Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne Oceń:
(3.69/5 z 29 ocen)
dr med. Marcin Siwek1-3, dr med. Bartosz Grabski1,2, lek. Magdalena Miernik-Jaeschke1,4
1NZOZ Centrum Dobrej Terapii MindArt
www.centrumdobrejterapii.pl
2Katedra Psychiatrii CM UJ w Krakowie
3Klinika Psychiatrii Dorosłych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie
4Klinika Psychiatrii Dorosłych, Dzieci i Młodzieży Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie

Co to jest i jakie są przyczyny?

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (inaczej: nerwica natręctw, zespół anankastyczny, nerwica anankastyczna, [obsessive-compulsive disorder – OCD]) to – jak sama nazwa wskazuje – zaburzenie, którego cechą charakterystyczną jest występowanie nawracających, natrętnych myśli (obsesje) i/lub czynności (kompulsje), którym trudno się oprzeć, ponieważ próba powstrzymania się od nich wiąże się z narastającym lękiem, niepokojem, napięciem, cierpieniem.

Jak często występuje?

Rozpowszechnienie zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych w społeczeństwie można uznać za znaczne – sięga ono około 2,5% populacji. W przypadku, gdy zaburzenie to występuje w rodzinie, ryzyko jego rozwoju jest większe i sięga nawet 9–10%.

Jak się objawia?

Myśli natrętne (obsesje) – mają charakter nasilony, intensywny i praktycznie zawsze są przeżywane przez pacjenta jako „przykre”, „wstydliwe”, „absurdalne”, „niechciane”. Pomimo że obsesje pojawiają się wbrew woli i budzą u pacjenta sprzeciw, to jednak uznawane są przez niego jako jego własne myśli. Obsesje można podzielić na następujące kategorie:

  • natrętna niepewność – dotycząca najczęściej rzeczy prozaicznych – np. nawracająca i nieustępująca pomimo wielokrotnego i różnorakiego sprawdzania – niepewność czy: drzwi zostały zamknięte, światło zostało wyłączone, kurki z wodą zostały zakręcone, przedmioty zostały ułożone właściwie i równo, ręce zostały właściwie i skutecznie umyte itp.;
  • natrętne, niechciane i często kontrastujące z czyimś światopoglądem myśli o bluźnierczym czy obscenicznym lub wulgarnym charakterze – często nasilające się w miejscach czy okolicznościach, w których szczególnie są one nie na miejscu (np. kościół, modlitwa, spotkanie z bliskimi itp.);
  • impulsy natrętne – np. nasilone, nieodparte myśli o tym, aby zacząć krzyczeć lub obnażyć się w miejscu publicznym, zrobić rzecz kompromitującą lub też zachować się agresywnie wobec osób, w stosunku do których nie mamy złych zamiarów i które są nam bliskie (np. popchnąć matkę, kopnąć dziecko, wychylić się nadmiernie przez okno itp.) – co istotne, w nerwicy natręctw impulsy te nie są nigdy przez pacjenta realizowane, natomiast towarzyszy im nasilony lęk, iż niebawem dojdzie do ich realizacji, i usilne próby zapobieżenia temu;
  • luminacje – ciągłe, wielogodzinne, bezużyteczne, pseudofilozoficzne i trudne do przerwania „przeżuwanie” jednego tematu, kwestii lub myśli z niemożnością podjęcia decyzji i dojścia do konstruktywnych wniosków;
  • obsesyjny lęk przed brudem, nieczystością, zabrudzeniem siebie lub innych;
  • obsesyjna konieczność utrzymywania perfekcyjnego, nierealnego porządku, symetrii, określonego układu przedmiotów w otoczeniu itp.

Czynności natrętne (kompulsje) – podobnie jak obsesje, są przez pacjenta przeżywane jako bezsensowne i krępujące czy żenujące, ale zarazem nieuniknione – trudno się im sprzeciwić. Mogą one mieć różną postać:

  • natrętne sprawdzanie (drzwi, kurków z wodą, przedmiotów itp.) będące odpowiedzią na natrętną niepewność;
  • nawracające czyszczenie, mycie (np. mycie rąk), układanie itp. – związane z niepewnością czy czynności te zostały przeprowadzone prawidłowo, zgodnie z narzuconą sobie procedurą i czy były efektywne;
  • nawracające poprawianie, układanie, porządkowanie, związane z obsesyjnym dążeniem do porządku, symetrii, określonego układu przedmiotów;
  • czynności złożone, przypominające dziwaczne rytuały, które pacjent musi wykonać, aby zapobiec narastającemu napięciu lub groźbie katastrofalnych, choć wysoce nieprawdopodobnych konsekwencji, pomimo że zdaje sobie sprawę z nonsensowności swojego działania i myślenia (np. „muszę, skacząc na jednej nodze, okrążyć dwa razy mój samochód na parkingu, bo inaczej coś złego może stać się mojej córce”);
  • przymusowe zbieranie i gromadzenie przedmiotów.

