albo w ogóle takich pytań nie stawia, unika ich lub też nie zauważa, że dzieje się z nią coś „nietypowego”. Może to być powoli narastające wycofanie społeczne, kiedy osoba dotychczas „towarzyska” zaczyna w swojej grupie koleżeńskiej przejawiać coraz mniejszą inicjatywę, coraz mniej chętnie uczestniczy we wspólnych wyjściach, imprezach, spotkaniach, a nawet zaczyna ich unikać. Może także wycofywać się z życia rodzinnego, coraz więcej czasu spędzać w swoim pokoju, niczym konkretnym się w tym czasie nie zajmując. Powolny początek choroby może przejawiać się także stopniowym tzw. zubożeniem emocjonalnym, kiedy osoba nią dotknięta mniej intensywnie okazuje swoje emocje w różnych sytuacjach życiowych, jej nastrój staje się coraz „płytszy”, coraz bardziej obojętny. Taka stopniowo narastająca obojętność może dotyczyć nie tylko sfery emocjonalnej, ale także poznawczej. Obserwuje się wówczas coraz mniejsze zainteresowanie danej osoby życiem zewnętrznym, a coraz większe skupienie na własnych przeżyciach i doznaniach chorobowych. Następuje stopniowa utrata zainteresowania życiem społecznym, politycznym, zawodowym (szkolnym), a nawet rodzinnym. Przestaje ją interesować własna sytuacja zawodowa, kariera, nauka, sytuacja materialna czy nawet zaspakajanie podstawowych potrzeb życiowych.

Jak już wspomniano, objawy te początkowo mogą być tak dyskretne, że nawet najbliżsi członkowie rodziny mogą nie zauważyć ich stopniowego powolnego nasilania się ani ich chorobowego wymiaru, tłumacząc w różny sposób takie zachowania danego członka rodziny. Co więcej, mogą być tak przekonani o prawdziwości tych własnych tłumaczeń i wyjaśnień, że nie zwracają uwagi, a nawet aktywnie sprzeciwiają się sugestiom innych osób z otoczenia (nauczycieli, kolegów z pracy, przyjaciół, znajomych), że z daną osobą dzieje się coś niepokojącego. Bywa też tak, że dopiero tzw. załamanie linii życiowej chorego (utrata pracy, pozycji społecznej, szkoły, studiów, załamanie kariery) jest wyraźnym wskaźnikiem, że dzieje się coś, co wymaga specjalistycznej pomocy.

Warto, by najbliżsi – jeśli mają jakiekolwiek wątpliwości dotyczące stanu zdrowia psychicznego albo otrzymują „niepokojące” sygnały od innych osób – motywowali chorego do konsultacji psychiatrycznej. Taka konsultacja (czasami koniecznych jest kilka konsultacji w celu dalszej obserwacji danej osoby) nie musi prowadzić do rozpoznania choroby psychicznej i może rozwiać niepokojące rodzinę wątpliwości, a w przypadku rozpoznania zaburzenia czy choroby psychicznej dać możliwość szybkiego podjęcia leczenia występujących już objawów chorobowych, co zwykle zapewnia większą skuteczność i pełniejszy powrót do prawidłowego funkcjonowania.

Przebieg schizofrenii może być epizodyczny – pomiędzy kolejnymi nawrotami występują okresy remisji pełnej (bez objawów chorobowych) lub funkcjonalnej (objawy chorobowe o niewielkim nasileniu mogą co prawda występować, ale nie upośledzają codziennego funkcjonowania pacjenta). Objawy chorobowe mogą się utrzymywać także w sposób ciągły, falując od zaostrzeń objawowych do niewielkiego ich nasilenia. Jeśli w przebiegu schizofrenii występują długie okresy remisji pełnej albo objawy chorobowe utrzymują się na poziomie remisji funkcjonalnej, pacjenci zazwyczaj mogą ponownie podjąć swoje role społeczne, rodzinne czy zawodowe (szkolne), przerwane wcześniej epizodem ostrym. Objawy mogą się również utrzymywać stale, bez okresów remisji pełnej, ale o niewielkim nasileniu, co także umożliwia pacjentom pełnienie swoich ról życiowych i realizowanie planów zawodowych, szkolnych, towarzyskich czy rodzinnych. Niezależnie jednak od okresów zaostrzeń i remisji osoba chorująca na schizofrenię powinna być leczona w sposób ciągły, nie tylko w okresach nasilenia objawowego; powinna także kontynuować nieprzerwane leczenie profilaktyczne w okresach bez objawów chorobowych.

Objawy schizofrenii a możliwości radzenia sobie z nimi przez bliskich pacjenta

Jak już wspomniano, schizofrenia jest chorobą, której objawy mogą się wiązać z szeregiem trudności nie tylko dla samego pacjenta, ale także dla jego najbliższych. Można je rozpatrywać w pięciu wymiarach: (1) objawy wytwórcze (inaczej: pozytywne), (2) objawy ubytkowe (inaczej: negatywne), (3) zaburzenia poznawcze, (4) zaburzenia afektu, (5) objawy dezorganizacji psychicznej i zaburzeń zachowania (czytaj więcej w artykule: Schizofrenia).

Objawy pozytywne to urojenia i halucynacje (omamy). Określenie objawów jako „pozytywne” nie oznacza „pozytywnego wpływu na chorobę”, ale określa pewien nadmiar w postrzeganiu i przeżywaniu rzeczywistości przez pacjenta, stąd nazywamy je także objawami wytwórczymi, produktywnymi.

Urojenia to zaburzenia myślenia – fałszywe przekonania pacjenta na temat swój i otaczającego go świata, których nie da się skorygować. Pacjent jest „pewny” swoich racji, swojego odbioru rzeczywistości. Najbliżsi często próbują mu pokazywać, że jest inaczej, niż on myśli, tłumaczyć, wyjaśniać, ale bez skutku lub ze skutkiem przeciwnym: pacjent może zacząć także ich przeżywać chorobowo – urojeniowo. Mogą to być między innymi urojenia ksobne (inaczej: odnoszące) – pacjent czuje się obserwowany przez innych, ma wrażenie, że rozmawiają o nim, odbiera ich mimikę i gestykulację jako „sugerujące”, że inni się z niego śmieją i go obmawiają. Może także brać do siebie słowa spikera z radia lub telewizji, słowa z gazety – może być przekonany, że to „o nim mówią i piszą”, najczęściej niepochlebne i „złe” rzeczy. Mogą to być urojenia prześladowcze, kiedy pacjent jest przekonany, że otaczający go ludzie: sąsiedzi, koledzy z pracy, obce osoby czy różne nieistniejące postacie („oni”) lub też członkowie własnej rodziny są „przeciwko niemu”, chcą go skrzywdzić, zranić, zniszczyć i w tym celu „prześladują go”, podsłuchują, śledzą, planują różne sposoby zadania mu cierpienia, którego pacjent stara się uniknąć.

Bardzo trudna jest sytuacja, kiedy w taki świat urojeń włączone są osoby z własnej rodziny, domownicy – pacjent traci wówczas możliwość znalezienia w nich oparcia, a „dostaje wroga we własnym domu”. Wtedy też szczególnie trudne jest zaproponowanie pacjentowi skorzystania z pomocy lekarskiej (psychiatrycznej). Także lekarza psychiatrę czy szpital psychiatryczny pacjent może włączyć w swój wytwórczy świat – nie zgadza się wówczas na zaproponowane mu psychiatryczne leczenie ambulatoryjne czy hospitalizację psychiatryczną (chociaż czasami pomimo takich urojeń taką zgodę wyraża i sam się do niej stosuje). Czasami świat takich prześladowczych urojeń pacjent może przenieść na całe organizacje społeczne czy instytucje, może także uważać, że „wszyscy i wszystko jest przeciwko niemu”. Jeśli zaś osoby z rodziny nie są włączone przez pacjenta w świat tych chorobowych przeżyć, próbuje im opowiadać o swoim zniekształconym, zafałszowanym przez chorobę odbiorze rzeczywistości i jest przekonany, że to „jedyna prawda”. Kiedy najbliżsi próbują mu tłumaczyć, że „tak nie jest”, że „jest inaczej”, może się na nich złościć, że mu nie wierzą, okazywać swoje rozczarowanie, rozgoryczenie, że „nie są z nim”, „nie stoją po jego stronie”. Ale bywa i tak, że członkowie rodziny początkowo również mogą być przekonani do chorobowych „racji” pacjenta – „wierzą mu”. Pacjent może być przekonany, że różne osoby, w tym najbliżsi, „słyszą jego własne myśli”, „znają je”, „zabierają mu je” (urojenia odsłonięcia), ale też że mogą na te myśli oraz jego uczucia i zachowanie wpływać, zmieniać je niezależnie od jego woli, niezależnie od tego, „czy on tego chce, czy nie” (urojenia oddziaływania, zwane również urojeniami wpływu).