Nerwicy natręctw towarzyszyć mogą niekiedy inne dodatkowe objawy:

  • objawy zaburzeń lękowych – np. lęku napadowego lub uogólnionego;
  • objawy depresji – oporna na leczenie lub długo nieleczona nerwica natręctw może być dla pacjenta źródłem znacznego cierpienia oraz bardzo poważnie upośledzić jego funkcjonowanie w domu, pracy, szkole czy na uczelni. W reakcji na te konsekwencje może dojść do obniżenia nastroju, zaniżenia oceny samego siebie, rozwoju poczucia bezradności i beznadziejności, a nawet rozwoju pełnego epizodu depresji;
  • depersonalizacja i derealizacja – niekiedy lęk i napięcie towarzyszące natręctwom lub próbie przeciwstawienia się im są tak duże, że skutkują okresowym poczuciem odrealnienia pacjenta – może on mieć wrażenie, że nie ma pełnego kontaktu ze światem, że otaczający go ludzie i przedmioty są nierzeczywiste, sztuczne, że są jak dekoracje (derealizacja) lub też, że jego myśli oddzielają się od niego, jakby do niego nie należały, że jego odczucia, emocje działania lub części jego ciała nie są jego (depersonalizacja) – objawy te są najczęściej dla pacjenta bardzo niepokojące i mogą rodzić lęk przed „zwariowaniem”, zbliżającym się „szaleństwem”;
  • tiki – są to mimowolne, nawracające ruchy (np. mruganie oczami, wzruszanie ramionami, grymasy twarzy itp.) lub zjawiska głosowe (chrząkanie, szczekanie, syczenie i inne), podobnie jak natręctwa odczuwane jako coś, czemu nie można lub bardzo trudno się oprzeć;
  • ajchmofobia – jest to nasilony lęk przed ostrymi przedmiotami, połączony z unikaniem kontaktu z nimi i ich chowaniem;
  • myzofobia – nasilony, nadmierny lęk przed brudem, połączony z usilną potrzebą unikania z nim kontaktu, usuwania go i zapobieganiu bycia nim skalanym;
  • bakcylofobia – analogiczny do myzofobii lęk przed zarazkami.

Co robić w razie występowania objawów?

W razie zaobserwowania objawów lub podejrzenia o ich występowanie u siebie należy skontaktować się z lekarzem psychiatrą. Niewłaściwe jest odkładanie takiej wizyty w czasie. Po pierwsze, objawy są bardzo uciążliwe, utrudniają funkcjonowanie i powodują duże cierpienie, po drugie, gdy utrzymują się długo, mogą się utrwalić. Dzieje się tak m.in. dlatego, że osoba cierpiąca na zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, chcąc poradzić sobie z przykrymi doznaniami, podejmuje działania przynoszące jedynie chwilową ulgę, a które na dłuższą metę podtrzymują i nasilają niektóre mechanizmy utrzymywania się zaburzenia. Takie działania to np. unikanie pewnych sytuacji lub angażowanie się w rytuały i czynności służące obniżeniu napięcia psychicznego. Podjęcie leczenia pozwala właśnie na przerwanie takiego błędnego koła, np. poprzez zastosowanie psychoterapii poznawczo-behawioralnej (cognitive-behavioural therapy – CBT). Ponadto szybko podjęte leczenie minimalizuje ryzyko rozwinięcia się powikłań, takich jak np. depresja.

Jak lekarz stawia diagnozę?

Lekarz psychiatra opiera swoją diagnozę przede wszystkim na dokładnie przeprowadzonym wywiadzie od pacjenta, a także na badaniu stanu psychicznego polegającym na zadawaniu pytań, rozmowie i obserwacji. Lekarz może także poprosić o przeprowadzenie pomocniczego badania psychologicznego i zlecić pacjentowi lub wspólnie z nim wypełnić specjalistyczne kwestionariusze służące do oceny nasilenia objawów. Lekarz zdecyduje się także zapewne na przeprowadzenie podstawowych badań biochemicznych (z krwi) w celu oceny ogólnego stanu zdrowia i przeprowadzeniu tzw. diagnostyki różnicowej. W niektórych przypadkach może także podjąć decyzję o wykonaniu dodatkowych badań – elektroencefalografii (EEG), tomografii komputerowej lub rezonansu magnetycznego – i konsultacji neurologicznej.

Jakie są sposoby leczenia?