Urojeniom mogą towarzyszyć (lub rzadziej występować niezależnie od nich) halucynacje (omamy), czyli zaburzenia postrzegania, które dotyczą jednego lub kilku narządów zmysłów: wzroku, słuchu, smaku, węchu, dotyku, czyli halucynacje wzrokowe, słuchowe, węchowe, dotykowe czy z zakresu zmysłu smaku.

Halucynacje słuchowe występują, kiedy pacjent słyszy dźwięki lub głosy, których nie ma w realności, których nikt inny nie słyszy. Mogą to być pojedyncze stuki, piski czy trzaski albo złożone dźwięki, całe słowa czy zdania. Pacjent może słyszeć głos pojedynczej osoby, kobiecy lub męski, ale też grupy ludzi, postaci. Głosy te mogą nakazywać mu wykonanie różnych prostych lub złożonych czynności („zrób to”, „weź to”, „idź tam”), komentować jego postępowanie („źle”, „dobrze”, „zrobiłeś to do niczego”, „jesteś do niczego”, „jesteś winny”). Czasami w znacznym zaostrzeniu choroby takie głosy nakazujące i komentujące mogą być głosami „namawiającymi” lub „żądającymi” od pacjenta, żeby popełnił samobójstwo. W takim przypadku konieczna jest jak najszybsza konsultacja psychiatryczna. Pacjent może również „słyszeć” głosy, które wydobywają się z wnętrza jego ciała, z głowy („w głowie ciągle mi mówią”).

Halucynacjom słuchowym mogą towarzyszyć lub występować niezależnie do nich halucynacje wzrokowe – pacjent widzi rzeczy, które w rzeczywistości nie istnieją, których otaczające go osoby nie widzą. Mogą to być proste błyski, plamy, ale także złożone obrazy rzeczy, postaci, osób, twarze.

Czasem pacjent w sposób chorobowy przeżywa i błędnie rozpoznaje odbierane przez siebie bodźce wzrokowe czy słuchowe lub inne – mówimy wówczas o iluzjach. Halucynacje i iluzje chory może dodatkowo interpretować urojeniowo (urojenia ksobne, prześladowcze omówione powyżej).

Może doznawać także halucynacji z zakresu innych narządów zmysłu: dotyku (np. prądy i fale przebiegające po skórze lub pod skórą albo wewnątrz ciała, dotyk obcej nieistniejącej osoby, mrowienie, drętwienie), smaku (np. jedzenie wydaje się mu gorzkie lub przesolone, przypalone, ma smak trawy, ziemi, „trucizny”), węchu (np. zapachy przyjemne lub nieprzyjemne, nie do wytrzymania).

Każdy z tych objawów wymaga konsultacji psychiatrycznej, a w niektórych przypadkach także neurologicznej czy lekarzy innych specjalności (m.in. internista, endokrynolog, neurolog, okulista).

Jak już wspomniano, wszystkim tym halucynacjom – czyli nieprawdziwym spostrzeżeniom z zakresu zmysłów, mogą towarzyszyć interpretacje urojeniowe i urojenia – czyli zaburzenia myślenia, „fałszywe sądy na ich temat”, a także związany z nimi lęk o różnym poziomie nasilenia, czasem do bardzo znacznego (strach, przerażenie).

Różne są sposoby radzenia sobie ze światem chorobowych przekonań i przeżyć urojeniowych czy halucynacji pacjenta stosowane przez jego najbliższych: jedni zdecydowanie mu zaprzeczają, mówiąc, że nie jest tak, jak on uważa, inni rozmawiają z nim „w jego chorobowym świecie”, pocieszając, „chroniąc”. Są też osoby z rodziny, które „nie mają już siły” tłumaczyć „znów i znów” pacjentowi, że jest inaczej i słuchać tych „jego opowieści”, więc wycofują się z kontaktu z nim. Inni słuchają, nie komentują, milczą, ale są z pacjentem. Należy tu podkreślić, że niezależnie od stosowanej metody radzenia sobie w sytuacji choroby najważniejsza jest obecność najbliższych, towarzyszenie pacjentowi. Wycofanie z kontaktu nie służy ani pacjentowi, ani najbliższym, którzy na co dzień mieszkają razem z nim. Niezmiernie istotną rolą najbliższych jest również motywowanie pacjenta do skorzystania z konsultacji psychiatrycznej lub kontynuowania zaleconego leczenia psychiatrycznego.

Objawy negatywne przedstawiono już w znacznym zakresie powyżej, przy omawianiu powolnego, stopniowego rozwoju i przebiegu schizofrenii, a także w odrębnym artykule o schizofrenii. Nazwa „negatywne” oznacza niedobór, niedostatek w odbiorze czy przeżywaniu rzeczywistości lub aktywności i zachowaniu. Pacjent stopniowo wycofuje się z kontaktów z innymi ludźmi, traci zainteresowanie życiem społecznym i rodzinnym. Jego uczucia, emocje stają się coraz mniej adekwatne do otaczających go wydarzeń, toczących się rozmów; mówimy o tym, że afekt pacjenta staje się coraz bardziej blady, a nastrój coraz bardziej chorobowo obojętny. Najbliżsi odczuwają to najczęściej tak, jakby pacjent „nie przeżywał z nimi”, jakby „było mu wszystko jedno”. Mogą towarzyszyć temu: anhedonia (zmniejszone odczuwanie przyjemności lub brak jej odczuwania), abulia (ograniczona możliwość podjęcia, wykonania czynności złożonych czy nawet prostych lub brak takiej możliwości), awolicja (osłabienie lub zanik własnej woli pacjenta), apatia, autyzm (wycofanie się ze świata zewnętrznego, utrata zainteresowania nim oraz stopniowe zanurzanie się i zamykanie w świecie wewnętrznych przeżyć), bierność, zubożenie wypowiedzi. Pacjent przestaje dbać nie tylko o najbliższych, ale także o samego siebie, i z czasem sam może wymagać coraz większej pomocy i nadzorowania w spełnianiu oczekiwanych od niego ról domowych, rodzinnych, ale także pomocy w najprostszych nawet czynnościach, takich jak mycie się, ubieranie, przygotowanie i przyjmowanie posiłków czy nadzorowanie systematycznego zażywania zaleconych leków. Nasilającym się objawom negatywnym towarzyszy na ogół omówione powyżej załamanie linii życiowej pacjenta.

Zaburzenia poznawcze, zaburzenia afektu i objawy dezorganizacji psychicznej również omówiono już szerzej w przytoczonym artykule (zobacz: Schizofrenia). Zaburzenia poznawcze mogą dotyczyć koncentracji i uwagi, pamięci oraz inteligencji. Pacjent zazwyczaj wycofuje się wówczas ze swoich obowiązków szkolnych czy zawodowych, ponieważ sprawiają mu coraz więcej trudności, a z czasem w ogóle nie potrafi ich wykonać; może nastąpić załamanie jego kariery i planów zawodowych. Często wtedy nie jest zdolny do kontynuacji pracy i pozostaje na rencie. Ale są również pacjenci, którzy pomimo długoletniej schizofrenii z okresowymi zaostrzeniami utrzymują się na swojej ścieżce zawodowej, osiągając na niej czasami bardzo wysoką pozycję, czy też podejmują pracę w warunkach pracy chronionej. Zaburzenia afektu, czyli nastroju pacjenta, zazwyczaj związane są z chorobowym odbiorem rzeczywistości, ale także utratami na skutek choroby w realności. Czasami w przypadku ustępujących objawów psychotycznych po ich zaostrzeniu, nawrocie (czy pierwszym epizodzie choroby) pacjent konfrontuje się z trudnościami wynikającymi z choroby w rzeczywistości i wówczas może się rozwinąć depresja popsychotyczna. Ważne jest wówczas zwrócenie szczególnej uwagi na pacjenta przez najbliższych i nadzorowanie go, zwłaszcza w przypadku wystąpienia u niego myśli samobójczych. W takim przypadku konieczna jest pilna konsultacja psychiatryczna. Natomiast pacjent z objawami dezorganizacji psychicznej, który nie rozumie, co się z nim dzieje, nie rozumie wydarzeń toczących się wokół niego, którego wypowiedzi i zachowanie stają się chaotyczne, dziwaczne, nieadekwatne, wymaga szczególnej opieki i nadzoru najbliższych. Czasami konieczna jest także całodobowa opieka rodziny czy innych osób lub instytucji opiekuńczych.