Leczenie nerwicy natręctw jest procesem długotrwałym i złożonym. Bardzo istotnym elementem jest cierpliwość pacjenta, ponieważ obsesje i kompulsje z reguły powolnie i stopniowo reagują na zastosowane metody terapii. W leczeniu zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych wykorzystuje się zarówno leki, jak i psychoterapię i techniki wspomagające. Osoby doświadczające łagodniejszych objawów można leczyć tylko za pomocą psychoterapii lub farmakoterapii. W przypadku dużego nasilenia objawów konieczne może być łączne zastosowanie obydwu tych metod. Podstawowymi lekami wykorzystywanymi w farmakoterapii zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych są leki przeciwdepresyjne: selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (np. sertralina, paroksetyna, fluwoksamina, citalopram, fluoksetyna) oraz lek trójpierścieniowy – klomipramina. Farmakoterapia trwa od wielu miesięcy do wielu lat. Niekiedy próba odstawienia leków wiąże się z nawrotem lub nasileniem natręctw – wówczas pacjent otrzymuje leki bezterminowo. W leczeniu farmakologicznym stosuje się zazwyczaj znacznie większe dawki leków przeciwdepresyjnych w porównaniu z dawkami zalecanymi chorym na depresję. Niekiedy – w celu zmniejszenia nasilenia lęku i napięcia – lekarz do leków przeciwdepresyjnych dołącza na początku terapii lek uspokajający lub nasenny. W przypadku współwystępowania tików leki przeciwdepresyjne łączy się z lekiem przeciwpsychotycznym (np. haloperidolem, risperidonem). Najlepiej udokumentowaną metodą leczenia psychoterapeutycznego zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych jest terapia poznawczo-behawioralna. W trakcie sesji terapeutycznych pacjent uczy się znosić ekspozycję na bodźce wywołujące lub nasilające natręctwa oraz uczy się stopniowo powstrzymywać od czynności natrętnych. U niektórych pacjentów znaczące korzyści może również przynieść psychoterapia psychodynamiczna.

Czy możliwe jest całkowite wyleczenie?

Należy pamiętać, że każdy pacjent – bez uwagi na nasilenie, czas trwania, charakter i ilość natręctw – może uzyskać znaczące korzyści wynikające z leczenia. Pozytywną reakcję na leczenie obserwuje się u 75% chorych. U dużej części pacjentów (ok. 25%) można uzyskać całkowite wyleczenie lub pełną remisję objawową i funkcjonalną.

Co trzeba robić po zakończeniu leczenia?

Czas trwania leczenia, w tym czas przyjmowania leków, ustalany jest indywidualnie. Po zakończeniu właściwego leczenia wskazane może być powtarzanie umiejętności i ćwiczeń zdobytych podczas terapii poznawczo-behawioralnej.

Pomocne może być, jak w przypadku innych zaburzeń psychicznych, dbanie o ogólną higienę psychiczną i stan zdrowia – troska o własny wszechstronny rozwój, kształcenie w sobie umiejętności radzenia sobie ze stresem i rozwiązywania problemów, pozytywne kształtowanie relacji międzyludzkich, unikanie używania substancji psychoaktywnych (narkotyków, alkoholu), właściwe odżywanie się, aktywność fizyczna. Ważną sprawą jest także nabycie umiejętności rozpoznawania oznak nawrotu zaburzenia i szybka interwencja farmakologiczna i/lub psychoterapeutyczna, jeśli on nastąpi.

Szczegółowe postępowanie ustala lekarz, dopasowując je do każdego pacjenta.

Co robić, aby uniknąć zachorowania?

Nie ma metod, które w swoisty sposób zapobiegają wystąpieniu zaburzenia obsesyjno-kompulsyjnego.

Zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne u dzieci i młodzieży

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne u osób w wieku rozwojowym charakteryzuje się podobnym obrazem i przebiegiem jak w przypadku dorosłych, ale – zwłaszcza im młodsze jest dziecko – obserwuje się również istotne różnice. Objawy tych zaburzeń często pojawiają się jeszcze przed okresem pokwitania i w tej grupie wiekowej częściej chorują chłopcy. W okresie dojrzewania proporcja chorujących dziewcząt i chłopców stopniowo się wyrównuje.

Przyczyny tego zaburzenia – podobnie jak u dorosłych – są złożone i obejmują: nieprawidłowości w budowie anatomicznej i/lub funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego, obciążenie okołoporodowe, czynniki genetyczne i środowiskowe. Przypuszcza się również, że może się ono rozwinąć w wyniku reakcji autoimmunologicznej jako następstwo infekcji paciorkowcami.

U dzieci natrętne myśli przyjmują najczęściej postać: obaw o życie i zdrowie bliskich, które nasilają się w sytuacji rozłąki z tymi osobami, lęku przed zabrudzeniem się, zakażeniem się różnymi zarazkami, zachorowaniem na ciężką chorobę, popełnieniem grzechu. Obsesyjne myśli często dotyczą sfery seksualności i łączą się z przeżywaniem silnego poczucia winy.

Wśród natrętnych czynności dominują rytuały związane z unikaniem zabrudzenia się lub zakażenia się (niedotykanie przedmiotów, częste mycie, wielokrotne przebieranie się itp.), układanie przedmiotów w określonym porządku, gromadzenie przedmiotów, wielokrotne sprawdzanie (np. czy drzwi są zamknięte). Problematyczną – bo często niepostrzeganą jako objaw zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych – czynnością jest wielokrotne pytanie innych (zwykle bliskich) o określoną kwestię. Otoczenie dziecka często przeżywa jego działanie jako poszukiwanie poczucia bezpieczeństwa, zwracanie na siebie uwagi lub wręcz „robienie na złość”, a nie objaw choroby.

U dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, zdarzają się postacie zaburzenia, w których występują głównie czynności natrętne, praktycznie bez udziału natrętnych myśli o konkretnych treściach.

Około połowy przypadków zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych u dzieci i młodzieży przebiega z towarzyszeniem innych zaburzeń psychicznych: tików, zaburzeń depresyjnych, lękowych, ADHD, zaburzeń zachowania, specyficznych zaburzeń rozwojowych lub wydalania.

Metody diagnostyczne są takie same jak u dorosłych, ale proces ustalania rozpoznania bywa trudniejszy. Dzieci mają tendencję do ukrywania, maskowania objawów lub zaprzeczania objawom, gdyż najczęściej czują się nimi zawstydzone. Z drugiej strony, bliscy dzieci cierpiących na to zaburzenie nierzadko uczestniczą w ich rytuałach – np. otwierają dziecku drzwi, podają przedmioty, gdy ono samo nie chce ich dotykać w obawie przed zabrudzeniem. Robią to często nieświadomie, traktując zachowania dziecka jako „dziwactwa” lub dostrzegając niepokój i dyskomfort dziecka, próbują mu w ten sposób pomóc.

W leczeniu dzieci i młodzieży cierpiących na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne stosuje się takie same metody jak u dorosłych. W przypadku mniej nasilonych objawów często wystarcza psychoterapia, natomiast gdy są one bardziej nasilone i negatywnie wpływają na funkcjonowanie dziecka, warto rozważyć również leczenie farmakologiczne. W ramach leczenia niefarmakologicznego bardzo często wskazana jest terapia rodzinna.

Na koniec należy wspomnieć, że dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym często przejawiają tendencję do powtarzalnego wykonywania pewnych czynności (np. liczenia, układania przedmiotów) lub mają swoje „rytuały” związane z czynnościami dnia codziennego (np. przeskakują określone stopnie na schodach, w określony sposób szykują się do snu). Takie działania nie powodują cierpienia dziecka i nie zaburzają jego funkcjonowania, ponieważ dziecko może je przerwać bez większego dyskomfortu psychicznego. Te naturalne zachowania należy odróżniać od natrętnych, przymusowych czynności będących objawem choroby.