Jak już wspomniano, także pełna lub niepełna (gdy objawy utrzymują się w niewielkim stopniu i nie przeszkadzają pacjentowi w codziennym funkcjonowaniu społecznym) remisja objawów chorobowych u pacjenta może być związana z różnymi trudnościami. To okres omówionych powyżej konfrontacji z utratami na skutek wystąpienia choroby czy jej kolejnego nawrotu, okres ponownego wchodzenia w swoje role życiowe, rodzinne, zawodowe. Czasami jednak jest to również okres zmiany tych ról na skutek niemożności ich podjęcia. Może to zmienić całą dotychczasową sytuację rodziny, a jej członkowie zmuszeni są przejąć dotychczasowe role pacjenta, ale czasami podejmują również dodatkową rolę w opiece nad nim. Okres remisji może być jednak także okresem satysfakcji dla pacjenta i jego najbliższych, powrotem do przerwanych przez epizod choroby planów, zamierzeń, oczekiwań, bez większych utrat i bez większych konsekwencji.

Udział rodziny w leczeniu pacjenta chorującego na schizofrenię

Schizofrenia to choroba, która wymaga przewlekłego i nieprzerwanego leczenia, najczęściej do końca życia. Leczenie powinno być postępowaniem kompleksowym i obejmować różne formy terapii w różnych okresach choroby. Bardzo istotną rolę odgrywa jednak systematyczne, ciągłe leczenie farmakologiczne. Obejmuje ono okres nie tylko zaostrzeń choroby i nawrotów, ale także okres leczenia profilaktycznego po ustąpieniu objawów chorobowych. Dlatego, jak już wspomniano, niezmiernie istotną rolą rodziny pacjenta jest jego motywacja do podjęcia takiego leczenia lub jego kontynuacji.

Czasami nawet konieczne jest stałe nadzorowanie przez najbliższych prawidłowego przyjmowania przez pacjenta zaleconych leków (w odpowiedniej dawce, najlepiej o stałych porach). Rolą najbliższych pacjenta może być także motywowanie go do korzystania z innych niż farmakologiczne metod leczenia. Rodzina może uczestniczyć razem z pacjentem w tych formach terapii, są też specjalne zajęcia przewidziane tylko dla rodzin pacjentów (indywidualne lub grupowe) lub rodzin i pacjentów łącznie (grupy wielorodzinne). Może to być psychoedukacja, psychoterapia czy inne formy terapii zajęciowej. Zajęcia takie mogą być organizowane w różnych instytucjach zajmujących się leczeniem pacjenta, np. poradniach, szpitalnych oddziałach dziennych, całodobowych, rehabilitacji psychiatrycznej, czy też w zespołach leczenia środowiskowego albo na warsztatach terapii zajęciowej. Bardzo cenna jest także, jeśli pacjent wyraża na to zgodę, okresowa (lub czasami konieczna stała) obecność rodziny w trakcie wizyt ambulatoryjnych u psychiatry w poradni zdrowia psychicznego czy też wizyt domowych zespołu leczenia środowiskowego. Wywiad na temat codziennego życia pacjenta przekazany przez rodzinę może być bardzo istotnym czynnikiem wpływającym na sposób planowania jego dalszego leczenia. Także w trakcie takich wizyt rodzina może uzyskać informacje na temat schizofrenii, jej przebiegu, obrazu, leczenia czy pierwszych sygnałów zapowiadających nawrót choroby u danego pacjenta.

Udział rodziny w leczeniu pacjenta chorującego na schizofrenię to zwrócenie szczególnej uwagi nie tylko na obszar jego zdrowia psychicznego, ale także somatycznego, nadzorowanie systematycznych kontroli i ewentualnego leczenia zaleconego przez lekarza rodzinnego czy lekarzy innych specjalności. To także motywowanie pacjenta do odpowiedniego stylu życia, m.in. do prawidłowego sposobu odżywiania się, a w przypadku zaleconej przez lekarza diety pomoc w jej przestrzeganiu i utrzymaniu. To także zachęcanie pacjenta do podejmowania codziennych aktywności i aktywności fizycznej, ćwiczeń. To również dbanie o właściwą ilość i jakość odpoczynku, snu nocnego (sen o stałych porach), unikanie podsypiania w ciągu dnia (ewentualnie 1–2 kilku–kilkunastominutowe drzemki).

Bardzo ważne jest zwrócenie przez najbliższych uwagi na utrzymanie przez pacjenta abstynencji od alkoholu (piwo to też alkohol!) i innych środków odurzających – narkotyków, marihuany, psychostymulantów (amfetaminy), dopalaczy.

Pacjenci chorujący na schizofrenię, którzy z różnych przyczyn nie są zdolni do systematycznego leczenia i wizyt ambulatoryjnych w poradniach zdrowia psychicznego, po zakwalifikowaniu mogą być kompleksowo leczeni w ramach wizyt domowych tzw. zespołów leczenia środowiskowego (Centrów Zdrowia Psychicznego). Bardzo ważna jest wówczas (a czasami nawet niezbędna) okresowa (lub stała) obecność rodziny w tracie takich wizyt.