Data utworzenia: 09.08.2012
Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne Oceń:
(3.69/5 z 29 ocen)
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Malwina
      2017-07-21 17:16
      Witam, chciałabym się dowiedzieć czy powinnam się z tym wybrać do psychiatry? Mam 20 lat, jestem studentką. Nie jestem pewna swojego stanu, a moja mama twierdzi, że przesadzam i każdy ma jakieś swoje odruchy. Otóż mam kilka bardzo wkurzających zachowań: jednym z częstszych jest sprawdzanie czy na pewno zamknęłam drzwi, potrafię pociągnąć za klamkę po 3-4 razy ale zazwyczaj jest to 3 razy. Czasami potrafię pójść i wrócić jeszcze raz, otworzyć drzwi znowu i znowu je zamknąć. Kolejną rzeczą jest ustawianie przedmiotów, dopóki leżą od tak to mi nie przeszkadza, ale jeśli kładę, zwłaszcza lusterko do makijażu to potrafię go kilka razy stawiać w to samo miejsce, albo trochę tylko przesunąć bo nie może być za blisko innych przedmiotów albo musi być w określonym miejscu. Następną rzeczą są soczewki. Gdy je zakładam, po 3 razy sprawdzam w każdym oku czy na pewno je mam i czasami nawet pytam się przyjaciółki, czy ich nie zgubiłam. Kolejnym zachowaniem jest sprawdzanie zawsze ubrań przed założeniem z każdej strony czy aby nie są brudne, potrafię po kilka razy je przewrócić w tą i w drugą stronę i chociaż już sprawdzałam, że są czyste to mam myśl, że jednak gdzieś jest tam plama. Wyjątkiem jest wtedy, gdy się bardzo śpieszę i nie mam czasu tego sprawdzić albo zostaje w domu i widzi mnie tylko rodzina. Obecnie pracuję w pensjonacie (sprzątam pokoje) i jednym z moich rytuałów jest po posprzątaniu zliczenie np. w łazience wszystkich miejsc, które czyściłam i to też potrafię zliczać kilka razy. Jak wychodzę już np. z łazienki, to sprawdzam czy aby na pewno zgasiłam światło i potrafię poklikać kilka razy włącznik. A jak już wychodzę z pokoju to mam obawę, że to światło może być jednak niezgaszone. Mam jeszcze kilka mniejszych zachowań, często wiążę się to z liczeniem do trzech i upewnianiu się po kilka razy czy aby na pewno dobrze to ułożyłam, posprzątałam, zamknęłam itp. Proszę o odpowiedź.odpowiedz
    • Nani
      2017-04-10 10:29
      Witam, Koleżanka zwróciła mi ostatnio uwagę na niektóre moje zachowania. Układanie klocków kolorami (jestem animatorem, więc często mam do czynienia z zabawkami różnego rodzaju) albo w określony sposób (nie równo, ale też nie bardzo chaotycznie, za to w 90% przypadków w sposób niemalże identyczny, kiedy któryś się przesunie, to poprawiam), zawsze leję herbatę do mniej więcej tej samej wysokości, najważniejsze rzeczy zawsze mają swoje miejsce, a podobno nawet w bałaganie, który robię, jest jakiś schemat (bałaganię tylko w jednym miejscu, zawsze ubraniami, a po tym jak zwróciła mi na to uwagę, to zauważyłam nawet, że rzucam je zawsze tej samej kolejności). Czy mam o tym porozmawiać ze swoim psychiatrą?odpowiedz
      • Kinga
        2017-05-10 09:49
        Moim zdaniem niekoniecznie. Zaburzenie zaczyna się wtedy, gdy przez niewykonanie / wykonanie przez Ciebie czynności w odpowiedni dla ciebie sposób " nie daje ci żyć" tzn.że psychicznie nie potrafisz znieść (poradzić sobie), że coś nie jest tak, jak to w twoim założeniu powinno być. Być może masz tendencje w tym kierunku i w dodatku jesteś pewfekcjonistka. Jeśli jednak​ problem nie wpływa istotnie na twoje funkcjonowanie w codziennym życiu i nie utrudnia funkcjonowania innym , mieścisz się w granicach tych normalnych z dziwactwami.odpowiedz
    • Witam!
      2017-04-10 01:21
      Czytam tak te komentarze i czytam i widzę że sporo ludzi ma problem z tego typu zaburzeniami. Od razu zaznaczam że nie jestem lekarzem ale zauważyłem kilka zależności. Mianowicie: po pierwsze tego rodzaju zaburzenia występują zwykle u osób młodych (przedział wiekowy to mniej więcej 10-30 lat) co może świadczyć o ich większej podatności na te schorzenia choć z drugiej strony być może osoby nieco starsze po prostu nie chcą szukać pomocy bądź ujawniać swojej dolegliwości z różnych przeczyn. Po drugie z tego co widzę na tego typu zaburzenia częściej zapadają kobiety niż mężczyźni. Po trzecie objawy są związane zwykle ze sferą religijną lub motywami wyrządzenia krzywdy innym osobom. Po czwarte i ostatnie ta choroba jest dość uciążliwa. Jako, że sam mam problem z tą przypadłością mogę tu wymienić parę sposobów radzenia sobie zarówno z natrętnymi myślami jak i z tzw. "rytułałami". Jeśli chodzi o powtarzanie natrętnych czynności (u mnie było to np. kilkukrotne sprawdzanie czy zamknąłem drzwi na klucz) to radzę zajęcie się myśleniem o czymś innym i pozytywnym (może to być tak prozaiczna rzecz jak spacer z psem czy myśl o tym gdzie chcielibyśmy wybrać się np. w