Data utworzenia: 14.12.2012
Schizofrenia – informacje dla rodzin pacjentówOceń:
(4.00/5 z 17 ocen)
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Werraa
      2018-04-21 22:04
      A ja się zastanawiam... Ojciec ma schizofreni przez matkę. Czy to możliwe żeby ktoś kogoś wpedzil w taki stan? Ona jest nie do zniesienia. Wszystko chce wiedzieć, wnuki traktuje jak swoje dzieci, ojca pilnuje jak dziecko, nic nie robi całymi dniami, syf, brud. Dom zostawia na ostatnim miejscu bo woli pracę. Ojciec w fazie zdrowia jest wykorzystywany przez całą rodzinę, jak schizofrenia się nasila to wszystko wszystkim wypomina. Ze żona to taka nie taka.... Mówi wszystko tak jakby było prawdą, jakby w czasie choroby uwalnial wszystko co go dusi a leki tylko go tlumia. Może nie potrzebnie?odpowiedz
    • Miriam
      2018-03-07 23:08
      Witam mam przyjacielachorego na schizofrenię paranoidalna ktoremu Pomagam już parę lat wiem o nim wszystko a rodzina wcale się nie interesuje tz.ojciec brat siostra On ma 35 lat mieszka sam w socjalnym mieszkaniu z zasiłku z Mops i renty Był od 2015 roku parę razy juz w szpitalu Teraz od lutego znowu Nie mam już sił żeby mu pomagać a żal mi go Jak jest w miarę dobrze to mnie zna dzwon Leków nie chce brać i się leczyć i robi różne głupie rzeczy jak ma psychoze Teraz wziol tel na abonament i Internet żeby mieć dostep do stron pornograficznych to go tylko kręci Prawie 2 miesiące siedział na filmikach ma tysiące A potem nie myl się prawie nie jadł Az zaczal chodzić po burdelach Nie wiem co robić on upoważnia brata a brat wie to co mu powiem bo nie wiedzą nic o nim Proszę żeby mówił lekarzowi żeby z tego go leczyć Naprawdę jest źle leków nie bierze a kobiety dla niego obce są tak że może podejść dotykać całować składać propozycje Nie widzi nic złego w tym co robi Nie wiem czy mogę iść sama i rozmawiać z lekarzem czy zostawić i patrzeć jak się męczyodpowiedz
    • Gossip
      2017-12-26 19:32
      Hej ja tylko opowiedzialam ze brakuje mi funkcji poznawczych bardzo nachalnie i wtracili mi schizofrenie paranoidalna. Nie chce sie leczyc jak mam to powiedziec rodzicom. Skoro mam spazmy. Smieje sie i placze. Czy mam prawo moralne pelrzerwac po 8 miesiacach leczenia zastrzykiem skoro mnie to doluje ze otrzymuje go otrzymuje lek fundowany ale bardzo drogi i juz 4 lekarzy powiedzialo mi ze faktycznie to zdrową jestem osobą. Przerwac bez remijsji dlugotrawle leczenie 2 letnie pod katem schizofreni jakie mam prawa. Czy powinnam udzielac informacji w zakladzie pracy. Do kogo powinnam sie zwrocic o pomocodpowiedz
    • matka
      2017-12-26 12:14
      jak czytam te wszystkie wpisy to mam wrazenie ze w moim domu sa wszystkie te przypadlosci sama w siebie juz watpie z tej bezsilnosci choroba corki nie daje mi zyc mam wraze nie ze to ja powinnam sie leczyc bo nie zgadzam sie na cpunstwo ,agresje , wyzwiska ,i wiecznego utrzymywania mojej 21 letniej corki Nie ma litosci nie ma pomocy !!!! szpital nic nie daje !!!odpowiedz
      • mama
        2018-02-20 10:59
        Nie ty powinnaś sie leczyc, bo ty chora nie jestes. Sama jestem matka syna uzależnionego więc wiem co czujesz. Ale to nie twoja wina, ona jest dorosła. Zycia za nią nie przezyjesz..odpowiedz
    • staszek
      2017-11-06 06:50
      Czy tu jest zarazliwe.odpowiedz
      • kobieta
        2017-12-19 02:56
        Nie jest zarazliwe. Znam dobrze przypadek osoby chorej na schizofrenie. Uważam tez iż jest to choroba wręcz tragiczna. Problem w tym, że większość osób, które poznają człowieka chorego nie są w stanie odróżnić od zdrowego tym bardziej jeżeli ta osoba udziela się społecznie a w rodzinie bądz wśród najbliższych staje się często okrutna. Najgorsze z możliwych rzeczy jakie można zafundować takiemu człowiekowi to nie leczyć tzn. pozostawić samemu sobie. Mimo, że nie krzywdzisz fizycznie takiego człowieka ta osoba sama sobie z choroba nie poradzi, będąc w domu, nie biorąc leków, nie przyjmując gotowanych posiłków w dzień wmawiając sobie alergie na jedzenie tak się jej nie pomoże.odpowiedz
    • ZROZPACZONY OJCIEC
      2017-10-30 09:39
      MOJA CÓRKA MA 17 LAT ROZPOZNANO U NIEJ CHOROBĘ DWA LATA TEMU -NAJWIĘKSZEMU WROGOWI NIE ŻYCZĘ TAKIEJ DIAGNOZYodpowiedz
    • Kiedy wreszcie?
      2017-10-24 00:00
      Kiedy wreszcie zajmiecie się pomocą dla schzoifreników i ich krewnych-wspólnie zamieszkujących pod wspólnym dachem? KIEDY??????????????????????????????????????????????????????????????????????????? ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? ???????????????????????????????????????????????????????????//odpowiedz
      • Domi
        2018-05-17 08:56
        Tez jestem ciekawa kiedy naprawde zaczną pomagac tym ludziom i ich rodzinom ... Winie ludzi za to ze nie przyuczali mnie , mojego rodzeństwa i taty do tego jak oswoić się z ta choroba i ja zrozumieć , jak pomoc osobie chorej - nikt nigdy nic nie mowil, nawet nie proponował jakichś zajęć , a mame faszerowali tylko lekami. Nikt nam nie pomogl ! Dzis jej z nami nie ma, a ja nie potrafie sobie wybaczyć ze sama nie zasięgałam tych informacji i pomocy wcześniej od nastoletnich lat.. może wtedy wszystko wygladalo by dzis inaczej ....a tak to człowiek słucha 'specjalistów ' bo przecież maja wiedzę i 'nic nie można zrobić i nie da się wyprowadzić jej z choroby ..odpowiedz
      • ola
        2018-01-25 06:47
        dobre pytanie bo to najtrudniejsze zyc pod jednym dahcemodpowiedz
      • anginka
        2017-11-28 19:50
        dobre pytanie.odpowiedz
    • Krewny chorych...
      2017-10-02 19:31
      Widzę, że nikt tu nie czyta z decydentów mogącym pomóc schizofrenikom i ich krewnym- zamieszkującym pod jednym dachem? Dlaczego SZANOWNI DECYDENCI nie reagujecie na ciągle prośby ludzi znajdujących się w tak traumatycznym położeniu? G D Z I E są asystenci z MOPS, którzy naprawdę -w sposób ciągły- wspieraliby rodzinę chorego oraz jego samego. Np.częste sprawowanie kontroli czy pobierane są systematycznie leki, sposób zachowania chorego, współpraca lekarza psychiatry z asystentem MOPS w celu korygowania i modyfikowania leczenia, a w razie braku takiej możliwości-wystawianie bezpośrednio (bez udziału sądu) przez tego lekarza skierowania na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Lekarz leczący chorego zna dobrze przebieg jego choroby na podstawie kartoteki oraz na podstawie współpracy z asystentem oraz krewnym nie musi czekać aż chory zdecyduje się na leczenie ( bo nigdy tak nie jest) i może szybko wypisać skierowanie do szpitala, nie czekając na Sąd. Trzeba się krewnemu liczyć z sytuacją, gdy chory po wyjściu ze szpitala na skutek ubezwłasnowolnienia będzie miał do nich żal- skutkujący złą i napiętą atmosferą w domu...odpowiedz
    • zrospaczona matka
      2017-10-01 18:07