weekend). Radzę też znalezienie sobie jakiegoś hobby i poświęcenie czasu na doskonalenie go (polecam naukę jakiegoś języka obcego, dodam również, że j.angielski i hiszpański to takie optymalne jak na początek a potem można pójść w coś trudniejszego np.podstawy któregoś z języków azjatyckich.) Oczywiście hobby może być też gotowanie czy sport wybór zależy od osoby która chce coś zmienić na lepsze. W moim przypadku pomogło właśnie skoncentrowanie się na wĺasnych zainteresowaniach. Co do natarczywych myśli to nie można się załamywać (z obserwacji zmiany mojego zachowania mogę powiedzieć, że głównym czynnikien pojawienia się tych myśli jest izolacja człowieka od otoczenia wtedy umysł ma za dużo czasu na zbędne myślenie tym bardzej, że nie ma już myśli dotyczących np.tego co będzid się robić z przyjaciółmi jutro czy pojutrze). Zawsze zaczyna się niewinnie i człowiek nie orientuje się nawet kiedy wszystko wymyka mu się z pod kontroli. 》Jeżeli wiesz, że te myśli mogą wpłynąć na twoje zachowanie negatywnie to radzę konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą.《 ma on z pewnością wjększe doświadczenie i pomoże. Dobrą metodą jest zaciskanie pięści i liczenie do np.2 gdy wiemy, że o czymś pomyślimy to pomaga. Nic nie zastąpi jednak profesjonalnej porady specjalisty. Miałem naprawdę ciężkie momenty ale uwierzcie mi nawet po najgorszym przychodzi ZAWSZE lepsze. Wiem to bo sam przez to przechodzę i myślę, że ty też sobie poradzisz. Małymi krokami wychodzę z tego. Mam świadomość, że to choroba (jak każda choroba wymaga leczenia). Jeśli zastanawiasz się nad sensem władnego życia to ja Ci mówię, że ma ono wielkie znaczenie tak jak życie każdego człowieka. Zawsze jest wyjście, uwierz mi nie ma sytuacji beznadziejnych. Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie tego posta (szacun) głowa do góry i daj radę , trzymam kciuki za każdego a wy trzymajcie za mnie! PS. Może za kilka tygodni wrócę tu aby opowiedzieć o moich postępach. Trzymajcie się!odpowiedz
      • Pipi
        2017-11-14 10:37
        Dobry z Ciebie człowiek. A ja swoje sprawy oddałam Panu Bogu i jest mi teraz w życiu łatwiej.odpowiedz
      • Postawiona przed wyzwaniem leków :o
        2017-05-15 23:47
        Ciekawie jest przeczytać subiektywna opinie na dany temat, w której jest również cząsteczka obiektywizmu, bardzo przydatna. Dziękuję za opinie. Pozdrawiam.odpowiedz
      • Czytelniczka
        2017-04-19 08:30
        Jestem po trzech terapiach i innych formach pracy nad soba . Wszystkie te rzeczy ktore robie sa normalne wiec jak moge miec NN ? Jak cos co jest normalne moze byc chore? Wiem juz co mnie blokuje i hamuje w dalszym rozwoju. Ogromny lek ktory chce maskowac porzadkiem , czystoscia i banalnym praniem. Piore wszystko . Nawet czyste tylko zlezane w szafie. Wieczorem nie moge normalnie zasnac ani wyjsc z domu bo po sto razy sie wracam zeby sprawdzic czy zamklam i wylaczylam wszystko. Mam dosc . A to co robie to takie normalne . Sprzatam zeby moj dom byl wolny od insektow . Kubki tez mam z pokrywka zeby nic nie wpadlo. Logiczne ze w brudzie tworzy sie robactwo i tez chce pic wiec i kubek zagrozony. Piore zeby pranie bylo czyste a ono i tak pochlania bakterie ktore sie mnoza i ciuchy smierdza . Wiec gotuje i ciuchy i scierki i inne badziewia a i tak mysle ze jestem brudas. Myslalam ze sobie radze ze soba ... a jednak nie . Kolejna przeszkoda do pokonania .....odpowiedz
        • Kinga
          2017-05-10 10:14
          Zastanawiam się, czy te trzy terapie dotyczyły tego prania i sprzątania, bo jeśli tak, to niestety nie zadziałały. To co robisz oczywiście jest normalne, ale tylko w pewnym zakresie. Masz wyolbrzymione wyobrażenie o mnożeniu się bakterii i innych insektów, które rzekomo ci zagrażają. Wylkuczylas takie logiczne sprawy jak to, że ludzki organizm ma rewelacyjny system obronny, że w " normalnych" warunkach ilość bakterii i pasożytów z jaką mamy do czynienia na co dzień nie stanowi dla organizmu zagrożenia i żyjemy z nimi od tysięcy lat. Terapia koniecznie, ale z dobrym psychoterapeuta. Polecam też w międzyczasie próbować autoterapie, ponieważ jesteś dorosłą i mądra osobą. Do tego celu kup sobie książkę " lęk i fobia" jest bardzo dobra. Zresztą polecam każdemu z tymi zaburzeniami.odpowiedz
    • Nadzieja
      2017-03-28 03:25
      Witam, jestem matką 12 letniej córki, u której ta choroba czyli myśli natrętne pojawiły się w wieku 9 lat. Na początku było bardzo źle, spadło to na nas jak grom z jasnego nieba, a my rodzice zupełnie nie wiedzieliśmy jak sobie z tym radzić. Objawiła się to bardzo silnym, wręcz panicznym lękiem, strachem przed wszystkim, nawet ubrań nie chciała nakładać bo kolory jej się źle kojarzyły, a było to w roku, kiedy szalał wirus ebola, córka nie jadła, bo bała się że się zarazi, bardzo nam schudła, myła ręce co 5 minut i ciągle płakała i mówiła że mam myśli. Było naprawdę z nią bardzo źle. Poszliśmy do psychiatry, córka od razu dostała leki, które brała przez prawie 2 lata. Do tego terapia indywidualna i później rodzinna. I naprawdę polepszyło jej się znacznie, do tego stopnia, że odstawilismy leki we wrześniu 2016 roku. Niestety teraz choroba dała o sobie znać znowu, znów trzeba było włączyć leki. Na razie nie ma zbytniej poprawy, choć przebłyski lekkie są. To bardzo straszna choroba, walka z nią jest bardzo długa, często mi już brakuje sił i płaczę z bezradności. A takie zdolne przed tym było moje dziecko, przewyższała inteligencją inne dzieci. Straszny żal ściska mi serce jako matki, bo martwię się żeby szkoły nie zawaliła, no i jak będzie funkcjonować w przyszłości. No ale wierzę że moje dziecko z tego z czasem wyrośnie.odpowiedz
      • Bożena
        2017-05-24 17:13
        Mam syna 22 letniego, który ma problemy od szkoły podstawowej. Tutaj.powodem była.patologia w rodzinie alkoholizm ojca i przemoc psychiczna i fizyczna. Syn zapadł.na depresję ma zaburzenia obsesyjno - kompulsywne. Nie ma żadnych kontaktów z rówieśnikami, siedzi sam całymi godzinami Szkoły niestety nie skończyl tzn średniej. Nawet nauczanie indywidualne nie pomogło. Gdy zaczęły się pojawiać myśli samobójcze w samookaleczenia dyr zaproponował zmianę szkoły,. Taki uczeń wpłynąłby negatywnie na renomę szkoły. Pojawiła się taka fobia przed szkołą że nie sposób sobie to wyobrazić. Siedziałam z nim w samochodzie i sercei pękało bo nie mogłam nic poradzić a on nie miał siły aby wyjść. Samopoczucie można przyrównać do stanu przedzawałowego. Chodzimy do psychiatry systematycznie. Dostaje leki jest lepiej, ale nie.na tyle aby funkcjonował w społeczeństwie Psychologów było kilku, terapeuty żadnego bo w mieścinach takich specjalistów niema. Patrzenie na dorosłego człowieka któremu nie mogę pomóc jest nie do zniesienia. Najgorsze są myśli , co.bedzie z nim jak mnie zabraknie. Nie mam zrozumienia ani pomocy. Jestem sama, zupełnie sama. Aby zrozumieć depresję i towarzyszące dolegliwości, trzeba i wiedzy i doświadczenia, a kto to ma - rodzic który jest z dzieckiem. Pozdrawiam i życzę wszystkim wytrwałości i sily. Siły ponadludzkiejodpowiedz
        • Agnieszka
          2017-09-21 13:09
          Witaj Bożenko, dobrze Cię rozumiem,bo jestem w podobnej sytuacji,tylko że mój syn ma już 37 lat.Ja jestem po rozwodzie.Co mogę powiedzieć na podstawie swojego doświadczenia: lękasz się co będzie z synem jak Ciebie zabraknie.Myślisz,ze Twoja lękowa postawa nie ma wpływu na jego lęki? Ma.Pracuj nad sobą,oderwij się od złych myśli,znajdź w życiu radość-to bardzo zmieni i jego podejście do życia. Staraj się wnosić radość i nowe doświadczenie w wasze życie.Nie koncentruj się cały czas na tym,co syn robi,co przeżywa,jak się zachowuje.Nabierz trochę dystansu.Patrząc nawet na najpiękniejszego motyla przez szkło powiększające zobaczysz ohydny odwłok.Patrząc na czysty blat stołu przez mikroskop zobaczysz zarazki. Daj chłopakowi trochę przestrzeni,kupcie sobie wesołego pieska, nie koncentruj się na minusach(wadach,problemach) koncentruj się na plusach( żyjemy w kraju bez wojny,masz syna którego kochasz), stwórz swoje życie pięknym.Zobaczysz wtedy,jak dużo mu to dało.Wychodzisz na spotkania w bibliotece? Chodzisz do kina na komedie? Spacerujesz po lesie? Czy żyjesz swoim zmartwieniem i trujesz siebie i swoje otoczenie lękami? Przestań się bać,pokaż,że mu ufasz,że w niego wierzysz,że jest twoją radością.Idź na kurs asertywności,rozmawiajcie w sposób asertywny. Zachęcaj go do rozwijania zainteresowań.Ale nie "znalazłbyś sobie jakieś hobby,inni chłopcy biegają,mają dziewczyny,zbierają znaczki a ty siedzisz cały czas w domu". TAK NIE. Zapytaj go o zdanie,czy w tej bluzce czy w tej iść do pracy.Pokaż mu,że jego zdanie jest ważne bo i on jest ważny. Eh,długo jeszcze mogłabym pisać o swoich błędach :))) Pozdrawiam Cię i życzę Ci powodzenia. Agnieszka mailik@op.plodpowiedz
      • Kinga
        2017-05-10 10:33