      Mój syn zachorował w 2008 roku, wtedy studiował. Myślę, ze chęć ukończenia studiów mobilizowała go do brania leków, no i wiara że będzie lepiej. Studia skończył i zaczęło być coraz gorzej. Pierwszy raz szpital w 2011 roku, oczywiście przymusowe leczenie - zabrany w czasie jego agresji. Do chwili obecnej był już cztery razy w szpitalu. Zraz po wyjściu przestaje brać leki lub miesza je z piwem lub środkami psychoaktywnymi (głównie amfetamina). Ciągle ma kłopoty z prawem, stąd kurator. Prośby, groźby - nie pomaga nic, robi co chce. Ostatnio złożyłam wniosek do prokuratora o przymusowe leczenie, to było na początku stycznia br. do tej pory nic, jak już sąd uporał się z moim synem to teraz prokurator czeka - tylko nie wiem na co. Przez ten 9-cio letni okres choroby syna ja sama jestem wykończona psychicznie. Fakt, znikąd nie ma pomocy: np jak przyszły Panie z MOPS-u, stwierdziły że za mało z nim rozmawiam, a tak naprawdę mój syn nie chce rozmawiać, jeśli już to żeby dać mu pieniądze =, ten temat może poruszać kilka razy dziennie. Nie mam już pomysłu co dalej robić, wiem jedno, trudno już wytrzymać. Choroba to jedno, ale to co on robi jest już ponad moje siły, albo wynosi różne rzeczy z domu i sprzedaje albo bierze pożyczki z lichwiarskim oprocentowanie i co ciekawe dają mu mimo że jest na liście dłużników. Renta socjalna na jego potrzeby mu nie wystarcza - ma zapewniony tzw. wikt i opierunek. Co dalej robić? Zauważyłam że teraz na odmowę dania pieniędzy zaczyna być coraz bardziej agresywny i mówi do mnie np. "babsko pierd;;;;;" lub "bo nie wytrzymam i ci przyp,,,,,". Jestem u kresu wytrzymałości i sama w tym wszystkim. Może ktoś miał taką sytuację i sobie z nią poradził i zechce mi pomóc, proszę o pomocodpowiedz
      • kiki
        2018-05-10 14:58
        Wspolczuje ogromnie, mam tez chorego brata w rodzinie ktory jest bardzo agresywny w stosunku do mnie i siotry ale w szczegolnosci do mamy i nie wiem co robic, boje sie ze jej cos zrobi....odpowiedz
      • Kk
        2018-01-12 21:55
        znajdź filmik' droga do Boga na dziś ' odcinek pierwszy są 4 niech każdy obejrzyodpowiedz
    • Krewny chorych na schizofrenię
      2017-09-09 23:04
      Mieszkam razem ze schizofrenikami synami i żoną chorą na schizofrenię i nigdy nie otrzymałem wsparcia od jakichkolwiek instytucji typu MOPS czy innych. Dlaczego tak się w tym kraju dzieje? Czy tylko chorzy potrzebują pomocy. a ich krewni z rodziny to już nie? To są osoby tak samo potrzebujący na co dzień zainteresowania One nie są odporne jakby były „ze stali”. Odbija się to mocno na ich zdrowiu emocjonalnym, psychicznym i somatycznym. Są w wielkiej traumie. Gdzie się podziali ludzie zobligowani do pomocy jako asystenci takich rodzin. Czy wystarczy tylko usiąść za biurkiem i znad stosu „bumażek” nie dostrzegać pogłębiającej się problematyki? Kiedy wreszcie zaczniecie pomagać KONKRETNIE schizofrenikom i ich krewnym chorego. Gdzie konkretna pomoc z MOPS i lekarzy psychiatrów leczących chorych...? Gdzie jest korelacja między Mopsem, lekarzem, a chorym? Gdzie opieka ze strony asystentów z MOPS? Jak długo można tak cierpieć?odpowiedz
    • Sailor
      2017-08-28 15:44
      Uważam, że jak powiedziało się A to teraz trzeba powiedzieć B. Nie można osób z tą chorobą pozostawić samych sobie. Wiem, ze zachowują się różnie. Sama mam chłopaka z tą chorobą i miał atak, dokonał samookaleczenia, był agresywny wobec innych ludzi. Ale to dlatego, że odstawił leki. Obecnie jest w szpitalu psychiatrycznym. Chcę mu pomóc. Mam nadzieję, że uda nam się zacząć leczenie i kontynuować je po wyjściu ze szpitala. Będę chciała wspólnie z nim uczestniczyć w wizytach z psychiatrą. Wierzę, że damy sobie radę z tą chorobą. I wszystkim Wam życzę powodzenia i duuuużo sił!!!odpowiedz
      • Gossip
        2017-12-26 19:39
        Ja z koleji zostalam tak oduzona lekami ze stracilam samokontrole. Jak bede musiala zyc bez remisjiodpowiedz
    • rodzic
      2017-08-01 10:19
      Mòj syn zachorował 3 lata temu na schizofrenię paranoidalną w tym czasie pracował 1,5 roku na umowę zlecenie miał 2 razy nawrot choroby nie chce przyjmować lekarstw nie ma wglądu w chorobę .Podczas nawrotu podawałam mu lekarstwo bez jego wiedzy po 3 tygodniach powracało wszystko do normy .Syn już 8 miesięcy niepracuje ,czy mu należy się renta sojalna?odpowiedz
    • Majka
      2017-06-27 02:48
      Mój syn 19 lat zostal zdiagnozowany z schizophrenia paranoidalna. Byl w szpitalu przez miesiac. Teraz dostaje leki ale ma momenty niekontrolowanego śmiechu. Momenty ze z kims rozmawia. Nie mielismy jeszcze kontrolnej wizyty u psychiatry a ja nie wiem jak mam sie zachować co do niego mówić żeby przestal. Nie pomaga rowniez to ze mieszkamy z moją chora na cukrzyce mamą która jest nerwowa z byle powodu. Nie daje juz rady nie wiem co robić a nie moge na razie sie wyprowadzić bo pracuje tylko na czesc etatu przez ta jego chorobę. Probuje czasem wyjsc z domu zeby trochę odetchnąć ale mama próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy. Jak sobie radzić jak rozmawiać kiedy ma remisje?odpowiedz
    • Han Mir
      2017-05-26 22:28
      co zrobic, gdy chory nie chce sie leczyc?W zaden sposob nie udaje sie zmusic do leczenia, ani prosba, ani grozba, ani racjonalnymi argumentami. Jak ktos wczesniej napisla, znikad pomocy, rodziny zostawione same sobie, panie z MOPSu przyjda raz na pol roku aby mieli wpis do wyplatu zasilu. Male miasteczko, dwoch lekarzy psychiatrow, co zrobic, gdzie szukac pomocy? Jezeli ktos mial, ma doswiadczenie, to prosze o podpowiedz, bo mnie juz rece opadaja.odpowiedz
      • Edyta
        2017-09-24 23:05
        Witam! Jeśli nie chce nie przekonasz do leczenia. Musisz złożyć wniosek do sądu o przymusowe leczenie lub wzywać pogotowie w przypadku kiedy zagraża sobie bądź innym. Powodzeniaodpowiedz
      • Ania
        2017-08-20 19:41
        Trudno bardzo, rozumiem panią, mam syna chorego na schizofrenię paroniodalną. Też nie chce brać leków, nie dopuszcza myśli, że jest chory. Byl w szpitalu wielokrotnie, po powrocie było dobrze, przestawal brać leki, pogarszalo się i znów szpital. Trzeba szukać dobrego lekarza, ktory pomoże przekonać, że leki są konieczne i to regularnie brane. Trzeba dużo siły i cierpliwości, i miłości. Trzeba terapii, zajęć i motywacji. Prosze szukać dobrych specjalistów, to jedyna droga. Też szukam w necie, ciągle mam nadzieję, że w końcu mu pomogę. Życzę dużo wytrwałości i wierzę, że trafi pani na kogoś, kto pomoze. Jesli chce pani napisać do mnie, podaję adres e-mail...annamat111@wp.pl. Pozdrawiam.Ania.odpowiedz
    • Syn
      2017-05-13 17:25
      Moja mama cierpi na schizofrenię,obecnie przebywa w szpitalu z silnymi zaburzeniami.W takcie jej pobytu w szpitalu zmarł mi tata.Co robic?odpowiedz
      • Kamila
        2017-05-14 08:45
        Przykro mi z powodu śmierć taty... Wyobrażam sobie w jak bardzo trudnej sytuacji jesteś. Mam nadzieję, że masz wsparcie w rodzinie czy najbliższych, i że jest ktoś z kim możesz o tym wszystkim porozmawiać.odpowiedz
    • inna
      2017-03-25 15:42
      teraz dowiedziałam się, że moja córka - dorosła została zabrana do szpitala. Do szpitala psyhiatrycznego. Jak czytam wpisy - to objawy można tu .. porównac .... To już - chyba - ostatnie nieszczęście które mnie jeszcze nie " potargało".... Będę z nią - bardzo będę.odpowiedz
      • Ola
        2017-04-15 09:45
        U mnie podobnie, syn jest od lutego hospitalizowany. Może sobie nawzajem pomożemy rozmowami, wymianą doświadczeń?odpowiedz
        • matka
          2017-08-01 10:07
          Chciałabym ròwnież włączyć się do grona rodzicòwodpowiedz
        • inna
          2017-05-08 23:22
          Olu, dziś zobaczyłam wpis. Jak Twój syn - już w domu ? Czy dalej w szpitalu?. Moja córka - wyszła - przed weeckendem majowym . jest dorosła - ma rodzinę - nie chce pomocy - doradzania - wtykania dobrych rad .... Patrzę z daleka, delikatnie pomagam, mam kontakt z zienciem - co do objaw ów - leków - trybu życia itp. - podpatruję "okiem" matki". Serce mnie boli, bo bym chciała " nieba przychylic" - ale się nie da.... Zapisałam się - na konsultację - do psychologa - w temacie - pomocy - chorej... Zobaczę - czy cos mogę inaczej, lepiej zrobic. Pozdrawiam. Też Olaodpowiedz
          • grazyna
            2018-02-12 10:13
            mam chorego syna 36 lat walcze z jesgo choroba juz 7 lat czasem siadam ze lzami w oczach nie rade sobie i nigdzie tez nie mozna szukac pomocy to co sie pisze to bzdury wszyscy umywaja rece a po kazdym pobycie w szpitalu jest gorzej .zastanawiam sie co dalej jak radzic sobie gdzie sie udac jego psycholog rozmawia ze mna jak zintruzem tak wyglada ich pomoc .pisac moga wszystko bo papier to przyjmie ale nic sie w tym kraju nie robiodpowiedz
      • beata
        2017-04-05 18:35
        Też to przeżywam , moja córka ma 23 lata zawsze była delikatna ale nikt nigdy nie podejrzewał jej o to ze to choroba ja niszczy . Teraz jest w szpitalu psych. też modle sie , walcze i nie zamierzam odpuścić. Nawet jesli moje dziecko jest chore , bedzie żyło jak najlepiej sie da z ta przypadłością . Nie pozwolę aby ta choroba zabrała ją nam .odpowiedz
        • Gossip
          2017-12-26 19:43
          Slusznie moja matka tez walczy. Zalezy jej na mnie. Czy w takiej chorobie mozliwy jest wybórodpowiedz
    • Trauma
      2017-03-19 22:34
      To CZYSTA UTOPIA rzekoma pomoc udzielana rodzinom osób chorych na schizofrenię.. A gdzie są asystenci Z MOPS i innych ośrodków im podobnych, by wspierać w wielu sprawach na co dzień takie rodziny? Doświadczyłem na własnej skórze jako krewny (lat 7!) opiekujący się chorymi synami i chorą żoną na schizofrenię, że w gruncie rzeczy w praktyce nie istnieje taka forma poważnego i wnikliwego zainteresowania się zobligowanych instytucji problematyką takich osób mieszkających ze sobą we wspólnym gospodarstwie domowym. Nie wystarczy tylko zasiadać za stosem "bumażek" na biurku..Trzeba jeszcze dostrzec z poza niego żywych ludzi, którzy borykają się z ogromnym ciężarem jakie niesie życie z powodu niezawinionej choroby samych chorych na schizofrenię jak i ich krewnych, którzy miotają się w codziennej TRAUMIE nie do zniesienia.odpowiedz
      • Anna
        2017-08-20 19:58
        Kochana, wiem co to MOPS I GOPS . Mam syna chorego na schizofrenie, borykam się z tym od lat. Gopsiary przyjezdzaly i mówiły, że to trudny przypadek i one nie wiedzą co robić. Jedyne, co umialy, to poradzić zebym dzwoniła na pogotowie i policję gdyby był agresywny. Paranoja, wszyscy mnie odsylali i rozkladali ręce. Sama musiałam dotrzeć do terapeutów, kuratorów, psychiatry i psychologa. Dzwoniłam po calej Polsce, a i tak zarzucano mi, że nic nie robię. Myślałam, że tu moze ktoś z Was ma podobne doświadczenia i będę mogła porozmawiać i uzyskać wsparcie...chodzę na terapię raz w tygodniu, pani jest bardzo miła ale kieruje mnie na fora internetowe bo mówi, że w Polsce jest jak jest i chorymi nikt się nie przejmuje :-( Pozdrawiam. Anna.odpowiedz
        • beata
          2018-01-26 10:22
          Mam to od 10lat sama 520zl zasilku dla opiekuna z dwoma doroslymi mezczyznami czyli synami dzien za dniem szukalam tez pomocy to tak samo policja szpital i powrot do domu sprzatam piore zakupy brak wsparcia nigdzie juz nie wychodze bo i po co jak zaraz telefon gdzie jestesodpowiedz
    • Paulina
      2017-01-25 13:59
      Moja mam w zeszłym roku była na leczeniu miesiąc miała zażywać leki które odstawiła po miesiącu od wyjścia ze szpitala ponieważ stwierdziła , że są za mocne , faktycznie chodziła taka omamiona po nich . była chwila spokoju po czym rok od wyjścia ze szpitala nie przyszła na mój ślub bo jak stwierdziła nie jest mile widziana . Uroił sobie, że jej najlepsza koleżanka a zarazem sąsiadka odurza ją narkotykami i mama wydzwania do niej i jej grozi , w powietrzu są jakieś dziwne składniki i nie da rady niby oddychać bo ludzie ją odurzają , Cały czas jeżdzi do miasta mówiąc że ma załatwienia , chodzi po bankach twierdzi że w domu są kamery , nie daje sobie przetłumaczyć że jest chora i musi iść do lekarza .. Jestem już bezsilna . Co zrobić aby szła na leczenie ?odpowiedz
      • laura
        2017-05-04 01:03
        Moja bliska osoba choruje na schizofrenie.jak z nia rozmawiać przytakiwać, nic nie mówić czy stawiac opór ..odpowiedz
      • Zdzisław
        2017-04-29 06:13
        Ja z moją narzeczoną zrobiłem tak: kochanie ja zamówiłem wizytę u psychiatry bo nie mogę zrozumieć tych twoich głosów i zachowań ,więc jeśli coś do mnie czujesz to pomóż mi, powiesz p. Doktor co się w domu dzieje a ona mnie pouczyć jak mam się zachowywać ( wcześniej rozmawiałem zlekarzem i uprzedziłem że to fortel) p .doktor przepisał mi witaminka a jej lek który przez jakieś 3 tyg. Dole wałem do jej posiłków, po ok 3 tyg. Kiedy weszła w pewną równowagę psychiczną powiedziałem że dozuje jej leki (Respiridol ) wtedy zrozumiała że te głosy ,diabły itd. Odeszły dzięki lekom i do dzisiaj bierze sama (ale ja dyskretnie przypominam i kontroluje) jedną tabletkę przed snem ( najpierw lek był w płynie bo lepiej jest zaaplikowac i zmieniać ilość milg. Teraz w tabletkach) teraz jest trochę nieobecną wyciszona i senna ale przestała cierpieć a od grudnia jesteśmy małżeństwem. Terapia trwa od sierpnia 2016 r już po 2-3 dniach widać wspaniałą kolosalny poprawę. Życzę dużo zdrowia i CIERPLIWOŚCI. ..gdyby coś służę pomocą. ... e-mile : dziunek500@wp.plodpowiedz
        • Morda
          2018-07-31 09:19
          Piękna historia,oby więcej takich. Powodzeniaodpowiedz
        • Elżbieta
          2018-06-18 23:41
          Witam serdecznie U mojego syna stwierdzono także schize Wiem że brał narkotyki był dwa razy w szpitalu Nie chce dopuścić myśli że ma problem Jeszcze niedawno pracował teraz już z miesiąc się nie myje ciężko się z nim rozmawia Zastanawiam się jak mu pomóc. Chciałam spytać w jakim mieście jest ten lekarz co przyjechał do Pana Żony ? Pozdrawiam serdecznie .odpowiedz
          • Buźka
            2018-07-31 09:21
            Syn musi się leczyć. Choroba będzie postępować.odpowiedz
      • .
        2017-01-29 21:00
        trzeba ją tam zaprowadzićodpowiedz
        • ewa
          2017-04-07 18:12
          Zaprowadzic???? to nie takie proste... to wrecz niemozliwe...., moja mama choruje cale moje zycie... wiem co pisze, zycie z taka osoba to wrecz pieklo na ziemi..., nie chce sie leczyc, nawet bierze leki, ale co z tego, jak przestaje, nie ma zadnej pomocy ze strony Sluzby Zdrowia, zadnej... a pomoc rodzinie, dzieciom, wsparcie... hmmm alkoholikom bardziej pomagaja, ktorzy sa chorzy na wlasne zyczenie...odpowiedz
        • lolpo
          2017-01-29 21:58
          Niestety to nie prawda. Jeśli nie jest ubezwłasnowolniona to nie można tak po prostu zaprowadzić. Szczerze? Podać leki w kawie, wodzie obojętnie. Jak trochę"znormalnieje" pogadać i zawieść do szpitala. Rok od popytu w szpitalu to jakby miała reemisję.odpowiedz
    • Suzi
      2017-01-24 19:53
      Proszę o pomoc. Moja przyjaciółka niedługo wyjdzie ze szpitala i po prostu chcę żeby czuła, że jestem przy niej. Jak z nią rozmawiać ? Udawać, że wszystko ok czy rozmawiać wprost o.chorobie? Czego mogę się spodziewać? Jak wspierać?odpowiedz
      • majk
        2017-04-02 22:31
        Jeśli chcesz kontaktu, podaj jakiś namiar, odpowiem.odpowiedz
      • Majk
        2017-04-02 22:26
        Współczuję Ci. Najważniejsze dla Ciebie i dla niej, to żebyś nie traktowała jej jak wariatki. Jej duch jest "normalny", zawodzi mózg - ludzki "komputer", którym duch zarządza. Rozmawiaj z duchem, nie mózgiem. Przede wszystkim słuchaj i - pod żadnym pozorem - nie kwestionuj nonsensów, które ona opowiada. Kluczowa dla niej jest Twoja akceptacja, a nie - udowodnienie, że wg Twoich kryteriów się myli. Jej świat i kryteria są inne niż Twoje. Twórca jednej ze szkół psychologicznych Karl Rogers twierdził, że "wysłuchanie leczy". Słuchaj więc, to najwazniejsze.odpowiedz
      • kotek
        2017-02-21 11:23
        zachowywać się tak jak wczesniej,można rozmawiać o chorobie ale nie za dużo i nie za często. Moj brat choruje i wiem coś o tym a i jeszcze jedno do osób chorych na schizofrenie trzeba podchodzić stanowczo ale nie za ostro, nie pieścmy sieodpowiedz
    • Tomek Wisniewski
      2017-01-13 16:24
      jedynka z badan nad mózgiemodpowiedz
    • Lukasz
      2016-12-19 20:26
      No jest to piękny artykuł ale utopijny niestety. W przeważającej większości przypadków rodzina po diagnozie schizofrenia odcina się od chorego. Łatwo kogoś osądzić ze głupi , leniwy, klamliwy, nieodpowiedzialny twierdza ze sobie chorobę do stylu życia dopasowują. Nikt sam z własnej woli nie zachorował na schizofrenie . Kto chce się zamienić? Choć na parę miesięcy?Najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Uwierz mi nie chciał byś być na moim czy innej chorej osoby miejscu.odpowiedz
      • Suzi
        2017-01-24 20:15
        Łukasz mógłbyś mi napisać jak najlepiej rozmawiać z chorą osobą? Jak ją wspierać? Rozumiem, że też chorujesz? Bardzo mi zależy na wypowiedzi osoby, która wie o co chodzi. Pozdrawiamodpowiedz
    • Alicja
      2016-11-20 23:11
      Ponad roku namawiam tatę żeby poszedł do lekarza i dał sobie pomudz niestety bezskutecznie.patrze jak się stacza i przestaje normalnie funkcjonować .nie wichodzi na dwór bo twierdzi ze sąsiedzi na niego patrzą i go obgadują wytykają palcami itd.ostatnio ojciec zadzwonił w nocy twierdząc ze sąsiedzi są pod oknami i ze ktoś był w domu ze założyli kamery.przestal się kapać bo twierdził ze nakręcają filmy i pokazują ludziom w całym mieście.tata ma dobrego kolegę pana Antoniego zawsze się dogadaywali i przychodzili do siebie.jakis czas temu ojciec uroiło sobie ze Antoni coś mu dosypał do kawy,a jak zasnął zienc Antoniego laryngolog włożył mu przez nos do mózgu kamerkę i teraz monitorują jego myśli i wypalają mu mózg.Niestety nie ma przepisu prawnego żebym mogła ojca zgłosić na przymusowe leczenie.a jak próbowałam go przekonać to się odwrócił od nas nie odbiera telefonów.jak przyjeżdżamy to nie otwiera drzwi tylko krzyczy przez nie z nic mu noe jest i ze mamy iść bo nas noe wpuści.odpowiedz
      • Zdzisław
        2017-04-29 06:25
        Powiedz Tacie że to Ty potrzebujesz pomocy psychiatry żeby on poszedł z Tobą do lekarza i on musi opowiedzieć co się dzieje i że psychiatra Ci wytłumaczy jak z tym żyć (wcześniej uprzedź lekarza że to podstęp ja to wypróbowałem z pozytywnym skutkiem ) dostałem placebo a żonka lek (na początek najlepszy w płynie ) Zatroszczyć się o Tate. ..szacun ...jakby co to pisz dziunek500@wp.plodpowiedz
      • Psycholog
        2016-11-22 22:18
        Jest możliwość leczenia taty tzw ścieżka sadowa, proszę poprosić psychiatrę o pomoc, zaproszony do domu opisze sytuacje i wyda zaświadczenie lekarskie, razem z wnioskiem o leczenie składacie Państwo pismo do sadu i w ten sposób tata otrzyma nakaz leczenia w oddziale stacjonarnym.odpowiedz
    • Marta
      2016-11-14 12:28
      Mam siostrę chora na schizofrenię. Pod opieką ma 8 letnia córkę. Jest po rozwodzie z mężem. Obecnie ma ostry epizod, nie bierze leków, jest wrogo nastawiona do całej rodziny, dziecko też nastawia przeciwko rodzinie. Jej córka wygląda na trochę zaniedbana - ma brudne ubrania noe wiem na ile coś je bo moja siostra nie gotuje. Mała jadła zawsze u dziadkow ale teraz siostra nie pozwala na kontakt. Nie chce isx do lekarza ani do szpitala. Co w takiej sytuacji można zrobić?odpowiedz
      • Ki
        2017-03-28 10:58
        Przede wszystkim zawiadomić ojca dziecka - zakładam, że jest "normalnym" człowiekiem, po prostu po rozwodzie z matką dziecka. Przecież mała nie może się wychowywać z taką osobą. Wiem, co mówię, moja siostra choruje na schizofrenię, na szczęście dzieci nie ma. Jednak trudno się z nią żyje, drugi raz trafiła do szpitala. Osoba cierpiąca na tę chorobę nie jest odpowiednim opiekunem dla dziecka w sytuacji, gdy nie bierze leków i je zaniedbuje. Jeśli ojciec dziecka się nie poczuje do sytuacji, można samemu zgłosić się na opiekuna prawnego dziecka, albo mogą to zrobić dziadkowie- oczywiście wiążę się to z procesem sądowym itd. Nie wiem, czy siostra ma chorobę zdiagnozowaną czy nie, ale o dziewczynkę trzeba zawalczyć!!! Mam 2, zdrową siostrę i gdyby jej dzieci były w takiej sytuacji nie wahałabym się. Wiem jak jest ciężko z naszą siostrą, nie da się żyć. Nie chodzi o to by kompletnie odciąć małą od matki, ale by nie była tylko na nią skazana, by miała opiekę i dobre warunki do życia, których matka jej najwyraźniej nie potrafi zapewnić.odpowiedz
      • Kasia
        2016-11-18 00:09
        No właśnie, w artykule czytamy...rodzino zrób to , czy tamto... ale jak to zrobić, czyli zarobić , posprzątać, wytrzymac wszystko, poradzić sobie ze swoimi problemami i sprawowac opiekę 24/24 nad kimś takim,... jak nawet nie da się tej osoby wziać na plecy i zanieść do lekarza. A jak się wezwie pogotowie, to wojna, wróg itp. Więc teoria jest piękna, fundacje ... systemy, terapie..a tak naprawdę bieda, straszna bieda życiowaodpowiedz
        • Radosław
          2017-02-08 14:17
          W pełni popieram, Każdy u którego pytałem o pomoc , poradę, o wskazówki jak żyć z Małżonką Chorującą na F20 odpowiada, że trzeba do lekarza iść, że na spokojnie, że trzeba pilnować, aby Chora lekarstwa Brała, że trzeba przypominać o myciu, zadbaniu o siebie, że trzeba dbać o sen Chorej - pilnować w nocy, Żeby nie Wypalała 3 paczek papierosów, trzeba pilnować lodówki -bo Chora poprostu Jadłaby bez ograniczeń, kawy w domu mieć nie można, bo Chora Wypija jej mnóstwo (nawet w nocy ) że trzeba do sklepu Chorą wyciągnąć na zakupy, że trzeba do lekarza namawiać, że z domu trzeba zrobić oddział szpitalny, że w międzyczasie zadbać o Córkę, w wolnej chwili zarobić na to wszystko! !!!!!!!!!! Od kilkunastu lat tak walczę i często na kolana klekam całkiem załamany. .. Jest to duże obciążenie, a pomocy tak naprawdę żadnej. Może ktoś z czytajacych ma podobne doświadczenia i znalazĺ jakąś placowke dziennego pobytu dla Osób dotkniętych shizofrenia? W ostatnim czasie Małżonce nasilają się objawy, a ja nie radzę z tym sobie . radekkosmowski@op.plodpowiedz
          • memma
            2017-04-30 13:32
            moja córka została oszukana nikt jej nie powiedział że jej chłopak ma schizofrenie szybko został jej mężem bo to zaplanował dowiedziała się na rozprawie sądowej kiedy sąd zdobył papiery ze szpitali psychiatrycznych a on nadal uważa że wszyscy spiskują że ona uknuła to sfałszowała te papiery a on jest zdrowy nie bierze leków lub się do tego nie przyznaje przeszła piekło na ziemi a wy tu wszyscy współczujecie chorym na tę chorobę a co z pokrzywdzonymi przez tych ludzi oni mają wszystko wybaczyć pomagać pracować i dziękować że jeszcze żyją że nie zostali w szale chorych urojeń zabici gratuluje wszystkim takiego podejścia do sprawy.odpowiedz
            • Zrozpaczona Siostra
              2017-06-08 16:36
              Obyś Ty nie musiała leczyć się albo kogoś ze swoich najbliższych na tą chorobę!!!odpowiedz
              • memma
                2017-06-15 22:27
                najpierw zrozum sens mojego wpisu póżniej życz mi takiej chorobyodpowiedz
            • Nieznajoma
              2017-05-06 21:23
              Popieram całkowicie ten wpis. Nikt się nie zapyta jak ciężko żyć z człowiekiem chorym na schizofrenię. Wszyscy się litują nad samymi chorymi a prawda jest taka, że egzystencja z taką osobą to koszmar. Jestem z mężem od 25 lat. Zaczął chorować jeszcze przed ślubem ale jako bardzo młoda osoba w ogóle nie zdawałam sobie sprawy z tego co się dzieje z nim. Jest ciągle na tabletkach. Agresja na porządku dziennym. Nie można mu o nic zwrócić uwagi bo od razu myśli że go atakuje. Czasem się mi wydaje że już tak dalej nie wytrzymam. Przestrzegam wszystkie młode osoby które chcą związać się z taką osobą .To tylko złudzenie że sobie poradzicie. Ta choroba niszczy całą rodzinę...odpowiedz
              • beata
                2018-01-26 10:33
                Naprawde jest ciezko nie wyobrazam sobie osoby ktora bierze taka odpowiedzialnosc ja bym nie mogla powiedziec ze moj syn jest zdrowy jakby byl chory na schizofremie z starszym o tym rozmawiam z drugimnie da sie o niczym rozmawiacodpowiedz
          • G
            2017-03-09 09:17
            Mam dokładnie podobny problem z mężem zdiagnozowano u niego schizofrenię paranoidalną.Maż ma 42 lata chorował zawsze odkąd go poznałam ale tak naprawdę nie zwracałam na to uwagi.Wg lekarza pierwszy strzał choroby dopadł męża gdy był młody i nikt z bliskich (mama,tata) tego nie zauważyli.Mąż zamykał się w pokoju i interesował komputerami potem przyszły gry komputerowe,narkotyki,dopalacze.Teraz jest już drugi raz w psychiatryku oddziale zamknietym. Pierwszy raz zabrała go policja bo by "posiekał" nas (mnie i dorosłą już córkę) nożami.Siedział tam dwa miesiące troszkę go wyprostowali,uspokoili.Wczoraj miał takie załamanie że znowu do szpitala.Jestem załamana... od wczoraj cały czas myślę,ryczę..... co dalej.Radosławie jak napisałeś ja cały czas tak mam z mężem jak ty z żoną.Co robić??odpowiedz
            • W
              2018-01-12 23:45
              Szanowna Pani G. Dlaczego nie ma aaystentów z MOPS, którzy ściśle współpracowaliby z lekarzem psychiatrą, chorym oraz jego krewnymi? Jak widzę, zamiast pomocy jest całkiem ODWROTNIE! Czy to takie trudne? Ubezwłasnowolnienia zostawcie w spokoju, a zajmijcie się konkretnym wsparciem na co dzień!odpowiedz
              • Nie inaczej
                2018-01-13 00:02
                Wsparcie jest najważniejsze, niż ubezwłasnowolnienie. Niczego nie wnosi do poprawy stanu zdrowia. Gdyby lekarz i osoby z instytucji -zobligowanych (wyznaczonych) do pomocy choremu i jego krewnym na co dzień-systematycznie interesowaliby się i udzielali konkretnego wsparcia, sytuacja byłaby pod większą kontrolą i stawałaby się wielką pomocą w leczeniu chorego i dużym wsparciem dla rodziny. A tak, to tylko FIKCJA w uzyskiwaniu efektów leczenia!odpowiedz
                • beata
                  2018-01-26 10:38
                  Nieprawda Olu do poprawy zdrowia nic nie wniesie ale mozna zmusic tak ja swojego syna do jakiegos dzialania tak tylko spal obecnie pracuje jezdzi na wycieczki funkcjonuje z drugim tez tak zrobie bo to jednak jedyne wyjscie z takiej sytuacjiodpowiedz
                  • mama
                    2018-07-29 13:04
                    jak mozna zmusić syna do jakieoś działania?odpowiedz
            • Monika
              2017-08-01 08:15
              Mój mąż właśnie jest w nawrocie, pierwszym od sześciu lat, w międzyczasie zdiagnozowano u mojej córki depresję i anoreksję, mój dzisiecioletni syn nie rozumie dlaczego spokojny zwykle tata ciągle się czepiam i irytuje z byle powodu. Po koszmarny urlopie z wyzwaniem pogotowia dzieci zawiodłam do rodziców, a mężowi powiedziałam, że nie wrócą do domu jeśli nie pójdziemy razem do lekarza i nie ustawi mu właściwie leków. Wiem, że chorych trzeba wspierać ale ja już nie daję rady. W tej chwili jest tylko zimnym draniem i chcę tylko zabrać dzieci w jakieś bezpieczne miejsce i wreszcie przespać jedną spokojną noc.odpowiedz
              • Monika
                2017-08-10 21:06
                No i byliśmy u lekarza, niestety zbyt optymistycznie podeszłam do tematu, mąż poinformował nas że wizyta jest nagrywania i na podstawie własnych doświadczeń mnie podejrzewa o paranoję. Mówił bardzo dużo, a ja z każdym jego zdaniem traciłam nadzieję coraz bardziej i bardziej. Boję się ale zamierzam od niego odejść i czuję się tak piekielnie samaodpowiedz
          • kotek
            2017-02-21 11:30
            a może środowiskowy dom samopomocy o ile jest taki w pana miejscowości.odpowiedz
    • Kasia
      2016-11-01 19:36
      To takie trudne namówić brata na cokolwiek skończyły mi się pomysły. Brat nie chce nawet mnie odwiedzać a wcześniej chciał mimo choroby,teraz najlepiej mu we własnym pokoju. Mam wrażenie że ucieka ode mnie i od rodziny. Systematycznie bierze leki,jeździ na wizyty ale nie wiem czy nie lepiej byłoby skorzystać z wizyty u innego psychiatry oczywiście nie podważając pierwszego lekarza co pani myśli?Jak pomóc bratu, jak sprawić żeby odzyskał chęć do życia?odpowiedz
      • viola
        2016-11-03 14:53
        osoby takie czują się lepiej i wraca im chęć do życia jeśli " uda im się coś osiągnąć, czemuś podołać, jakoś się wykazać w sferze życia codziennego"więc z doświadczenia proponuję zorganizować coś co teoretycznie będzie zasługą brata - tak aby mógł się tym chlubić, tak aby dodało mu to wiary w siebie co w efekcie doda sił do walki o siebie dużo zdrowia i spokoju życzęodpowiedz
        • Kasia
          2016-11-08 21:15
          dziękuję bardzo za cenne rady,pozdrawiam.odpowiedz
          • anginka
            2017-11-28 19:33
            Mam chorą na schizofrenię paranoidalną siostrę.Nie chce brać udziału w Środowiskowym Domu Pomocy,tam jezdzic, nawet tych pań nie chce oglądać. Obecnie siostra z mamą mieszka. Mama czuwa nad lekami. U mojej siostry to już chyba ta choroba zaczeła się w dziecinstwie. Nie chciała chodzić do szkoły.odpowiedz

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.