        Bardzo współczuję. Ja mam ośmioletniego syna z tym zaburzeniem. Zaczęło się już pięć lat temu. Na początku nawet nie domyślaliśmy się co to może być. Szukałam informacji na temat nadwrażliwości na dotyk, światło, zapachy, bo i to też ma, ale był zawsze inny niż jego rówieśnicy. Zabawki zawsze układał rowniotko, mył ręce zanim poszedł się bawić, nie lubił bawić się w piaskownicy, a później zaczął się ten nieokreślony "lęk" przed zakładaniem ubrań. Bardzo szybko brzydzi się różnych rzeczy i identyfikuje się z tym jakby dotyczyło to bezpośrednio jego samego i musiał od razu się umyć i zmyć to co go obrzydziło, nawet jeśli była to tylko sytuacja, a umycie było tylko symboliczne. Od roku chodzę z nim na terapię, chyba muszę zmienić psychoterapeutkę, bo nie widzę efektów. Mam wrażenie, że ona uważa , że ja wyolbrzymiam jak przewrażliwiona mamusia to co się dzieje, a my naprawdę mamy problem. Już ostatnio wpadała do nas sąsiadka zapytać co się dzieje, bo od dwóch tygodni co wieczór awantury. A moje dziecko panikuje, że nie pójdzie spać do swojego łóżka , bo tam włos zobaczyło albo podobna teoretycznie zwykła sytuacja. Ręce mi opadają, czasem myślę, że ja będę potrzebowała pomocy psychiatry, bo dla rodzica jest to równie ciężkie do zniesienia i akceptowania. Najgorsza jest ta niemoc w momencie tego napadu lęku. Z jednej strony mam go nie wyręczać i nie brać udziału w jego rytuałach, a z drugiej widzę , że on jako małe dziecko męczy się przeokropnie bo musi wykonać ta czynność, bo inaczej zwariuje/ wybuchnie. Straszne jest to że jest mały a terapie ułożone pod dorosłych.odpowiedz
    • Rafał
      2017-03-06 13:14
      moja córka ma objawy tej choroby głównie poprzez tiki nerwowe oraz ogólne mało pozytywny nastrój oraz mao pozytywne nastawienie do życia, ma 10 lat, przez ostatni rok była leczona lekami SSRI, 3 tyg temu leki zostały odstawione (stopniowo). podczas terapii farmakologicznej wszystkie objawy ustąpiły, córka bardzo się zmieniła (w pozytywnym znaczeniu) nawet nauczyciele w szkole powiedzieli że stała się towarzyska (wcześniej raczej stroniła od towarzystwa). niestety po odstawieniu ssri tiki nerwowe oraz beznadziejny nastrój powróciły w tempie ekspresowym. jako rodzic strasznie trudno mi stać z boku i to obserwować. nie chce jej dalej faszerowac prochami bo jest na to za mała (patrząc z perspektywy czasu w ogóle żałuje że zgodziłem sie na na te ssri). zastanawiam się w jaki sposób moge jej pomóc, staram się każdego dnia dowartościowywać ją ale to nic nie daje. czy ktoś ma jakiś pomysł jak z tym walczyć na poziomie rodzinnym/codziennym? :(odpowiedz
      • AR
        2017-03-06 14:51
        Witam. Sama choruje na tą chorobę od 12 roku życia. Obecnie mam 19 lat i jest dużo lepiej. Uważam, że powrót do leków nie jest złym pomysłem. Po prostu ta terapia makowa trwała za krótko. Dlatego są takie objawy. Ja też zrobiłam kiedyś taki błąd i nie potrzebnie odstawiłam leki. Proszę się nie przejmować tym, że córka jest faszerowana Tym lekiem. Ta choroba już taka jest. Ciągnie się latami, ale jeśli leki są przyjmowane prawidłowo to wszysrko będzie w porządku. Moi rodzice również się o mnie martwili, to normalne. Proszę rozważyć powrót do leków i najlepiej połączyć to z psychoterapia. Z czasem będzie lepiej. U mnie odecnie natrectwa występują w bardzo minimalnym stopniu, więc szansa dla Pana córki też jest :)odpowiedz
        • Rafał
          2017-03-06 16:05
          dziękuje za odpowiedź. moja córka ma problemy z tikami od kilku ładnych lat, powiedziałbym że zaczęło się jak miała z 4 czy 5 lat. z tym że u niej nie są to natręctwa o których czytam w necie w postaci np mycia rąk wiele razy; u niej objawia się to niekontrolowanymi ruchami ciała, miała też epizody lizania rąk co chwile, wąchania wszystkiego, chrząkania, mocnego mrugania oczami itd (każdy "epizod" występował osobno, trwał kilka miesięcy, później była przerwa i pojawiał się nastepny). psychiatra stwierdził jednak zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. własnie zastanawiam się nad psychoterapią, będę musiał się wybrac z córką do jakiegoś lekarza który nam pomoże. co do lekarstw, nie jestem do końca przekonany, to są jednak bardzo silne prochy a ona ma dopiero 10 lat. oczywiście jeżeli finalnie okaże sie że to jedyne wyjscie, to nie bede sie upierał. ale w takim wypadku bedzie skazana na branie lekarstw całe życie? nie istnieje ryzyko że przestaną na nią działać?odpowiedz
    • AW
      2017-01-13 19:29
      Jak z tym zyc...? Nie mam juz sil..odpowiedz
      • dreamed
        2017-01-25 01:01
        Musisz spróbować przeciwdziałać temu np. dynamicznie zmieniać myślenie, zajmować się czymś co mogłoby Cię w pełni pochłonąć. Przede wszystkim trzeba mieć świadomość - i sobie to powtarzać - że to Ty masz nad tym kontrolę (chociaż możesz nie zdawać sobie z tego sprawy), a nie to nad Tobą!odpowiedz
    • Czytelniczka
      2016-07-30 22:49
      Chyba ruminacje, a nie luminacje?odpowiedz
      • czytelnik
        2017-10-19 21:11
        Tak, na pewno to jest błąd. Uporczywe przeżywanie w myślach to ruminacje.odpowiedz

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Przychodnie i gabinety lekarskie w pobliżu

Leki

Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies