Choroba afektywna dwubiegunowa

dr n. med. Joanna Borowiecka-Kluza1, dr n. med. Marcin Siwek2
1 specjalista psychiatra
Centrum Dobrej Terapii MindArt w Krakowie
2 specjalista psychiatra
Katedra Psychiatrii CM UJ w Krakowie

Co to jest choroba afektywna dwubiegunowa?

Choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD), określana także jako zaburzenia afektywne dwubiegunowe (w przeszłości nazywana chorobą lub psychozą maniakalno-depresyjną czy cyklofrenią), charakteryzuje się występowaniem epizodów depresji, manii/hipomanii lub epizodów mieszanych. Pomiędzy tymi epizodami zwykle występują okresy remisji, tj. całkowitego braku objawów lub utrzymywania się nielicznych objawów o niewielkim nasileniu. Choroba afektywna dwubiegunowa to druga co do częstości przyczyna niezdolności do pracy z powodów psychiatrycznych. Rozpoczyna się najczęściej w młodym wieku (przed 35. rokiem życia), co w połączeniu z bardzo dużą nawrotowością objawów przyczynia się do poważnych, negatywnych konsekwencji we wszystkich aspektach życia chorego (funkcjonowanie społeczne, rodzinne, zawodowe, kondycja ekonomiczna, możliwość realizowania swojego potencjału intelektualnego). Choroba ta nastręcza wielu trudności diagnostycznych. Na jej przebieg i rokowanie kluczowy wpływ mają wczesne rozpoznanie, a także jak najwcześniejsze wdrożenie i systematyczne stosowanie właściwego leczenia specjalistycznego. Skuteczna terapia jest możliwa, ale jej warunkiem koniecznym jest intensywna współpraca pacjenta z lekarzem.

O chorobie afektywnej dwubiegunowej myślimy często jako nie o jednej konkretnej chorobie, a grupie zaburzeń afektywnych – zaburzeń nastroju charakteryzujących się nawrotami epizodów depresyjnych, maniakalnych, hipomaniakalnych czy mieszanych o różnej postaci, nasileniu, przebiegu i odpowiedzi na leczenie. W zależności od tych parametrów, możemy wyróżnić wiele podtypów tej choroby.

Wyróżniamy następujące podtypy choroby afektywnej dwubiegunowej:

  • choroba afektywna dwubiegunowa I typu – epizody depresyjne (zwykle liczne) rozdzielone są co najmniej jednym lub kilkoma epizodami manii,
  • choroba afektywna dwubiegunowa II typu – epizody depresyjne (zwykle jeszcze częstsze niż w II typie tej choroby) rozdzielone są jednym lub kilkoma epizodami hipomanii,
  • choroba afektywna dwubiegunowej typu III – nawracające epizody depresji, stany maniakalne czy hipomaniakalne wywoływane są zbyt silnym działaniem leków przeciwdepresyjnych (nie pojawiają się samoistnie),
  • typ III i półmania lub hipomania – są następstwem nadużycia alkoholu lub innych substancji,
  • choroba afektywna sezonowa – epizody depresji występują w miesiącach jesienno-zimowych, a epizody manii lub hipomanii w okresie wiosenno-letnim,
  • cyklotymia – jest przewlekłym stanem, dystymia występuje na przemian ze stanami hipomanii,
  • „miękkie” spektrum choroby afektywnej dwubiegunowej – nie rozpoznaje się epizodów manii lub hipomanii, ale u pacjenta obserwuje się pewne cechy dwubiegunowości występujące w odpowiedniej konfiguracji, liczbie i nasileniu,
  • mania jednobiegunowa – rzadka postać choroby afektywnej dwubiegunowej, w przebiegu której występują wyłącznie nawracające stany maniakalne lub hipomaniakalne bez epizodów depresyjnych.

W przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej – zarówno I typu, jak II typu – epizody choroby mogą następować po sobie w różnych okresach. Może to być jeden epizod raz na kilka lat, jednak najczęściej choroba ta cechuje się częstszą nawrotowością – nawet do średnio jednego epizodu rocznie. Może także wystąpić kilka epizodów w roku – jeśli liczba nawrotów wynosi powyżej 4 w ciągu roku (tzw. choroba afektywna dwubiegunowa z szybką zmianą faz [rapid cycling]). Epizody choroby mogą nawracać także z bardzo dużą częstością lub mogą przechodzić bezpośrednio jeden w drugi. Taka zmiana nastroju z depresyjnego na maniakalny (hipomaniakalny) lub odwrotnie może wystąpić w ciągu jednego tygodnia, a nawet w ciągu jednego dnia, co kilka-, kilkanaście godzin (tzw. choroba afektywna dwubiegunowa z bardzo szybką zmianą faz [ultra rapid cycling]).

W przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej częściej występują epizody depresyjne i trwają one dłużej niż epizody maniakalne (szczególnie w przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej typu II i z częstą zmianą faz).

Choroba afektywna dwubiegunowa często rozpoczyna się jednym lub kilkoma epizodami depresyjnymi, po których pojawia się epizod manii lub hipomanii. W takiej sytuacji początkowo diagnozowana jest depresja nawracająca.

Kluczowy i korzystny wpływ na rokowanie i przebieg choroby afektywnej dwubiegunowej ma odpowiednio dobrane leczenie oraz stosowanie się pacjenta do zaleceń lekarskich.

Jak często występuje?

Częstość występowania choroby afektywnej dwubiegunowej typu I i II szacuje się na około 2%, natomiast rozpowszechnienie wszystkich zaburzeń należących do spektrum tej choroby sięga 6–11%. Na chorobę afektywną dwubiegunową chorują równie często kobiety, jak i mężczyźni.

Jakie są objawy choroby afektywnej dwubiegunowej?

Epizod depresyjny

Epizod depresyjny przejawia się stopniowo obniżającym się nastrojem, czyli smutkiem, utratą radości i cieszenia się tym, co do tej pory sprawiało radość, utratą zainteresowań. U pacjenta z depresją w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej, zwłaszcza po wcześniejszym epizodzie manii/hipomanii, szczególnie wyraźnie odczuwalny może być spadek energii i aktywności życiowej (tzw. napędu psychoruchowego). Objawia się to:

  • poczuciem stopniowej utraty energii życiowej,
  • zmęczeniem,
  • trudnością w rozpoczynaniu czy podejmowaniu nawet prostych decyzji czy codziennych działań (takich jak wstanie z łóżka, wykonanie czynności higienicznych),
  • znacznym spowolnieniem tempa myślenia i wypowiedzi,
  • zaburzeniami koncentracji i uwagi,
  • zaburzeniami pamięci.

Może dojść do tzw. zahamowania psychoruchowego – pacjent pozostaje wtedy w bezruchu, nie można z nim nawiązać kontaktu słownego czy wzrokowego. Depresja w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej towarzyszy często nadmierna senność w ciągu dnia i nocy (hipersomnia). Występuje zazwyczaj spadek popędu seksualnego oraz zaburzenia apetytu. Może się także pojawić się także zwiększone poczucie napięcia, lęku. Niekiedy, przeciwnie do wcześniej przedstawionego obrazu, mogą pojawić się: poczucie gonitwy i natłoku myśli, zmienność nastroju oraz tendencja do drażliwości i łatwość popadania w irytację. Takie cechy mogą wskazywać (choć nie muszą) na rozwój tzw. epizodu mieszanego. Depresja u cierpiących na chorobę afektywną dwubiegunową może prowadzić do utraty sensu życia, pragnienia śmierci, myśli o samobójstwie, czy w końcu tendencji samobójczych. Może pojawić się tzw. myślenie depresyjne (poczucie niskiej wartości, pesymistyczna ocena własnej przeszłości, teraźniejszości, poczucie braku perspektyw na przyszłość, beznadziejności). W nasilonej depresji w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej mogą występować tzw. objawy wytwórcze (psychotyczne), najczęściej są to: depresyjne urojenia, rażąco niezgodnego z rzeczywistością poczucia winy, kary, grzechu, ubóstwa, katastrofy, poczucia ciężkiej, nieuleczalnej już choroby. Rzadko towarzyszą temu tzw. halucynacje słuchowe (m.in. głosy oskarżające pacjenta). Warto zapoznać się z objawami depresji dokładnie przedstawionymi w artykule poświęconym depresji nawracającej (zobacz: Depresja).

Liczba epizodów depresji, jakich doświadcza pacjent z rozpoznaniem choroby afektywnej dwubiegunowej, jest zwykle znacznie większa od liczby epizodów depresyjnych pojawiających się w przebiegu choroby afektywnej jednobiegunowej.

Epizod maniakalny

Epizod maniakalny charakteryzuje się znacznie podwyższonym nastrojem – czyli nadmiernym poczuciem radości i szczęścia (euforii), zazwyczaj niedostosowanym do sytuacji, ale też wesołkowatością i nadpobudliwością. Stan pacjenta maniakalnego może jednak szybko przejść od poczucia nadmiernego szczęścia do drażliwości, a nawet agresji czy wrogości. Niekiedy w manii pojawia się tzw. nastrój ekspansywny, z tendencją do dominacji, forsowania własnych planów i pomysłów oraz narzucania innym własnej woli. Występuje wówczas potrzeba natychmiastowego zaspokojenia swoich potrzeb, co w przypadku niemożności ich realizacji lub odmowy ze strony innych osób, może prowadzić do frustracji oraz do tzw. nastroju gniewliwego, połączonego z agresją słowną i/lub fizyczną w stosunku do innych osób czy przedmiotów w otoczeniu. Mogą występować także zachowania autoagresywne (agresja skierowana w stosunku do siebie samego). W epizodzie manii kontakt słowny z pacjentem może być utrudniony, chory często mówi szybko, wypowiadając wiele różnych wątków (słowotok), a jego wypowiedź trudno przerwać. W skrajnej postaci takiej wielomówności wypowiedzi pacjenta są całkowicie lub prawie całkowicie niezrozumiałe i składają się z niepowiązanych ze sobą słów i wątków. Pacjent w manii ma poczucie „przyśpieszenia myśli”, aż do tzw. gonitwy myśli, których nie może „uchwycić”, zdążyć wypowiedzieć, ma poczucie chaosu. Jego wypowiedzi są wtedy nielogiczne, mogą to być słowa niezwiązane ze sobą, czasami pojawiają się neologizmy (tj. słowa tworzone przez samego pacjenta i nieposiadające odpowiednika w mowie potocznej) – na przykład „szczęściomiłościoholizm”. Pacjent często jest bezkrytyczny wobec swoich objawów, nie traktuje ich jako chorobowe, może uważać i mówić: „nic mi nie jest”, „jestem zdrowy, nigdy dotąd taki zdrowy nie byłem”, „czuję się bardzo dobrze”, „czuję się wspaniale, lepiej niż kiedykolwiek”; „zawsze tak chcę się czuć”. Często wtedy nie zgłasza się po pomoc do psychiatry albo pomoc taką odrzuca. W epizodzie manii pacjent ma poczucie zwiększonej energii i aktywności życiowej (podwyższony napęd psychoruchowy). Najczęściej towarzyszy temu zmniejszona potrzeba snu lub brak potrzeby snu oraz brak poczucia zmęczenia. Pacjent uważa wtedy, że „ma siłę zrobić wszystko”, „wolno mu zrobić wszystko”. Może wówczas podejmować niekontrolowane działania i zachowania, które są niezgodne z jego systemem wartości, a których nie zrobiłby lub nawet byłby im przeciwny w okresie remisji choroby. W związku z tym może podejmować ryzykowane i niebezpieczne zachowania (szybka jazda samochodem, kłótnie, bójki). Epizodowi manii towarzyszy podwyższony popęd seksualny – zwiększa się zatem intensywność kontaktów seksualnych. Czasem dochodzi do aktów seksualnych bez zabezpieczenia, z przypadkowymi osobami.

Pacjent może nadużywać alkoholu i/lub substancji psychoaktywnych, nawet jeśli przed chorobą tego nie robił. Pojawia się również wiele innych impulsywnych aktywności, których celem jest szeroko rozumiana przyjemność. Może on także podejmować różnego rodzaju zobowiązania, zaciągać pożyczki i kredyty, nadmiernie wydawać w nietypowy dla siebie sposób pieniądze, uprawiać gry hazardowe „pod zastaw". Pacjent w manii bardzo często ma nadmierne poczucie własnej wartości i nieadekwatnie lub nadmiernie zawyżoną samoocenę, zbyt optymistycznie ocenia teraźniejszość i najbliższą przyszłość. Ciekawym zjawiskiem relacjonowanym przez część chorych jest poczucie wyostrzenia zmysłów, dające wrażenie dużo bardziej intensywnego doświadczania smaków, barw, dźwięków. Może się to objawiać zmianą zewnętrznego wyglądu pacjenta (np. pojawienie się – wbrew wcześniejszym nawykom – jaskrawego i przesadnego makijażu, ubieranie się w jaskrawe i kontrastujące kolory) oraz tendencją do głośnego słuchania muzyki, czy głośnego zachowania.

W przebiegu ciężkiej, bardzo nasilonej manii mogą pojawić się tzw. objawy wytwórcze (psychotyczne), na przykład urojenia wielkościowe – rażąco niezgodne z rzeczywistością, głębokie i niepoddające się korekcie poczucie własnej wyjątkowości, wszechmocy, bycia bardzo ważną osobą czy wysokiej pozycji społecznej, posłannictwa, misji. Niekiedy pacjenci znajdujący się w stanie manii psychotycznej są przekonani, że posiadają specjalną moc uzdrawiającą, którą mogą i chcą przekazywać innym (np. poprzez dotyk), lub wynaleźli „panaceum”, lub są bliskimi krewnymi szczególnie znanych i wielkich postaci. Czasami pojawia się urojeniowe i dziwaczne utożsamianie się z taką osobą czy postacią (np. przekonanie, że jest się Chrystusem, papieżem, Józefem Piłsudskim, Królem Lwem itd.) Może także – zwłaszcza wraz z pojawiającą się drażliwością czy nastrojem gniewliwym pacjenta na skutek niemożności zrealizowania zamierzeń czy odmowy, zakazu – zrodzić się w nich podejrzliwość, poczucie bycia obserwowanym, prześladowanym (urojenia prześladowcze). Epizodowi manii towarzyszyć może znaczne osłabienie apetytu oraz ograniczone przyjmowanie płynów. W konsekwencji może dojść do: spadku masy ciała, a nawet – groźnego dla życia – odwodnienia i wyczerpania organizmu.

Epizod hipomaniakalny

Epizod hipomaniakalny, w porównaniu z epizodem manii, charakteryzuje się występowaniem mniejszej liczby objawów i mniejszym ich nasileniem oraz krótszym czasem trwania. U pacjenta dochodzi do podwyższenia nastroju i napędu psychoruchowego, ale z możliwością kontroli swoich zachowań i przynajmniej częściowym wobec nich krytycyzmem. Zwiększona radość i zadowolenie z życia oraz energia i aktywność życiowa, zmniejszona potrzeba snu, nieco przyśpieszone tempo myślenia, „przejrzystość i jasność myśli” dają pacjentowi poczucie zwiększonej siły i własnych możliwości, „czasu na wszystko”. Pacjent w hipomanii może podejmować wiele różnych działań, aktywności, na które do tej pory „nie miał siły i czasu”, ale w rezultacie zazwyczaj ich nie kończy, porzuca. Może, podobnie jak w manii, podejmować działania lekkomyślne i nieodpowiedzialne, ale, w przeciwieństwie do osoby z manią, jest wobec nich przynajmniej częściowo krytyczny i przynajmniej częściowo takie zachowania kontroluje. Ma także zmniejszoną umiejętność odroczenia swoich działań w czasie (chce zrealizować je „jak najszybciej”) i w związku z tym może doświadczać zwiększonej podatności na frustrację i drażliwość w przypadku niemożności zrealizowania swoich zachowań lub odmowy/zakazu ich realizacji przez inne osoby. Jednak skłonność do drażliwości i irytacji w epizodzie hipomaniakalnym ma zdecydowanie mniejsze nasilenie i wiąże się z reguły z wyraźnie mniejszymi konsekwencjami niż w epizodzie maniakalnym.

Częstym w hipomanii zjawiskiem są zaburzenia koncentracji i uwagi, natomiast nie towarzyszą jej objawy wytwórcze. Apetyt może być mniejszy, typowy lub większy, mogą się także pojawiać okresy objadania się. W przebiegu hipomanii (zwłaszcza w jeszcze niezdiagnozowanej i nieleczonej chorobie afektywnej dwubiegunowej, bez psychoedukacji i wiedzy na temat tej choroby) pacjent najczęściej nie uważa się za osobę chorą i wymagającą leczenia. Nie uważa także, że powinien poddać się terapii, pomimo spostrzeżeń i zaniepokojenia osób bliskich. Często również bywa tak, że osoby z bliskiego otoczenia pacjenta nie traktują hipomanii jako stanu patologicznego. Mylnie uważają, że jest ona formą „odrabiania zaległości” po wcześniejszej depresji lub efektem przemiany, jaka dokonuje się w pacjencie – przemiany pozwalającej mu na realizację jego potencjału. Zachowania hipomaniakalne mogą ponadto spotkać się z akceptacją ze strony otoczenia, gdyż pacjenci hipomaniakalni mogą wydawać się bardziej atrakcyjni towarzysko (np. chętnie organizują zabawy czy imprezy, bagatelizują trudności, zarażają optymizmem). Nie każdy epizod hipomaniakalny jest początkiem choroby afektywnej dwubiegunowej, ale każdy wymaga obserwacji i diagnostyki psychiatrycznej.

Epizod mieszany

Epizod mieszany przejawia się jednoczesnym występowaniem objawów zarówno depresji, jak i manii/hipomanii. Spowolnieniu psychoruchowemu może towarzyszyć przyspieszenie myśli, aż do gonitwy myśli, niepokój, drażliwość. Z kolei większej aktywności może towarzyszyć poczucie smutku, utraty radości i sensu życia, myśli samobójcze. Stany mieszane z drażliwością czy zwiększonym napędem psychoruchowym z utratą sensu życia („pobudzeniem z depresją”) wymagają szczególnie wnikliwej obserwacji pacjenta pod kątem myśli i tendencji samobójczych.

Okres remisji

Okres remisji to stan bez objawów chorobowych (remisja pełna) bądź z dyskretnie utrzymującymi się lub lekko nasilonymi, nielicznymi objawami choroby (remisja niepełna). Pomimo braku lub nieznacznego nasilenia objawów chorobowych, okresy remisji najczęściej wymagają dalszych wizyt kontrolnych u prowadzącego psychiatry oraz systematycznego przyjmowania leków w celu zapobiegania kolejnemu nawrotowi.

Dlaczego ja? Przyczyny wystąpienia choroby

Podobnie, jak to przedstawiono w artykule na temat depresji (zobacz: Depresja), lekarz psychiatra diagnozujący i leczący pacjenta z chorobą afektywną dwubiegunową, odpowiadając na jego częste pytania pacjenta lub pytania jego rodziny („dlaczego ja?”, „dlaczego syn, córka, mąż, żona?”), wymienia wiele czynników warunkujących i wpływających na przebieg tej choroby. Mówiąc o przyczynach, można posłużyć się modelem biopsychospołecznym, uwzględnia on liczne czynniki biologiczne, psychologiczne i społeczne, które – zgodnie z dostępnymi danymi – mogą wpływać na rozwój i przebieg tej choroby.

W przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej w sposób szczególny należy zwrócić uwagę na czynniki biologiczne (m.in.: genetyczne, zaburzenie równowagi neuroprzekaźników w mózgu, towarzyszące choroby somatyczne – np. niedoczynność tarczycy). Istotne znaczenie przypisuje się także genetycznemu podłożu choroby. Na jego rolę w powstawaniu choroby wskazuje m.in. zwiększone ryzyko zachorowania na chorobę afektywną dwubiegunową (lub na depresję) w rodzinach, w których rozpoznano ją u jednego lub dwojga rodziców. W przypadku choroby u obojga rodziców ryzyko to wynosi 75%.

Bardzo ważne jest, aby nie szukać „winnego choroby”. Za jej wystąpienie, jak już wspomniano, odpowiada przede wszystkim podłoże genetyczne, odpowiednia konfiguracja genów, której nie można przewidzieć, na którą w chwili obecnej nie ma żadnego wpływu. Obecnie na świecie trwają intensywne badania genetyczne nad dziedziczeniem i podłożem genetycznym choroby afektywnej dwubiegunowej, które w przyszłości może przyczynią się do możliwości diagnozowania tej choroby także w zakresie poradnictwa genetycznego i wynikających z tych badań nowych sposobów leczenia. Należy podkreślić, że samo podłoże genetyczne nie warunkuje rozwoju tej choroby, a jedynie, gdy dojdzie do współdziałania innych istotnych czynników (czynniki psychologiczne i społeczne, nadużywanie substancji psychoaktywnych lub występowanie pewnych chorób somatycznych), zwiększą podatność na jej wystąpienie.

Czynniki psychologiczne, społeczne i środowiskowe mają duży wpływ na początek oraz przebieg choroby. Mogą wyzwalać, nasilać lub łagodzić jej przebieg. Tzw. stresujące wydarzenia życiowe (np. poważne choroby, śmierć lub utrata bliskiej osoby, utrata pracy, migracja, a czasami także poród) zwiększają ryzyko wystąpienia pierwszego lub kolejnego epizodu choroby. Z kolei inne czynniki psychospołeczne mogą wpływać korzystnie na przebieg choroby, na przykład satysfakcjonujące związki z bliskimi osobami. Bardzo istotnym czynnikiem środowiskowym, mającym wielki wpływ na stabilność nastroju u osoby cierpiącej na chorobę afektywną dwubiegunową, jest uregulowany i właściwy rytm dnia i nocy (kładzenie się spać i wstawanie o tej samej porze, unikanie nieprzespanych nocy i nadmiernej aktywności w godzinach wieczornych, odpowiednia, umiarkowana aktywność fizyczna i odpoczynek w ciągu dnia itp.).

Kiedy należy udać się do psychiatry?

  • Zawsze, kiedy występują objawy w postaci zaburzeń emocji czy zachowania, niepokojące daną osobę lub jej bliskich oraz w przypadku zaobserwowania objawów depresyjnych (zobacz: Depresja). W przypadku objawów maniakalnych oraz epizodu mieszanego czy hipomanii trzeba się zgłosić jak najszybciej do lekarza.
  • Natychmiast w przypadku pojawienia się nasilonych myśli samobójczych (zobacz: Depresja). Myśli samobójcze mogą występować w każdym z epizodów, najczęściej w przebiegu depresji i w epizodzie mieszanym. Są szczególnie niepokojące, kiedy towarzyszy im silny lęk, drażliwość lub agresja/autoagresja. Należy ponadto pamiętać, iż myśli czy tendencje samobójcze mogą się pojawić w okresie remisji – tj. po wygaśnięciu objawów nawrotu choroby (depresji, manii itd.).
  • W przypadku łagodnych objawów hipomanii, pomimo że powszechnie rozpoznaje się ją po co najmniej 4 dniach od ich występowania. Wizyta u psychiatry zalecana jest jak najszybciej, nawet jeżeli objawy hipomaniakalne trwają zaledwie dzień lub kilka dni, ze względu na to, iż zawsze taki stan wymaga pogłębionej diagnostyki i być może zmiany rozpoznania u danego pacjenta. Objawy hipomaniakalne mogą być wczesnymi objawami (tzw. prodromami) rozwijającej się choroby afektywnej dwubiegunowej lub innego zaburzenia psychicznego. Z drugiej strony może się okazać, iż nie mają one „groźnego” charakteru i wówczas, uwzględniając kontekst sytuacji życiowej, nie rozpoznaje się choroby psychicznej.
  • Kiedy dana osoba lub ktoś z bliskich zauważa pewną cykliczność czy sezonowość zmian lub wahań nastroju u tej osoby. Nie zawsze jest to choroba afektywna dwubiegunowa, ale taka cykliczność wymaga diagnostyki i obserwacji psychiatrycznej.
  • Ze względu na omówione trudności diagnostyczne oraz wymaganą szczególną czujność diagnostyczną w przypadkach choroby afektywnej dwubiegunowej, a także z uwagi na zmienność przebiegu tej choroby, ewentualne wstępne rozpoznanie ustalone przez lekarza innej specjalności, psychologa lub terapeutę, wymaga weryfikacji przez lekarza psychiatrę. O ile epizod depresyjny czy depresja nawracająca mogą być leczone przez lekarzy niepsychiatrów, o tyle choroba afektywna dwubiegunowa wymaga systematycznych wizyt i opieki psychiatry.

Jak lekarz ustala rozpoznanie?

Chorobę afektywną dwubiegunową rozpoznaje się, kiedy wystąpią co najmniej 2 nawroty choroby, w tym co najmniej jeden epizod manii (lub hipomanii) lub tzw. epizod mieszany. Może to być jeden lub kilka epizodów manii (hipomanii) lub epizodów mieszanych rozdzielonych jednym lub kilkoma epizodami depresji. O epizodzie mieszanym mówimy wtedy, gdy w tym samym czasie u pacjenta występują objawy depresyjne i maniakalne/hipomaniakalne.

Jeżeli w przebiegu choroby stwierdza się wyłącznie epizody depresyjne, lekarz rozpoznaje inną jednostkę chorobową, tzw. zaburzenia afektywne jednobiegunowe, nazywane też depresją nawracającą, zaburzeniami depresyjnymi nawracającymi lub chorobą afektywną jednobiegunową (ChAJ); zobacz: Depresja. Czasami chorobę afektywną dwubiegunową rozpoznaje się po dłuższym okresie (nawet po wielu latach) diagnozowania i leczenia depresji nawracającej – wtedy gdy wystąpi lub zostanie rozpoznany pierwszy epizod manii, hipomanii lub epizod mieszany.

Diagnostyka choroby afektywnej dwubiegunowej (zwłaszcza typu II) czasami nastręcza wielu trudności. Dlatego też choroba ta bywa niezdiagnozowana przez wiele lat lub formułowane są niewłaściwe rozpoznania (głównie depresji nawracającej), a co za tym idzie, często jest nieadekwatnie leczona. Najczęściej jest rozpoznawana u osób w wieku 20–30 lat, a u znacznej części chorych pierwszy epizod występuje nawet przed 20. rokiem życia.

Pacjenci cierpiący na chorobę afektywną dwubiegunową czasami leczeni są początkowo z powodu innego rozpoznania (np. zaburzeń depresyjnych nawracających). O ile epizod manii w przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej I typu nie pozostawia większych wątpliwości diagnostycznych, o tyle w II typie tej choroby epizod hipomanii, zwłaszcza o łagodnym przebiegu, nie jest już tak jednoznaczny w rozpoznaniu i czasem wymaga szczególnie wnikliwej obserwacji i badania pacjenta. Zdarza się, że sami pacjenci lub ich bliscy nie nadają takim objawom rangi choroby i nie zgłaszają ich lekarzowi lub je bagatelizują. Często osoby dotknięte łagodną w przebiegu formą zaburzeń nie szukają profesjonalnej pomocy.

Epizody depresji w przebiegu choroby afektywnej dwubiegunowej zazwyczaj nie sprawiają większych trudności diagnostycznych. Niemniej szczególnej uwagi lekarza psychiatry wymagają zgłaszane czasami przez pacjenta „jako depresyjne” objawy wyrównanego nastroju i aktywności po okresie manii lub hipomanii. Pacjent z rozpoznaną chorobą afektywną dwubiegunową okres zdrowienia lub remisji objawowej (stabilizującego się nastroju i aktywności) może przeżywać jako „spadek nastroju i wydolności” i „rozpoczynającą się depresję”. Zdarza się ponadto, że chorzy zwodniczo „tęsknią” za okresami euforii i w związku z tym do leczenia stabilizującego odnoszą się z niechęcią.

W przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej należy zwrócić szczególną uwagę na choroby i zaburzenia współistniejące (np. zaburzenia lękowe, zaburzenia odżywiania się, nadużywanie alkoholu i substancji psychoaktywnych) oraz towarzyszące zaburzenia somatyczne (np. niedoczynność tarczycy). Przy towarzyszących chorobach somatycznych bardzo istotna jest stała kontrola i dokładna ocena stanu pacjenta przez lekarza rodzinnego lub innych specjalistów, gdyż potencjalnie każda nieleczona choroba somatyczna może doprowadzać do destabilizacji stanu psychicznego i pogorszenia rokowania.

Niezmiernie ważna w przypadku nawrotów choroby afektywnej dwubiegunowej jest stała czujność i obserwacja występowania myśli i/lub tendencji samobójczych u pacjenta oraz towarzyszących im innych objawów. Próby samobójcze, w zależności od metod badawczych, podejmuje 15–50% pacjentów, a około 15% popełnia samobójstwo.

Nie zawsze objawy sugerujące epizod maniakalny czy mieszany prowadzą do rozpoznania choroby afektywnej dwubiegunowej. Ważny jest tutaj szczegółowy wywiad, m.in. na temat chorób występujących w rodzinie, towarzyszących chorób somatycznych, stosowania substancji psychoaktywnych (np. amfetamina, kokaina, marihuana). Objawy sprawiające wrażenie maniakalnych mogą zatem być efektem nadużycia substancji psychoaktywnej lub pogorszenia stanu somatycznego, a nie wynikiem choroby psychicznej. Czasami objawy podobne do manii prowadzą do diagnozy innego zaburzenia psychicznego lub choroby – na przykład schizofrenii czy psychozy schizoafektywnej – ze względu na obecność innych dodatkowych objawów czy cech przebiegu.

W diagnostyce choroby afektywnej dwubiegunowej pomocne mogą być różne kwestionariusze do oceny występowania i stopnia nasilenia zaburzeń nastroju (depresji, manii/hipomanii). Jednak na podstawie ich wyników nie można rozpoznać tej choroby bez osobistego psychiatrycznego badania pacjenta. U pacjentów z rozpoznaną już chorobą mogą one być pomocne do monitorowania leczenia i oceny stopnia poprawy.

Obecnie coraz częściej w diagnostyce psychiatrycznej zwraca się uwagę na tzw. cechy dwubiegunowości (będące przejawem przynależności do spektrum choroby afektywnej dwubiegunowej), czyli wiele różnych objawów, indywidualnych zachowań, cech temperamentu danego pacjenta, które – występując w określonym zestawieniu czy ilości – mogą sugerować obecność różnych podtypów choroby afektywnej dwubiegunowej lub też wskazywać na ryzyko jej rozwoju w przyszłości. Lekarz psychiatra powinien pytać o te cechy w trakcie wizyt diagnostycznych i kontrolnych. Także tutaj mogą być pomocne skonstruowane w tym celu kwestionariusze. Zawierają one liczne pytania i stwierdzenia dla pacjenta, dotyczące występowania u niego w przeszłości zmian w zakresie wzmożenia nastroju – od euforii i zwiększonej aktywności aż do manii. Odpowiedzi pacjenta na te pytania/stwierdzenia można także odnieść do czasu ich występowania i trwania, reakcji innych osób, wpływu na różne aspekty życia (m.in. życie rodzinne, społeczne, zawodowe i wypoczynek).

Jakie są sposoby leczenia?

Cele terapii w przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej to uzyskanie remisji w przebiegu epizodów choroby, zapewniającej powrót do normalnego, przedchorobowego funkcjonowania oraz zapobieganie kolejnym nawrotom choroby.

Leczenie, ze względu na przewlekły i nawrotowy charakter choroby, jest długotrwałe. Trwać może kilka, kilkanaście lat, a często polega na przyjmowaniu leków do końca życia (optymalnie jako leczenie profilaktyczne). Obejmuje leczenie pierwszego epizodu choroby i jej kolejnych nawrotów (ostrych lub o łagodniejszym nasileniu) oraz leczenie profilaktyczne (podtrzymujące) w okresach remisji. W zależności od nasilenia epizodów zmienia się sposób, rodzaj i miejsce terapii.

Leczenie powinno być kompleksowe, tzn. obejmować przede wszystkim farmakoterapię (leki) i psychoedukację, a czasami także psychoterapię.

Psychoedukacja odgrywa bardzo ważną rolę w przypadku choroby afektywnej dwubiegunowej. Polega na informowaniu, uczeniu, przekazywaniu wiedzy i doświadczenia lekarza psychiatry lub innego terapeuty pacjentowi. Może przebiegać w formie rozmowy prowadzonej w trakcie diagnozowania i później także leczenia i  wizyt ambulatoryjnych. Może odbywać się także dodatkowo w formie oddzielnych spotkań indywidualnych lub grupowych. Psychoedukacja może być skierowana do samych pacjentów, ale także może i powinna być proponowana rodzinom chorych. Bardzo ważnym celem psychoedukacji jest m.in. rozeznanie pacjenta w charakterystycznych dla niego objawach poprzedzających nawrót choroby (tzw. zwiastunach choroby) i wiedza, jak w takim przypadku dalej postępować.

Psychoterapia zależy od przebiegu i stopnia nasilenia poszczególnych epizodów choroby afektywnej dwubiegunowej, a także możliwości utrzymania jej systematyczności przez pacjenta. Najczęściej jest zalecana przy długotrwałych okresach remisji. W przypadku remisji niepełnej czy trwających epizodów choroby może być również prowadzona – wówczas głównie w formie wsparcia. Istotne są także różnorodne zajęcia terapeutyczne dla pacjentów (m.in. nakierowane na rozwijanie możliwości i umiejętności kontroli własnych zachowań).

W przewlekłym leczeniu farmakologicznym stosuje się leki o właściwościach stabilizujących nastrój: sole litu, kwas walproinowy i jego pochodne, karbamazepinę, lamotryginę, a ostatnio coraz częściej atypowe leki przeciwpsychotyczne, takie jak: aripiprazol, olanzapinę, kwetiapinę (rzadziej klozapinę). W przypadku epizodów depresyjnych czasami (ale pod stałą kontrolą lekarską i z uwzględnieniem przeciwwskazań) stosuje się leki przeciwdepresyjne.

W ostrych epizodach, szczególnie z nasilonym pobudzeniem czy lękiem, często – w celu uzyskania szybszego uspokojenia pacjenta oraz redukcji zachowań agresywnych – dołącza się benzodwuazepiny oraz klasyczne leki przeciwpsychotyczne (np. haloperidol, zuklopentiksol).

Terapia niektórymi z wymienionych leków zarówno w trakcie dążenia do uzyskania optymalnej dawki, jak i okresowo, w trakcie leczenia podtrzymującego, wymaga oznaczania stężenia podawanych leków we krwi oraz monitorowania czynności innych narządów (np. nerek, wątroby, tarczycy). Dodatkowo należy wykonać morfologię, badanie stężenia glukozy i cholesterolu we krwi oraz należy monitorować zmiany masy ciała.

Jeśli u pacjenta występują inne zaburzenia psychiczne współwystępujące z chorobą afektywną dwubiegunową lub towarzyszące choroby niepsychiatryczne, najczęściej wymagają one dołączenia odpowiednich leków oraz oddziaływań psychoterapeutycznych. Często także ich występowanie decyduje o wyborze podstawowego leku/leków w leczeniu nawrotów i profilaktyce choroby afektywnej dwubiegunowej.

Od przebiegu, częstości i nasilenia poszczególnych epizodów choroby afektywnej dwubiegunowej oraz zaburzeń współwystępujących zależy, czy lekarz psychiatra zadecyduje o leczeniu pacjenta jednym (monoterapia), czy dwoma, a nawet większą liczbą leków z tej samej lub różnych grup (politerapia, terapia skojarzona).

W przypadku ostrego epizodu nasilonej manii lub depresji stosuje się inną strategię leczenia niż w terapii długoterminowej, podtrzymującej. Często wskazana jest hospitalizacja psychiatryczna pacjenta. Jednak w przypadku epizodu manii zazwyczaj bardzo trudno jest przekonać chorego o potrzebie podjęcia leczenia szpitalnego. Dzieje się czasami tak, że jeśli objawy manii nie są nasilone i nie wiąże się z nimi zagrożenie dla życia pacjenta lub zdrowia i życia innych osób, pacjent może odmówić leczenia w jakiejkolwiek formie.

Czasami hospitalizacja jest bezwzględnie konieczna. W przypadku, kiedy pacjent na skutek objawów chorobowych (np. nasilone myśli, tendencje i/lub zachowania samobójcze, silne pobudzenie, agresja czynna) zagraża swojemu życiu lub życiu i zdrowiu innych osób – w myśl ustawy o ochronie zdrowia psychicznego – może być przyjęty do szpitala psychiatrycznego i hospitalizowany bez swojej zgody.

W stanach m.in. zagrożenia życia pacjenta w przebiegu nasilonego epizodu manii lub depresji, a także w przypadku lekooporności, lekarz może zalecić elektrowstrząsy.

Jak już wspomniano, w leczeniu choroby afektywnej dwubiegunowej szczególnie ważna jest psychoedukacja (tak pacjenta, jak i jego bliskich) na temat choroby oraz możliwości i sposobów postępowania w przypadku zarówno pierwszych objawów przepowiadających jej nawrót u konkretnego pacjenta, jak i już rozwiniętego epizodu choroby (hipomanii, manii, depresji czy epizodu mieszanego).


Zapamiętaj!

  • Choroba afektywna dwubiegunowa jest chorobą przewlekłą i nawracającą, która wymaga terapii, a leczenie może być skuteczne.
  • Ostateczną diagnostykę i leczenie powinien prowadzić psychiatra.
  • Odpowiednie i systematyczne leczenie może przynieść długotrwałe remisje objawowe i powrót do normalnego, satysfakcjonującego życia.
  • W okresie remisji w celu profilaktyki nawrotów konieczne jest systematyczne przyjmowanie leków.
  • Psychoedukacja pacjenta (i optymalnie jego rodziny) jest niezwykle istotnym elementem terapii. Dotyczy wiedzy na temat choroby i umiejętności radzenia sobie z nią i jej konsekwencjami.
  • Kluczowa jest dobra współpraca pacjenta z lekarzem psychiatrą (i innymi terapeutami) prowadzącym leczenie.
  • Warto zadbać od odpowiednią sieć wsparcia społecznego – ze strony bliskich, znajomych, a czasami także innych pacjentów.
Data utworzenia: 30.05.2012
Choroba afektywna dwubiegunowaOceń:
(3.63/5 z 115 ocen)
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Ya
      2018-08-14 08:38
      Od ponad dwóch lat leczę się na depresję , dziś okazuję się że to CHAD z "delikatną " hipomanią. Jestem zmęczona tą chorobą , zmiennymi nastrojami , gonitwą myśli . Chciałabym to zakończyć bo wiem, mam tego świadomość że jest to choroba nie uleczalna , można jedynie złagodzić jej skutki. Zdrowy nigdy nie zrozumie co dzieje się z człowiekiem zmagającym się z tą chorobą. Sam chory nie potrafi "ogarnąć " swoich stanów, każdy dzień , jest niespodzianką. Nie wiadomo w jakim stanie przyjdzie się zmierzyć z rzeczywistością , która tak naprawdę jest gdzieś obok . Często zastanawiam się czy życie nie przebiega beze mnie , bo wydaje mi się że nie mam pełnej świadomości uczestniczenia w nim. Jest mi ciężko , zmęczona jestem .Nikt nie ma prawa oceniać osób zmagających się z tą chorobą. Dla chorego każdy dzień jest walką o przetrwanie , o samego siebie ...coraz częściej brakuje siłodpowiedz
    • romek
      2018-08-03 12:35
      Poznałem osobe z tą chorobą, zdecydowalem sie zakonczyc zwiazek ponieważ zaczałem sie zakochiwać, wiem ,że dobrze zrobiłem ,ale ciagle czytam wpisy ,ponieważ jest mi z tym żle i potrzebuje potwierdzenia. Niestety zrobiłem bład i jako uzasadnienie rozstania powiedziałem osobie chorej ,że to przez chorobę....boje sie ,że to moze miec wpływ na jej stan. Wiem ,że chora miała mnostwo partnerów , mam nadzieje ,że mówienie o tym że ja jestem wyjątkowy było efektem choroby a nie jej uczuć do mnie. tak sobie napisałem na forum ...dla siebie i innych ,którzy borykaja sie z podjeciem decyzji.w podjeciu decyzji bardzo pomogły mi opisy ludzi zyjacych z partnerami i obserwowanie partnerki, były momenty ,że nawet zacząłem sie dawać nabierac że nasza znajomosc jest czyms wyjatkowym i jedynym ...potem na szczescie wyczytalem ,że to objaw choroby, mało brakowało abym w to wszedł na maxa a jestem osobą po depresjach i traumatycznych przezycuiach i nie dałbym rady życ z chadowcemodpowiedz
      • xxxxx
        2018-08-06 19:21
        Hej romek. moze w niezbyt dobry sposob to skonczyles, ale musze ci powiedziec, ze to dobra decyzja. przepraszam chorych ze tak pisze ale sam zyje z osoba chora od kilku lat i to jest bardzo ciezkie. przeszedlem juz z ta osoba wszyskie etapy tej choroby tj.depresje, manie itp. wiele razy zostalem upokorzony i zraniony, a osoba chora niewiele sobie z tego robi- liczy sie tylko ona "bo jest chora". sam jestem na skraju wyczerpania psychicznego. wspolczuje chorym, ale udany zwiazek z nimi na dluzsza mete jest poprostu niemozliwy.odpowiedz
    • Pomocy napisz :/
      2018-07-28 17:21
      Cześć mianowicie opisze swoje objawy jakie mam otóż mam słabą orientacje w terenie po prostu gdy pojadę w jakieś miejsce i później znowu jak tam mam jechać to się gubię w terenie zapominam ulic...zapominam dosłownie wszystko. Mam problem taki ze nie rozumiem jak ktoś coś do mnie mówi ani ja nie potrafię się wysłowić bo zapominam słów czuje się jak chodzące warzywo nie potrafię przebywać z człowiekiem sam na sam bo po prostu nie mam tematów do rozmowy pustka w głowie nie wiem co mówić nie ogar konkretny lubię przebywać w grupie wśród swoich znajomych bo tak to ja słucham a oni gadają.nie raz powiem tylko''tak albo no,, ,moje wypowiedzi są płytkie bo gubię słowa w głowie. Mam jeszcze fobie społeczna boje się ludzi boję się wyjść z domu nie ogar w dużych sklepach w szkole w klasie mam nerwicę nie mogę spać nocami i lęki. Tak się nie da żyć . Jak walczyć z tym nie myśleniem Ma ktoś coś takiego podobne objawy nie wiem dlaczego tak jest może jakieś witaminy pomogą na tego typu stan ;/ Ma ktoś po dobnię proszę o odpowiedz jak z tym walczyć co robić ?odpowiedz
    • Kasia
      2018-07-21 23:28
      Powiedzmy to tak, jestem poniżej osiemnastki. Często zdażają mi się myśli samobójcze, obniżona samoocena, obżeranie się i potem obwinianie się, przejawiam tendencje autodestrukcyjne, nie raz się drapałam do krwi jakby w szale, tata coś do mnie mówił, ja coś odpowiadałam i potem się nam mnie wkurzał, jednak najgorsze jest to, że ja tego nie rejestrowałam. Co jakiś czas często się wkurzam na wszystkich i wrzeszcze, by potem wydrapać sobie skóre aż do mięsa i zlizać krew...Śnią mi się sny, gdzie rozczłonkowuje ludzi, a potem ich zjadam i to dość często, w prawdziwym życiu też mam ochotę komuś coś zrobić. Gdy z kimś rozmawiam wbija mnie w ziemię i nie jestem w stanie nic powiedzieć. Ciągle się nudze, nic nie sprawia mi przyjemności, wszystkim się nudzę, ciągle chodzę smutna poddenerwowana lub totalnie bez jakichkolwiek emocji. Mam takie ,,tiki", że ściskam szczęki jak najmocniej, macham głową i drapie się po karku. Przez pierwsze 6 lat szkoły nikt mnie nie lubił, koleżanki mnie obgadywały i na wf-ie mnie nadal wmurowuje w ziemie na widok lecącej w moją stronę piłki. Moja mama choruje na Hasimoto i tarczyca tworzy przeciwciała, antygeny czy coś takiego przeciwko sobie, ja zostałam przebadana i mam cukier 99 na czczo, resxta rodziny zdrowa. Nie wiem co robić, a rodzicom się nie przyznam i przepraszam za błędy ortograficzne.odpowiedz
      • 40-latka
        2018-07-27 00:47
        Ja po kilku latach chodzenia do psychiatrow i przyjmowania antydepresantow , po wielu wzlotach i bardzo wielu upadkach doszłam do wniosku ze mam chorobę dwubiegunową. Mam 40 lat i zmarnowalam 20 najlepszych lat zycia. Gdyby ktos madry w mojej rodzinie zaprowadzil mnie do lekarza 20 lat temu dzis moje zycie wygladalo by inaczej. Idź pi pomoc sama póki czas, zebys nie obudziła się z ręką w nocniku jak jaodpowiedz
        • Nok
          2018-07-29 13:59
          Choroby psychiczne się dziedziczne a przynajmniej możliwość ich zaistnienia .Także rozwijają się powoli od wczesnych lat .Pod przykrywką niewinnych zachowań w dzieciństwie, do poważniejszych zmian w zachowaniu w dalszym przebiegu życia.Tylko mądrzy rodzice są w stanie dostrzec te zmiany i w odpowiednim czasie zareagować.Niestety wielu z nich bagatelizuje takie zachowania zrzucając na karb dorastania , tak tylko istnieją pewne różnice w zachowaniu niewinnym a kompletnie odbiegającym od norm w danym okresie życia .Myślę że wielu rodziców widzi te zmiany ale nic z tym nie robi, a wtedy kiedy jest już za późno bo dziecko jest już dorosłe nic albo niewiele da się z tym coś zrobić.Mało tego ukrywajá dziwne zachowania swoich pociech przed światem w nadzieji że ktoś inny się tym zajmie np.żona z małymi dziećmi .Horror.. Podziękować tylko takim teściom.Gonić towarzystwo(teściów i małżonków) i się nie oglądać bo życie twoje i twoich dzieci będzie mocno utrudnione jak nie zmarnowane.A nawiasem mówiąc to psychiczni są natury są egocentryczni (zimni emocjonalnie/kierują się tylko własną korzyścią nawet w kwestii leczenia i najczęściej wybierają drogę nieleczenia bo IM to właśnie szkodzi, nie mając na uwadze otoczenie w którym funkcjonują.Litość jest największą zbrodnią.odpowiedz
    • Klõ
      2018-06-05 22:43
      co ja tu czytam. Ludzie codziennie dowiadują się że mają raka, i muszą podjąć walkę z śmiertelną chorobą.w głowie strach przerażenie walka o każdy dzień,miesiac. A tutaj ktoś ma doła depresje nie chce mu się leczyć, nie chce się zażywać pigułek tylko samobójstwo jedynym wyjściem. Trudno to zrozumiećodpowiedz
      • alo
        2018-07-12 13:32
        Właśnie na tym polega ta choroba. nie rozumiesz gdy sam nie poczujesz. Jest obezwładniająca...zabijająca powoli gdy nie walczysz nie leczysz...jest trudna do zrozumienia i tak łatwo ją przegapić...prowadzi do śmierci..prowadzi do smutku ogromnego...zostawia żal...zostawia nie zrozumienie...odpowiedz
      • QQQQQ
        2018-06-09 13:20
        Trudno zrozumieć, bo to jest właśnie choroba. Ta choroba sprawia, że osoba tak myśli i tak postępuje- to jest właśnie skutek choroby, tak jak katar jest skutkiem przeziębienia. Proszę nie oceniajcie chorych psychicznie, że się zachowują nieracjonalnie, tak jak nie oceniacie ludzi z grypą, że leżą w łóżku, bo mają gorączkę.odpowiedz
      • ...
        2018-06-08 15:44
        Depresja jest tak samo poważną chorobą jak nowotwór złośliwy. Nieprzyjmowanie leków wynika z zaburzonej percepcji otaczającego świata i sytuacji w której znajduje się chory.odpowiedz
    • LuC
      2018-04-24 16:35
      Cześć, HI Hello! U mnie depresja zaczęła się w podstawówce. Wyśmiewano mnie i bito bo byłem za gruby, ubrany jak biedak i ciągle to zakochany w innej koleżance. No co zrobić. Uwielbiam kobiety. W wieku 30 lat po trzecim nieudanym związku zacząłem się leczyć i uświadamiać sobie u psychiatry że jestem już dwubiegunowcem. Jadłem leki i chodziłem regularnie przez 3 lata. Wtedy czułem się jak nie byłbym sobą. Od 3 lat nie chodzę do lekarza i nie jem leków. Dużo też trenuję. Schudłem 40kilogramów. Forma fizyczna jest ok ale głowa znów szwankuje. Zostałem samotnikiem, seksu nie uprawiam od wielu lat. Boję się i nie zawieram nowych znajomości. Marzę o śmierci i sam nie wiem jak to jest że jeszcze chodzę po tej ziemi. Szlak mnie trafia jak pomyślę o psychoterapii i lekach które mają pomagać na jedno, a szkodzą na drugie. Poczytajcie ulotki o skutkach ubocznych. Tak źle i tak nie dobrze. Szkoda że nie można się w tym kraju poddać dobrowolnie eutanazji. Mam na imię Łukasz i mam 35lat. Chcę umrzeć.odpowiedz
      • Maciej
        2018-07-20 19:00
        A ja mieszkam za granicą od ponad dekady i też od kilku lat regularnie uczęszczam do psychiatry. Jestem wyprany z emocji i mam w sobie tylko gniew. Gdyby jutra nie miało być to.. to nic to ok.odpowiedz
      • ON
        2018-07-10 16:53
        Hey. Mam podobnie tylko sport i muzyka utrzymują mnie przy życiu... 34 latodpowiedz
      • Małgorzata
        2018-06-08 11:46
        Cześć Łukasz. Mój mąż ma CHAD od 2013 r. Właśnie trafił poraz trzeci do szpitala. Po pierwszym wyjściu ze szpitala testowaliśmy odrzucenie leków całkowicie, bo uszkadzają to i tamto ... , ponadto usprawiedliwiliśmy pierwszy pobyt w szpitalu strese jaki wtedy oboje przechodziliśmy. Od razu moja konkluzja do Was chorych NIKT WAS NIE OCENIA, CHOROBA TO LOS WIĘC NIE SZUKAJCIE USPRAWIEDLIWIENIA I NIE OBWINIAJCIE NIKOGO, ŁĄCZNIE ZE SOBĄ !!! Trzeba wziąć byka za rogi. Dla mnie osoby, która patrzy na to z boku, to ważne jest uznanie siebie za osobę chorą. Tylko osoba, która uważa się za chorą, szuka ratunku i GO ZNAJDUJE. Jeśli mogę poradzić, postaw sobie za cel, który jest możliwy: powrót do "normalności" (bez obrazy, wiemy o co chodzi) i nie ustawaj tak długo dopóki nie znajdziesz, wypracujesz wspólnie z lekarzem skutecznej terapii. Nie znam Twojej sytuacji finansowej, ale na głowie bym nie oszczędzała. Wiem, że są leki, które nie otumaniają, a to że wątroba, czy coś innego będzie szwankowało i nie wiem umrzesz mając 75 lat, albo szybcej, a nie mając 95, to co z tego jeśli będziesz szczęśliwy. Skoro piszesz o śmierci, to co tak przejmujesz się nie wiem, nerkami, wątrobą i czymś tam jeszcze. Włącz poprawne myślenie. Pamiętaj nogę można amputować, wątroba regeneruje się, bla, bla, bla, ale wszystkim tym zarządza głowa. Zadbaj o nią! I tyle. ZAPANUJ NAD CHOROBĄ! Źle, że to Ciebie spotkało, ale wybór jest prosty: możesz nad tym panować lub nie. WYBIERZ: ZAPANUJĘ NAD TYM WSZELKIMI MOŻLIWYMI SPOSOBAMI. JEŚLI WYBIERZESZ ŻYCIE, A WIĘC PLANY, WZLOTY I UPADKI BĘDZIESZ ŻYŁ!!!! Nie rezygnuj, rezygnacja oznacza śmierć. Życzę Tobie byś wybrał ŻYCIE. Ja nie poprzestanę, choćbym miała glowę mojego męża wsadzić do automatu, po to by takie myślenie włączył, a mianowicie, sorry: nie macie wyjścia musicie współpracować z lekarzami i szukać specjalistów. Mój mąż niestety popełnił ten błąd, że czując się dobrze, odstawił stopniowo leki, mimo mojego sprzeciwu i lekarza. Wybiorę tą terapię, którą tu obśmiałeś i którą też zbagatelizowaliśmy z mężem. To prawdziwa walka. To wojna i trzeba obmyślić strategię bitew. Dla początkujących i ich rodzin moja rada: wyciągnijcie cały oręż, bo wyciąganie poszczególnych dział stopniowo bardzo Was wymęczy. Uzbrojcie się i naprawdę walczcie! Nie spoczywajcie na laurach. Lekarze twierdzą, w zależności, że chorobę tą leczy się od 5, 6 do kilkunastu lat, a niekiedy profilaktycznie leki trzeba brać do końca życia. Jeśli ja miałabym wybrać 100 lat życia z niekontrolowaną chorobą, naprzemienną manią i depresją, to wybrałabym 10 lat życia w komforcie, bez wyniszczających wariacji, trudno, z towarzyszącym ciągle szelestem listków tabletek. Pozdrawiam Ciebie Łukasz, wszystkich chorych, ich rodziny i bliskich.odpowiedz
        • monika
          2018-08-03 16:55
          Pani Małgorzato, naprawde wierzy Pani ,że chad można wyleczyć ??? wielką lub mniejsza walką? lepszymi lub gorszymi tabletkami? kieruje sie pani wielką miłoscią i związaną z nią siłą ,ale wypiera pani prawde...życze wszystkiego dobrego i wytrwałosci ,ale warto spojrzec prawdzie w oczy.odpowiedz
      • Ewelina
        2018-05-09 18:18
        Łukasz, tak naprawdę chcesz żyć. Każdy chce. Musisz się leczyć i nie poddawać się. Z tą chorobą można normalnie żyć. Zaakceptuj ją, pogódź się z samym sobą i żyj! Bierz leki, nie patrz na skutki uboczne, tak na prawdę zaszkodzić nam może dzisiaj wszystko nawet owoce i warzywa. Weź trzy wdechy i wyluzuj. Nie musisz mieć żony, dzieci żeby być szczęśliwym, nie skupiaj się na tym i nie zadręczaj się. Skup się na odnalezieniu równowagi, a potem zacznie się wszystko powoli układać. Zaręczam, tylko podejmij leczenie i walkę z samym sobą. Wartoodpowiedz
      • Annna
        2018-05-05 22:18
        Gdyby nie córka - już by mnie nie było Tez mam dość 😭odpowiedz
      • Leila
        2018-04-24 22:48
        Hej! naprawdę, nie warto! Jeśli teraz umrzesz, to nigdy się nie przekonasz czy na Twojej drodze nie stoi ktoś ciekawy, kto pokocha Cię pomimo Twoich problemów. Nidy się nie dowiesz co Cię naprawdę w życiu czeka. Zobacz. Masz dobrą formę, schudłeś 40kg, krucze, nie warto marnować takiego wysiłku! Wierzę, że jesteś wartościowym człowiekiem, wrażliwym i wiem też, że męczysz się ze swoim problemem. A jeśli chodzi o skutkach ubocznych - hm, fakt, póki co nie ma leków idealnych ale pamiętaj też, że nie wszystkie występują u wszystkich. Naprawdę, nie warto się na nich koncentrować. Dla mnie, ja biorę leki przeciwlękowe, ważniejsze jest to, czy czuję się po nich dobrze i czy jestem w stanie wyjść z domu. Wiem, że bez nich byłoby fatalnie. A skutki uboczne? Póki niczego takiego nie odczuwam, jest dobrze... Reszta mnie nie obchodzi. Sądzę, że i tak umrę na raka płuc, mam ku temu spore szanse, chociaż sama nie palę. Ogólnie: trzymaj się tych ćwiczeń i w miarę możliwości, zdrowego, regularnego trybu życia, itp. Po prostu staraj się żyć.odpowiedz
        • LuC
          2018-04-26 10:50
          To tylko takie gadanie. Od dziecka słyszę takie czy inne motywujące puste słowa. Poza tym z wiekiem starzejemy się i rozpadamy. Coraz więcej leków i boleści. Po co być starym? Bez sensu. Wszystkie najlepsze lata trzeba pracować za jakieś marne grosze, by inni mieli więcej i więcej.... Na całym świecie stosuję się politykę zastraszania, nie podoba się to spier.... Albo do psychiatryka, bądź więzienia. Traktujecie nas jak szmaty. Setki razy stałem się ofiarą podłych zachowań. I co teraz? Bać się? Ja nie czuję strachu, to wy się bójcie! I tu znów wszystko do jednego się sprowadza. Ja, czy inni? I co wybrać? tylko mi nie piszcie że leki.odpowiedz
          • Damian
            2018-06-02 14:40
            Kto normalny chcę być z kimś takim, ja nie będę się leczyć choć myślę że jest ze mną coś nie tak .Czytałem sporo o chorobie dwubiegunowej i myślę ze już każdy etap był mojej głowie i mam to wiecie gdzieodpowiedz
          • marek21
            2018-06-02 06:28
            Jesteś mądrym człowiekiem .Szacunek.odpowiedz
          • Ala
            2018-04-26 21:17
            Oczywiście ze musisz wybrac siebie. Skoro jestes świadomy swojej choroby to pierwszy krok najwazniejszy za Tobą. Bez leków nie da rady i choćbyś nie wiem jak to krytykował to nie masz racji. Lekarz, leki, uczenie sie siebie w chorobie, samokontrola i szczerzy wierni oddani bliscy.Nie jest prawda ze traktujemy takich chorych ludzi jak szmaty. To nie jest prawdą. Każdego to może spotkać. Uważam , że to gorsza choroba niz rak, bo człowiek robi pewne okrutne rzeczy nieświadomie.LuC....wiem , ze potrafisz.Zawalcz o siebie. Zycze powodzenia. Mam bratanicę w strasznym obecnie stanie po okropnych przejsciach, ale wierze że wyjdzie z tego.Nie odbieraj mi nadziei na jej ratunek.odpowiedz
    • Dziewczyna z CHAD
      2018-04-22 23:15
      Jestem osobą ze zdiagnozowanym chad-em. Leczę się od 4 lat. Jestem również po terapii alkoholowej, nie piję od lat 5. Piszę to po to, by podkreślić, że z „nami” można stworzyć mądre i zdrowe związki. Od 2 lat w takim właśnie jestem, na dodatek wychowuję kilkuletniego synka mojego partnera. Trzeba dużo samozaparcia, ale i siły. Jeszcze raz podkreślam- życie z nami może być chaderskie;)odpowiedz
      • xxxxx
        2018-04-26 10:27
        Ja wiem, ze z "Wami" mozna stworzyc madre zwiazki, ale wlasnie wtedy gdy panujecie nad swoja choroba. Wiem rownierz, ze nikt by nie chcial byc chory i zyc normalnie, ale nas tzn.waszych partnerow tez musicie zrozumiec. ja osobiscie jestem bardzo zraniony (zdrada)przez moja tż. (skutki manii) stad moje zalamanie i pytanie jak z Wami zyc:-(.odpowiedz
        • Ala
          2018-04-26 19:26
          Rozumiem Cię i Twój ból. Jeśli wszystko wiesz o tej chorobie to powinieneś wybaczyć raz na zawsze zdradę i wspierać partnerke. Przecież masz świadomość , że to nie ona Cię zdradziła tylko choróbsko wzięło nad nia moc. Wybacz jej prosze i zyjcie w szczęściu.odpowiedz
          • xxxxx
            2018-04-26 20:18
            Dziekuje Ala za slowa wsparcia. Wiem wszystko o tej chorobie, dlatego staram sie wybaczyc mimo, ze sam cierpie...odpowiedz
            • Ala
              2018-04-26 21:24
              Jesteś mądrym i dobrym człowiekiem. Masz konkretną misje do spełnienia- uratować i wesprzeć swoja ukochaną. Moja bratanica teraz na dniach zrobiła wiele strasznych rzeczy i wiem jak cieżko to wytłumaczyć, wybaczyć, ale ja wiem , że to nie ona to choróbsko narobiło tego,,szamba". Oczywiście działam, ale jest bardzo cięzko, ale brat sie poddał a bratowa jest na skraju wytrzymałości. Czuje sie troche osamotniona w walce ale nie spoczne. XXXXX wybacz ukochanej i daj mi nadzieje , że mój brat wybaczy swojej córceodpowiedz
              • xxxxx
                2018-04-27 06:34
                Widzisz Alu to samo dosięgneło Twojej rodziny wiec sie dobrze rozumiemy, co potrafi narobic ta straszna choroba. My jako najblizsza rodzina cierpimy i ponosimy te konsekwencje razem z chorymi. Wybaczylem swojej zonie, ale zapomniec nie moge, bo zbyt boli (moze czas uleczy rany). musicie wszyscy pomóc bratanicy, bo po tym wszystkim na pewno przyjdzie depresja, a to jeszcze gorsze dla chorych. Brat na pewno kocha swoja córke i da jej szanse, tylko potrzebuje ochłonąc- niech duzo czyta o tej chorobie, to pozwoli mu zrozumiec, ze oni nie maja swiadomosci swoich czynow i sami potem bardzo cierpią i żałują. życzę Wam wszystkim duzo sily w walce z ta choroba i by wesprzec bratanice. Tez jestem z tym sam, ale zona zrozumiala co narobiła i razem walczymy o lepsze jutro... Brat tez wybaczy, bo kocha corke tak jak ja zone...powodzenia kochani.odpowiedz
                • Ala
                  2018-05-01 11:19
                  Bardzo dziękuję za wsparcie.Próbuje coś robić ale intuicyjnie bo tak naprawdę nie wiem czy rozmawiać z nią wprost bez owijania czy trochę sviemniac.Jak rozmawiam wprost to niby rozumie ale za chwile wyskakuje z tekstem który zwala z nog.Jeśli trochę sciemniam to po to żeby poznać jej plany ruchy by móc zapobiec nieodpowiednim zachowaniom.Czasami jestem całkowicie bezsilna.Skontaktowalismy się z seksuologiem dodatkowo i mówi że wizyta u niego nie ma sensu ze niczego dodatkowo nie można zastosować tylko to co zapodaj psychiatra.Niestety sex stał się bajwiekszym problemem.Mógłbyś coś poradzic?Miałeś z tym problemem doczynienia?Dziękuję jeszcze raz za wsparcie.Doceniam to bardzoodpowiedz
                  • xxxxx
                    2018-05-06 17:57
                    z tego co piszesz Alu to ona jest caly czas w manii. chorzy w tym stanie maja wzmorzony poped seksualny, a do tego bardzo zanizona swiadomosc czynow dlatego tak latwo o cos zlego. musi systematycznie przyjmowac leki od psychiatry (sprawdzcie, czy w ogole je bierze bo potrafia odmawiac przyjmowania) do tego przydala by sie psychoterapia. zrozumie co narobila, ale to chwile potrwa jak wyjdzie z tej manii. leki tez dzialaja powoli. rozmowa z nia jest bardzo wazna, ale ma sens jak zacznie rozumiec swoje czyny. wszystko to jest bardzo trudne. nie poddawajcie sie, bo pomoc jest jej potrzebna. leki i terapia pomoga, ale musi tego chciec tzn.zyc inaczej. zrobcie, to dla niej, bo po tym bedzie depresja a to jeszcze gorsze. zycze Wam duzo wytrwalosci, bo to trudna misja.odpowiedz
    • Zofia Barbara
      2018-03-25 21:55
      Mój mąż choruje choruje na chad od dawna, nigdy nie było łatwo. W efekcie jestem psychicznym wrakiem, od 2012 roku leczę sie na depresję i w ogóle nie jestem najzdrowsza.Od 2013 co jakiś czas mu odwalało że go zdradzam. Ale wracał do normy. Ostatni rok to koszmar, ciagłe nakłanianie mnie do seksu i w przypadku odmowy zarzucanie zdrady, obrażanie, straszenie że zrobi mi piekło z życia. Odkąd dzieci się wyprowadziły te zachowania sie nasiliły, jest jak w transie, wymyśla jakieś sytuacje na poparcie swojej teorii, i chyba sie trochę go boję. Czy on może mi coś zrobić? dotychczas w manii jego agresja i podejrzliwość kierowały sie do innych osób, instytucji itd.odpowiedz
      • Zmeczona
        2018-05-01 12:44
        Borykalam sie z tym problemem dlugi czas az w koncu podniusl na mnie reke pozniej byly przeprosiny jakis czas spokoj i znowu to samo. U nas niestety zakonczylo sie rozstaniem a moze i dobrze. Z dnia na dzien znikna nie wiem co sie z nim dzieje martwie sie ale nie jestem wstanie nic zrobic on niechce sie leczyc stwierdzil ze wmawiam mu chorobe po to abym mogla go zdradzac. Mamy 2 dzieci niechce zeby wychowywaly sie w strachu w patologi. Ja sama tez niechce byc caly czas oskarrzana i winna. Teraz jak go nie ma zyje nie jest latwo tesknie za nim ale takim jakim byl przed choroba. Martwie sie bo boje sie ze cos sobie zrobi ale mysle ze dobrze sie stalo bo mogl zrobic mi krzywde i nie daj Boze dzieciomodpowiedz
      • załamana
        2018-03-29 10:37
        Mam podobny problem z którym borykam się ponad 4 lata.temat sexu nie schodzi z ust. Ciągle mnie oskarża i wyzywa że ru.... m się z innym,wyzywa od najgorszych . A czy Twój mąż pije?? Mój ma już konkretny problem tony puszek i piersiówki. Na pewno jest to choroba psychicza.Ma zaburzenia takie ze nie pamięta co robił poprzedniego dnia.wieczorem wojna,wyzwiska a rano zachowuje się jakby nic się nie stało i pyta o co mi chodzi. Myślę że może to być też zespół otella.leczyć się nie chce bo przecież on nie ma żadnego problemu. Był na odwyku ale pod presją rodziny ale nic nie dało bo sam nie chciał się zmienić. Nie przynosi pieniędzy i ich nie ma,może hazard? Nie mam pojęcia.agresję ma straszną ,wyciąga ręce które zatrzymują mi się przed nosem. Myślę że jest zdolny do uderzenia,zabija wzrokiem,cedzi przez zęby. Znam go na tyle ze wiem kiedy się nie odzywać bo mogłoby się to źle skończyć. Myślę że u Ciebie tak samo będzie.jak żyć?? Ja skłaniam się mu rozwodowi.próbowałam terapii,wszystkiego. Poszłam po alimenty. ale też się nie wywiązuje.pomysłu nie mam. Ktoś coś doradzi??odpowiedz
        • xxxxx
          2018-03-30 20:13
          wspolczuje Wam bardzo tzn.partnerom ludzi z CHAD. ja tez zyje z taka osoba i tez nie wiem co robic. mozesz nieba im przychylac, a oni i tak nas zniszcza zdrowotnie i psychicznie. jak z "Wami" zyc? pomocy...odpowiedz
    • Anonimowa
      2018-03-21 11:49
      Mam pytanie czy z objawami tej choroby mogę być psychiatrą? Oczywiście kiedy uprzednio się wyleczę.odpowiedz
    • Damian Niedzwiecki
      2018-03-14 03:38
      Damian. Witam mam problem z utrzymaniem jednego konkretnego celu bo za chwile pojawia się jakiś bodziec i mnie z niego wybija, mam problem z wyrażaniami emocji i miłości potem przychodzą dni, że nie mam tych problemów i ponawia się w mojej głowie, mówiąc w przenośni bezchmurne słoneczne niebo moje myśli są uporządkowane i widzę wszystko przejżyście po jakimś czasie nadchodzą chmury i staję się złą osobą bez empatii dla bliskiej mi osoby coraz bardziej się to rozwija mam 27 lat, dopiero wszedłem w temat bo zaczynam się siebie bać i zacząłem szperać po internecie...odpowiedz
      • PC
        2018-03-25 19:41
        To niekoniecznie musi być choroba dwubiegunowa. Mogą to być zaburzenia osobowości.Do właściwej diagnozy potrzebny jest psychiatra (najlepiej mający duże praktyczne doświadczenie) a jeszcze lepiej tandem tj. psychiatra i psycholog-terapeuta. Może pomóc terapia lub leki ale bez wstępnej diagnozy trudno określić jakie postępowanie będzie właściwe. Lepiej to zrobić szybko. Pozdrawiam PS Mam CHAD-a od dawna ale dalej żyję:) Jak widać to nie jest wyrok.odpowiedz
    • W.G
      2018-03-05 06:49
      Mam 14 lat i zauważyłam że od około roku występują u mnie objawy dwubiegunowości nawet autoagresja ale boję się o tym komuś powiedzieć choć z drugiej strony wiem że powinnam coś z tym zrobić czuje się zmieszana. Da sie wyleczyć samemu w jakiś sposób?odpowiedz
      • A.G
        2018-03-05 19:58
        Witaj. Zmagałam się z podobnym problemem. Przez rok nic nikomu nie mówiłam, sama nie umiałam ze sobą wytrzymać, a co dopiero inni. W ciągu roku wydarzyło się bardzo dużo i zdecydowałam się, żeby komuś powiedzieć. Na początku było ciężko, ale nie żałuję tej decyzji. Przynajmniej wiem na czym stoję, a rodzice wspierają mnie jak mogą. Pamiętaj, że ważna jest szybka diagnoza. Pozdrawiam.odpowiedz
    • chora
      2018-02-23 10:02
      Cześć ,jestem chora ponad 25 lat ,siostra moja popełniła samobójstwo,mamusia bez przerwy była w depresji - nie pamiętam jej zdrowej. Właśnie dopadł mnie epizod depresyjny.Już drugi miesiąc jestem jak balonik z którego uciekło powietrze.Tylko siłą woli wstaję ale bywają takie dni kiedy nie jestem w stanie się podnieść.Mam dwóch synów ,dorosłych,wspaniała synową śliczne wnuczki. Leczę sie praktycznie bez przerwy.Ale gdybym miała możliwość pożegnania się z życiem,bez wachania bym z niej skorzystała. Nigdy nie wiążcie się z osoba która cierpi na tę chorobę , ja zachorowałam po ślubie gdy urodziłam drugie dziecka- ale mając świadomość ze jestem chora nigdy nie skazywałabym ukochanych osób na piekło zycia z chorym a tym bardziej przekazania dzieciom takich wadliwych genów.odpowiedz
    • Duśka
      2018-02-17 09:23
      Mam męża u którego podejrzewam CHAD - nie zdiagnozowany (uważa że jest zdrowy)ale córka leczy się na tą chorobę. Życie z takim człowiekiem to piekło na ziemi, jestem kłębkiem nerwów i to ja właśnie zaczynam się leczyć na nerwicę . Ja rozumiem że ciężko tym chorym, że muszą jakoś funkcjonować i odnaleźć się w życiu ale dla drugiej połowy to masakra . Często zastanawiam się nad swoim pokręconym życiem - osoba chora niby cię kocha i jednocześnie niszczy i ciągnie na dno.odpowiedz
      • Anka
        2018-05-08 11:43
        Witam, jeśli możesz porozmawiać ze mną na temat tej choroby prosze o wiadomość prywatną. Dziękuję podam adres ania-nikita5@wp.plodpowiedz
      • anonimowy z forum...
        2018-03-19 10:52
        witaj Danuśka. rozumiem Cie jak nikt inny, bo sam mam podobny problem tzn. moja zona choruje na CHAD. rozumiem tez i chorych, bo oni tez cierpia, ale ta choroba niszczy tez i najblizszych. sam tez zaczalem sie leczyc na nerwy. kocham, trwam i wspieram, ale nie wiem ile dam rade. mam tez prosbe do chorych, ze jesli mozecie sie leczyc to nie odrzucajcie tego, bo to pomoze i wam i waszym bliskim. leki i terapia naprawde pomagaja. pozdrawiam wszystkich.odpowiedz
      • ela
        2018-03-03 18:57
        Musi zacząć się leczyć,bo wyciśnie Cię jak cytrynę.Bez podjęcia leczenia będzie tylko gorzej i gorzej,oczywiście dla rodziny :(odpowiedz
    • Iza
      2018-02-16 23:51
      Ja przy swoim mężu jestem kłębkiem nerwów . Trudno się żyje z taka osoba , ja zostałam 3 razy pobita przez męża który myślałam ze bardzo mnie kocha... uciekłam z nowego domu z małymi dziećmi bo chyba by mnie zabił . Wykształcony kulturalny zamożny nikt nigdy nie wierzył mi ze jest też drugi obraz mojego męża . Sama zapisałam Go do lekarza, kazałam chodzić na psychoterapię ale raczej nie widzę efektów ... nawet po rozwodzie potrafi mnie powyzywać od różnych przy dzieciach takich epitetów nawet nie znałam . Straszne to jestodpowiedz
    • nieznaoma
      2018-02-09 00:59
      małgorzata-mam partnera na ta chorobe,zyjemy ze soba rok i mam szczerze juz jego dosc,jego wahania nastrojowkontrolowania mniewyliczania czasu ze za długo byłam w sklepie itp.dzwonienie gdy jestem w pracy,wisi na telefonie 24 na dobe,nawet gdy on jest w pracy ja w domu,nie moge nigdzie isc,nie mam kolezanek,odsunał mnie od mych dzieci i wnuków od wszystkiego,gdy nie zgadzam lub nie podzielam jego słów,planów itp.mam piekłoawantura za awantura,wyzwiska,ponizanie nie da sie tego opisac,potem lub na druhi dzien przeprasza a potem znow to samo hustawka nastrojow,gdy sie bronie nie słucham go to idzie kupuje cwiartke bierze leki i pije jest okropnie,dlatego postanowiłam go jak najszybciej pozegnac i niech wraca skad przyszedł do swego miasta i zycia-jestem jednym kłebkiem nerwów nic nie umie nawet sie wykapac,zrobic herbaty,poprostu nic jest brudasemnie myje nie kapiespi osrany zajszczany,pojszczany az cuchnie wtedy zmuszam do mycia,nie ma sił,mało sie rusza tylko spi i je musze wyganiac do pracy pracuje 6 godzin i tez zle zadna praca nie wychodzi nie pasuje,ciezko zyc z taka osoba i ta choroba mowie pass i zegnam jak najszybciej nie wiazcie sie takimi ludzmi o tej chorobie afektywna dwubiegunowa bo mnie juz on wykonczył zal mi tych osob co boja sie odejsc i zoistawic takie osoby bo oni potrafia byc agresywni i zrobic krzywde,mam juz to za soba odeszłam od niego,wracam po mału do siebie,me serce,dusza,nerwy tezodpowiedz
    • Zdobyć NAJlepszą
      2018-01-26 23:46
      Co Wy z tymi lekami ? (Tak wiem kontuzja kontuzji nie równa) Są skuteczne ale na chwilę, wracasz po nich w miarę do siebie i masz świadomość, że za pomocą leków jednak można wrócić do normalnego świata ale to TY masz sam wrócić a nie cały czas za pomocą chemii ! Która uzależnia, niszczy nas od środka i kieruje nami co mamy myśleć czy robić. A co się dzieje złego w twojej głowie dzięki chemii na dłuższą metę będzie cholerstwo ją jeszcze bardziej potęgować. Musicie walczyć ile macie sił za wszelką cenę, chcecie innych całe życie najbliższych obarczać ? Znaleźć swój autorytet, swoją pasję, w pasji jest twoja siła! Tak wiem łatwo mi napisać i oceniać itp. Chodzę na tą samą stronę co Wy kochani. Ciężko mam przez całe życie przez moje jazdy w głowie, które określam jako wojnę światów. Od małego miałem duże schematy, nadużywałem alko oraz drug które po pół życia zażywania zrobiły nie małe dziury w głowie problemy z pamięcią i nie raz do dziś myślę żeby w łeb sobie strzelić. Tyle czasu nie miałem dziewczyny czy sexu nie uprawiałem aż byście nie uwierzyli. Do tego od ponad roku jestem zakochany po uszy w dziewczynie, która jest młodsza o 13 lat. Czasami jest naprawdę ciężko w chwilach samotnych. Ostatnio jej to wyznałem, bo już we mnie tak się gotowało aż musiałem to z siebie wyktusić. A co ona na to ? że ulokowałem uczucia w nie właściwym ciele bo ma dwubiegunkę plus do tego leki więc jest zimna jak lód. Ja jej powiedziałem, że sama nie jest i że sam mam istną wojnę światów. Nie wiem czy uwierzyła. Ale wierzę, że jej pomogę wyjść z tego nawet jakby miała przeżuć moje uczucia i wypluć. Co mnie postawiło na nogi ? co sprawiło, że uwierzyłem w siebie dopiero po 30 ? SPORT ! Uprawiam go na różne formy poprzez bieganie, siłownia, crossfit, rower czy basen. Startuje w zawodach i w miarę mi idzie. Może to akurat mam szczęście zawsze kochałem sport ale pół życia o tym zapominałem. Przypomniałem sobie gdy już miałem dość życia stania w miejscu, szlugi po 18 latach rzuciłem a mówiłem, że nigdy mnie się nie uda. Chciałbym zostać trenerem, uczyć innych jednak tej bariery raczej nie pokonam... Dlaczego ? Nie mam cech przywódcy, jestem jak żołnierz, który rzuci się nawet w ogień za swoim przełożonym. Jestem nie śmiały, mam wadę wymowy i się denerwuję przed większą ilością osób. Raczej tej chorej jazdy już nie pokonam. Tak wiem pisałem wcześniej, że co złe to siedzi w twojej głowie, mam to już wrodzone, ale jednak żyję z tym naprawdę można wiele osiągnąć. Przez mój indywidualizm oraz doświadczenie się nauczyłem radzić, nie pcham się tam gdzie się nie czuje dobrze, nie wypowiadam się na tematy, których nie znam a tam gdzie dobrze czuję służę pomocą innym. Nie poddaję się, walczę, funkcjonuję normalnie w społeczeństwie, pracuje ale wiem, że jestem daleko w polu żeby coś osiągnąć. Mnie się udało to Ty też możesz ! Musisz walczyć ! Uwierz Siebie Twa Mać ! Bo kto jak nie ty ?odpowiedz
    • Małamysza
      2018-01-25 23:21
      Wcześniej byłam 4 x w szpitalu, kilka dni temu podczas wizyty u psychiatry stwierdziła że miałam epizod maniakalny. Stwierdziła ChAD bez wątpienia. Załamałam się... Normalnie jakbym wyrok dostała.odpowiedz
    • Anna43
      2018-01-17 17:22
      Mój mąż zachowuje identycznie jak w artykule.uwaza że wszystko jest w porządku.tak ma być.jak to skłonić do wizyty u lekarza?odpowiedz
      • Doświadczony
        2018-01-20 00:05
        Jesli mąż nie pójdzie do psychiatry, to współczuje ci szczerze, bo może sie to dla ciebie źle skończyć. Zrób wszystko ,żeby poszedł. obiecaj mu coś. Jeśli sie nie uda, może jest jakiś psychatra , który przyjdzie , spojży i zapisze leki. Jesli się nie da... w sytuacji agresywnej koniecznie zawołaj karetkę, a gdy przyjadą poinformuj, że podejrzewasz chorobę psychiczną. wtedy jest szansa,ze zabiora go do szpitala psychatrycznego. Jest to straszne, ale jedyna metoda, na uratowanie Twojego normalnego życia.odpowiedz
    • GM
      2018-01-16 19:30
      Mam pytanie od strony naukowej. Czy psychika to nasze myśli?? Kto nimi steruje? Kiedy tracimy kontrolę nad swoimi myślami??? A jak tracimy kontrolę, to i tak są to nasze myśli. Nasze myśli bez kontroli??? Czy to nie jest nasza wina??? Tak, jak nie kontrolujemy kłamstwa. Znam z autopsji, iż umysł (psychika) to MY - JESTEŚMY W STANIE KONTROLOWAĆ NASZE MYŚLI, czyli nastroje. A czyny (alkohol, narkotyki, kłamstwa...) pokazują, iż nie kontrolujemy naszych myśli. Stąd mamy problemy.odpowiedz
      • Doświadczony
        2018-01-20 00:10
        Potraktuj to tak- kupujesz w sklepie kawał mięsa- wołowiny.... i jest w pewnym miejscu zniekształcona, przerwana. Tak właśnie funkcjonuje mózg. zeby działał musi być w pełni rozwinięty. Mózg to kawał mięsa. Nie doszukuj się tu cudów. Składniki w mózgu musza zostać uzupełnione, zarówno w manii jak i w depresji. Niestety, prawdziwy człowiek który mieszka w tym ciele...gdzieś zepchnięty został na bok... prawdziwy istnieje tylko w recesji.odpowiedz
        • Elle
          2018-01-25 11:05
          Mózg nie jest mięsem.odpowiedz
    • Lena
      2018-01-08 00:19
      Właśnie przeczytałam artykuł i cały opis pasuje do mnie. Podejrzewałam tą chorobę od kilku miesięcy ale bałam się odwagi spojrzeć wprawdzie w oczy te objawy mam od 3 lat a teraz jest jeszcze gorzej nie potrafię sobie poradzić sama ze sobą te stany euforii bez powodu przerażają mnie i głęboka depresja brak sił by przebrać się z piżamy brak sił by iść do pracy zwolnienia lekarskie za chwile agresja irytacja a w fazie euforii czuje ze jestem kimś Że cos osiągnę ze mogę wszystko i to co zaplanuje musi być teraz od razu za wszelką cenę a z eufori szybko mogę w nienawiść wpaść straszne aktualnie jestem bez sił leżąc i chce znaleść pomoc bo nie mam siły tak żyćodpowiedz
      • Greg
        2018-01-12 19:41
        Zapisuj stany swojej choroby w dzienniku. Znajdź dobrego lekarza. Lecz się, bo wcześnie zdiagnozowana i leczona będziesz lepiej funkcjonować.odpowiedz
    • Ratajana
      2017-12-23 12:19
      W mojej rodzinie która mieszka w Zawierciu pamiętam że jest osoba która właśnie choruje na tą smutną chorobę, tyle ile byłam w stanie im pomóc to wyszukałam specjalistę lek. Anne Białek z Centrum zdrowia psychicznego Asana - z tego co mi wiadomo, podobno na prawdę po paru wizytach choremu znacznie się polepszyło.odpowiedz
    • A.
      2017-11-21 22:49
      Witam, też mam taką diagnozę. Trudno mi to zaakceptować, natomiast biorę leki, stosuję się do wszelkich zaleceń. Generalnie dbam o siebie, pracuję na pełen - etat - w tym roku zero zwolnień lekarskich. W moim środowisk, poza kilkoma przyjaciółmi, niewiele osób wie. Funkcjonuje zupełnie normalnie, rozwijam się, prowadzę życie towarzyskie, uprawiam sport. Pewnie jak u każdego, zdrowego człowieka mam gorsze i lepsze dni. Natomiast daję radę i to mnie najbardziej cieszy. Żeby móc tak normalnie i tak swobodnie funkcjonować włożyłam w to sporo pracy, terapie, praca nad sobą. I cały czas, systematycznie biorę leki. Mimo, że jest dobrze, wiem, że leki trzeba cały czas brać. Bo to często jest taka pułapka, że w takim stanie ludzie często odstawiają, a to jest częstym błędem, który prowadzi do nawrotów choroby. Życzę Wam i sobie dużo zdrowia :)odpowiedz
      • Anka
        2018-02-20 22:39
        Mam tak samo :) cieszę się, że chociaż jedna osoba pokazuje, że można jak się chce. Bywa ciężko, nawet dość często, ale wkładam ogrom pracy żeby się trzymać prosto. Odstawiłam całkiem niedawno leki, bo miałam kryzys ilości chemii, którą muszę w siebie pakować. To było straszne, ale wróciłam, w związku z tym potwierdzam, leki nas łagodzą i pomagają lepiej sobie ze sobą radzić :) nie wierzę, że chorujący na chad ludzie są całkowicie bezradni wobec swojej choroby (oczywiście funkcjonując z pomocą lekarską).odpowiedz
    • zonachada
      2017-11-20 21:34
      Ja u swojego męza zdziagnozowałam CHAD dwa lata temu ... raz na siłe udało mi się go zaciagnąc do psychiatry bo juz n ie dawałm rady z nim ..Przyniósł recepte na leki , wykupiłam je ale nie chciał brac... potem przeyszedł okres depresji i był spokój , co prawda nic mu sie nie chciało , był smutny ale ja miałam spokój. Potem przyszedł okres mani i był znowu dramat. NA siłe dawałam mu lek ale tylko tydzien powiedział ze nie bedzie sie truł i zle sie czuje po nich i nie bedzie brał. Za chwile to ja bede musiała sie leczyc .. nie mam siły .odpowiedz
    • 2017-11-20 17:57
      Mam problem z mężem zawsze był agresywny ale nigdy wobec mnie chyba że wypije ale teraz cis się z nim dzieje mówi że ma myśli samobójcze jest nerwowy wypomina rzeczy z przed kilku lat mówi że chce komuś zrobić krzywdę ale nie teraz musi to zaplanować wiecznie zmęczony nic mu się nie chce i teraz zaczął pić alkohol boję się o niegoodpowiedz
      • Baltique
        2018-02-13 07:38
        Eł lepiej bój się o siebie choć na równi co się boisz o niego. Zanalizuj co napisałaś na początku "chyba, że wypije". Spytaj go, czy jakieś głosy mu tego nie podpowiadają co ma zrobić, jeśli jesteś z nim blisko trzeba wymóc komu chcę krzywdę zrobić, jeśli nie będzie chciał odpowiedzieć, oby nie oznaczało to, że Tobie? Na klub AA się zapisz. Ciekawym sposobem może też być zakupienie lepszego alkoholu i racjonowanie go, np bardzo mała ilość i koniec (1 drink) do pysznej kolacji, lub obiadu, ale sądzę, to działa na pewno jak masz duży na niego wpływ np.na początku związku, ale potem jak taki "koń" się rozpije to może być koniec - straci wszystko, w tym Ty będziesz cierpiała, a co do CHAD to tylko trzymanie się zasad wyznaczonych przez lekarzy tak jak pisze A. i to nawet jak jest dobrze.odpowiedz
    • Bezradna
      2017-11-12 17:02
      Witam wszystkich. Nie wiem co mam zrobić? Czy moje obawy są słuszne a może przesadzam? Jakiś czas temu poznałam kogoś wyjątkowego, z racji odległości nie za często się widujemy. Po trzech miesiącach gdzieś zauważyłam huśtawki nastroju. Gdy jestesmy razem naprawde jest fajnie, dogadujemy sie I naprawde czuje sie wyjatkowo, ale na nastepny dzien zapada niekiedy cisza. Nagle jakbym nie istniala w jego swiecie choc deklarowal milość. Nie rozumiem jego zachowania. Raz dzwonil I dal mi do zrozumienia ze to koniec mowiac ze nie jest w stanie mi dac tego czego chce. Cala noc plakalam bo nie bylam w stanie zrozumiec dlaczego tak nagle mu sie odwidzialo. Na nastepny dzien z rana przyjechal I prosil o wybaczenie, nagle chcial bym mu towarzyszyla w wyjezdzie jedniodniowym do Warszawy. Nie jest agresywny zamyka sie w sobie co mnie dziwi. Nie raz w rozmowie jest bardzo otepialy I słabo kojarzy fakty. Ogolnie jest usmiechniety I bywa zabawny. W pewnej rozmowie przyznal sie ze jest zmęczony, ze w pracy to tylko ogranicza sie do slowa czesc do wspolpracownikow I z nikim nie rozmawia bo nie ma sil na to. Siedzi caly dzien przed monitorem I sie doslownie wylacza. Przyznal sie ze miewa nie raz mysli jadac autem zeby skrecic w drzewo, myslac o smierci. W tej rozmowie slyszalam ze płakał. On uwaza ze jestem za dobra dla niego, ze daje duzo z siebie gdy on praktycznie nic. Ze zasluguje na kogos lepszego niz on. Ma trudny charakter tak mowi. Nie wiem co mam myslec o tym. Sama mam watpliwosci czy dalej brnac w zwiazek z nim przez te hustawki jego.odpowiedz
      • aha
        2018-01-20 00:13
        trzymaj sie od gościa z daleka-----------!!!!!!!!!!odpowiedz
      • psycholożka
        2017-11-20 11:09
        Bezradna, a on jest moze z Krakowa lub okolic? pytam bo Twój opis pasuje idealnie do mojego faceta który ma dokładnie te same zachowania z tym że my mieszkamy od siebie 12 km i widujemy sie niemal codziennie... początkowo to chciał ze mna juz zamieszkać po 2 miesiącach... teraz wiem że to była faza hipomanii,... zdradz prosze wiecej szczegółów. Dziekiodpowiedz
        • Załamana
          2018-03-08 22:30
          Psycholozka,nie wiem, czy to ja nie mam do czynienia z tą samą osobaodpowiedz
        • Bezradna
          2017-11-23 17:25
          Psycholożko, najwyrazniej trafilismy na podobne przypadki. Jestem z pomorza. Najgorsze jest to ze dwa dni temu byl u mnie I bylo fajnie. Na nastepny dzien kompletna cisza a dzis okazalo sie ze znalazl sie na Sorze, na psychiatrii. Nie powiedział szczegołow bym sie nie martwila a przeciez wiem że miewał mysli samobojcze. Nie wiem czy da sie pomoc mu jakos. Zastanawiam sie czy jest szansa by sie wyleczyl.z tego.odpowiedz
          • Baltique
            2018-02-13 07:55
            @Bezradna pocieszę Ciebie, że ludzie genialni są często "walnięci". Mam takich znajomych. Znam przypadek co facet nieźle sobie poradził w życiu pomimo problemów psychicznych (chciał "wyjść"). Ożenił się, ma żonę która miała podobne problemy i jest dobrze. Nawzajem siebie wspierają.odpowiedz
    • Anet
      2017-10-23 21:22
      Czy Wy też tak bardzo wstydzicie się tego, że się leczycie? U mnie to największy problem od wielu lat. Przyznać się, że jestem chora i potrzebuję leków. Wstydzę się przed ludźmi, ale przede wszystkim przed sobą.odpowiedz
      • Doświadczony
        2018-01-20 00:15
        To nie jest kwesti a wstydu. leczyć sie trzeba, rodzina musi wiedzieć, ale cała reszta ludzi nie powinna. Ludzie nie są tolerancyjni, a na dodatek strasznie wredni. Cóż.odpowiedz
      • Jagoda
        2017-11-02 21:35
        To żaden wstyd być chorą, leczyć się czy korzystać z pomocy innych osób. Powinnaś być dumna z tego, że dbasz o siebie, że zdecydowałaś się na leczenie, że chcesz żyć w normalny sposób. Trzymam za Ciebie kciuki i głowa do góry :)odpowiedz
    • Wiola
      2017-09-24 13:33
      Witam, poznałam chłopaka który ma ta chorobę, bardzo dobrze się rozumiemy. On "dba" o siebie, chodzi na terapię, bierze tabletki...Chciala bym z kimś porozmawiać, bardzo mi na nim zależy ale mam trochę obaw, fazę maniakalna ostatnio miał po śmierci mamy w 2013 roku a depresyjne ma mniej więcej 2 razy w roku. Jesteśmy dopiero od 3 miesiecy razem.. Jeśli ktoś chciał by że mną kontaktować nawiązać bardzo bym była wdzięczna. Email: wiola@outlook.deodpowiedz
      • aha
        2018-01-20 00:18
        Będę okropny, ale prawda jest taka- jeśli możesz uciekaj jak najdalej. Nie wchodź w relacje nawet dnia dłużej. Trudno. To Twoje życie. On napewno znajdzie kogoś, kto zaakceptuje. Taki związek to cierpienie i bół do końca życia. przepraszam,że to mówię, ale wiem jak to jest. Przepraszamodpowiedz
      • Pioter...
        2017-11-23 19:43
        Wiolu cokolwiek zadecydujesz/ to oczywiscie bedzie Twoj wybor, ale musisz wiedziec ze zycie z taka osoba jest bardzo trudne. raz bedzie depresja, raz mannia i robienie zlych rzeczy. musisz duzo poczytac o tej przekletej chorobie i sama ocenic czy to podzwigniesz. ja zyje z chora osoba juz 12 lat i jakos daje rade, bo ja kocham, ale czasami jest bardzo trudno. musisz miec duzo sily i odwagi. zycze wszystkiego dobrego.odpowiedz
        • Waldek
          2018-01-17 10:36
          Witaj Pioter, W jaki sposób mógłbym się z Tobą skontaktować ? Potrzebuję porady. Pozdrawiamodpowiedz
          • Pioter...
            2018-02-02 10:33
            witaj Waldku. jedyny kontakt ze mna, to tel.ale niestety nie moge tu na forum podac Ci swojego nr. chyba,ze Ty bedziesz chcial tu napisac swoj nr.to obiecuje, ze zadzwonie do Ciebie. ale to juz Twoja decyzja. bede tu zagladal, wiec chyba ze wolisz tu napisac, a ja postaram sie Ci pomoc. pozdrodpowiedz
      • Peter
        2017-10-15 23:13
        Wiolu, nie radzę w to wchodzić. Jestem chory, teraz jest ok. Mam fajną żonę, dwoje dzieci. Niby wszystko jest w porządku. Ale wyprowadziliśmy się na drugi koniec kraju dla spokoju dzieci. Z jednej strony w fazie manii rozwijałem firmę i brylowałem w towarzystwie, a w fazie depresji wszystkim zajmowali się wspólnicy i pomagała żona. Ale potem sam zniszczyłem firmę szaleńczymi decyzjami finansowymi okradając (!) klientów wierząc że jakoś to będzie! Porzuciłem wszystkich przyjaciół-którzy choroby nie rozumieją i znają mnie z okresów manii, gdy byłem inspiratorem wspaniałych pomysłów, zaraźliwie optymistycznym facetem, inicjatorem i operatywnym organizatorem także ich życia. W domu robiłem wszystko, zajmowałem się dziećmi, prowadząc firmę i prowadząc życie towarzyskie. Potem depresja-na szczęście krótko. I znowu. Tak w kółko. Wszystkim w mojej rodzinie i wśród przyjaciół to odpowiadało. Kiedyś nawet żona powiedziała że gdy nie mam "fazy" nasze życie usycha. Do czasu. To wykańcza głównie mnie. Zastanawiam się kim jestem tak naprawdę. Tym człowiekiem z okresu manii czy depresji? Czy moi synowie też tak będą żyć?odpowiedz
        • Skakanka
          2018-02-20 22:44
          A czy Ty się leczysz w ogóle?odpowiedz
      • rob
        2017-10-04 19:03
        To straszna choroba straciłem żonę i córkę, nie do końca, wybaczyly mi, a źycia mi zabraknie na pokutę. Znam wroga i walczę.odpowiedz
      • Maja
        2017-10-01 15:17
        Wiola. Jeżeli coś mogę Ci poradzić to póki zbyt mocno się w to nie zaangażowałas- to krótki okres Waszego związku to nie pchaj się w to. To naprawdę trudna choroba,przede wszystkim dla najbliższego otoczenia. Im mocniej będziesz go kochać i mocniej się angażować tym gorzej dla Ciebie. Ta choroba zniszczy Ciebie przede wszystkim. Będziesz chciała mu nieba uchylić a on Ci tysiąc razy wbije nóż w serce. Wiem co mówię. Moja matka choruje na to od nastolatki. To był horror,całe nasze dzieciństwo. .... długa historia. Naprawdę zaufaj mi i zostaw go póki czas proszeodpowiedz
    • Klaudynka
      2017-06-07 01:01
      Hey wszystkim. Mam podejrzenie ze mogę chorować na te chorobę bo Mój tata ją miał. Mama jest alkoholiczką a brat odziedziczył to po niej. Mój ojciec nie żyje... Nie dal rady... Ja zwyczajnie sobie nie radze z życiem. Nie daje rady psychicznie. Niszczę siebie i ludzi których kocham. Nie wiem czy to ta choroba ale mam zamiar iść do psychiatry. Z artykułu o epizodach mieszanych to tak jak o Mnie ;(odpowiedz
      • Marcus - zefka
        2017-10-06 14:19
        Witaj, Klaudia mam dla Ciebie jedną radę - nie zwlekaj z wizytą u specjalisty. Ja choruje na Chad od 8 lat i powiem jedno jak będziesz przyjmować leki równolegle oraz chodzić do specjalisty możesz żyć jak każdy zdrowy człowiek. Jeżeli tego nie zrobisz to masz równię pochyłą w dół. Jak chcesz się poradzić podaje e-mail: marcind88@vp.plodpowiedz
      • Anka
        2017-06-11 10:40
        Klaudynko! Jesteś mądrą osobą, skoro masz świadomość, że coś złego dzieje się z Tobą. Nie marnuj swojego życia. Może Twoje zachowania nie wynikają z choroby psychicznej, tylko ze zmęczenia sytuacją w jakiej się znajdujesz. Cokolwiek to jest, warto o siebie zawalczyć. Idź do psychiatry, on zapewne zdiagnozuje Twój przypadek. Nie leczenie choroby czy brak wsparcia w trudnej sytuacji życiowej nie rokuje dobrze na przyszłość. Trzymam za Ciebie kciuki!odpowiedz
    • Kamil
      2017-06-05 21:11
      cierpię na ta chorobę od jakoś 11-12 roku życia (pierwsza diagnoza specjalisty) teraz mam 26 lat i w sumie nie wiele się nie zmieniło mam za sobą kilka prób samobójczych wizyt w zakładach psychiatrycznych nie mówiąc już o wieloletnim faszerowaniu "pigułkami na nastrój" itp obecnie od ponad roku nie biorę tabletek nie korzystam z terapii psychologa/psychiatry i szczerze powiem nie widzę różnicy z opcja "fachowego" leczenia czy bez niego owszem nie mowie ze jest pięknie i cudownie bo są tygodnie czy miesiące ze "nie jestem wstanie wstać z łózka nie mówiąc o tym ze po prostu nie wiem jaki mamy dziś dzień" ale przynajmniej mi """obcy""" ludzie którzy wielokrotnie na wizytach u prywatnych psychologów zerkali na zegarek czekając aż minie wyznaczona godzina mało pomogli wiec mam nadzieje ze inni będą mieli więcej szczęścia w szukaniu pomocy niż ja miałem przez tyle lat :)odpowiedz
      • Dorota
        2017-09-12 16:17
        lekarze znudzeni ziewali...odpowiedz
      • Anka
        2017-06-11 10:42
        Smutne jest to co piszeszodpowiedz
      • Zbyszek
        2017-06-06 01:56
        Cześć Kamil. Bardzo Ci współczuję tego stanu i doświadczeń - mój przypadek jest łagodniejszy, jednak uważam, że bardzo wyhamował mój rozwój zawodowy, rodzinny itp.. Pocieszyć Cię mogę, że napisałem, bo wzbudzasz sympatię - czyli pozytywny/poczciwy z Ciebie człowiek.. niestety musisz się zmagać z tą chorobą... W moim przypadku doszukuję się podłoża genetycznego... ale napisałem tutaj, bo chciałem się podzielić z Tobą pewnymi radami: postaraj się czytać książki terapeutyczne - poznając "wroga", łatwiej jest sobie z nim poradzić.. Twoja wiedza będzie Cię naprowadzać na samokontrolę a w konsekwencji skutki choroby będą mniejsze. Pracuj nad sobą a efekty na pewno będą...a i Ty sam nie będziesz miał poczucia bezradności.Wiem to po sobie!odpowiedz
    • dosamegokonca
      2017-06-05 16:16
      Witam. Jestem młodą osobą, mam tylko 17 lat. Szukam pomocy na forach, w internecie u ludzi takich jak ja. Niedawno została u mnie wykryta choroba afektywna dwubiegunowa. Ludziom, którzy też przez to przechodzą nie muszę tłumaczyć co to jest. Chciałabym tylko liczyć na dobre słowa otuchy i wsparcia oraz wasze historie. Wierzę, że to mi pomoże chociaż trochę. Pozdrawiam.odpowiedz
      • Kaya
        2017-06-11 06:28
        Trzymaj się.Najważniejsze jest wsparcie bliskich osób no i oczywiście leczenie.Też jesteśmy po epizodzie manii (jestem mamą 17-letniego syna który zachorował).Szpital - horror ,ale nie było wyjścia.5 tyg w zamknięciu ,potem powrót do szkoły.Dzięki dobrej woli i chęci zrozumienia że strony nauczycieli i kolegów z klasy sukces.Zaległości nadrobione,rok zaliczony(technikum).Nie można się poddawać.Wiem że walka jest trudna i nierówna bo przeszkadzają leki ale warto.Trzeba wierzyć w siebie i w ludzi . POZDR.odpowiedz
      • Pusty
        2017-06-05 21:19
        Jeżeli używasz Gadu Gadu masz moje GG 62324762 daj znać jeżeli potrzebujesz z kimś o tym pogadać a jeżeli ma Ci to pomoc jeszcze lepiej sam tez w tym siedzę wiec pisz śmiało nawet jak jestem na niewidocznym na pewno odpowiem jak tylko zobaczę :)odpowiedz
    • Miły
      2017-05-15 23:11
      Witam serdecznie Mój przyjaciel , właśnie zachorował , tydzień temu zaczął dziwnie sie zachowywać , po dwóch dniach obudziły sie we mnie podejrzenia ze coś nie tak , wczoraj wylądował w psychiatryku Czy prawdopodobieństwo ze wróci taki sam jest ? Jakie ? Czy już go straciłem Ma chorobę dwubiegunowa afektywna Teraz ma silny stan maniakalny - czy mnie pozna jak go odwiedzę - co robić - proszę napiszcie- bo sam chyba oszaleje - spadło to jak grom z niebaodpowiedz
      • Łuki
        2017-05-23 00:06
        Trzeba być przy nim, ewentualnie czekać aż nastąpi poprawa zazwyczaj po 4 tygodniachodpowiedz
    • K.K
      2017-05-09 02:51
      Witam. Czy nerwice lękowo-depresyjną można mieć równocześnie z dwubiegonówką? Albo przejawić się w chorobę dwubiegunową?odpowiedz
    • Danka
      2017-04-20 11:34
      Od 15 roku życia brałam garsci psychotropów,w wieku 9 lat po raz pierwszy próbowałam popełnić samobójstwo stojąc na 11 piętrze bloku,w wieku 16lat odpoczywałam w psychiatryku, aż w koncu wszystko w cholerę rzuciłam bo byłam jak warzywo ciągle otumaniona, patrzaca w jeden punkt pozbawiona radości i sumutkow i wszystkiego, obojętna, nieobecna.... Teraz mam dzieci, miałam męża ale rozwiodłam się przez te chorobę kilka lat temu bo mój mąż kompletnie nie chciał jej zrozumieć oraz mojej walki z depresją, co roku przynajmniej przez 2-5 miesięcy w roku cierpię z jej powodu a najcięższa jest walka , aby sie nie dać nie poddac! nawracajace mysli samobojcze i ciagle uwagi - przeciez masz małe dzieci!- tylko ze wtedy człowiek nie mysli o tym, jest tak bardzo smutny ze dzieci nie sa pocieszeniem bo przeciez maja jeszcze ojca! tak bywa bardzo cięzko a po wszystkim mania, moge wszystko jestem wielka i trzeba uwazac zeby w alkoholizm nie popasc, w młodym wieku byłam i narkomanką i alkoholiczką ale udało mi się zerwać z nałogami miałam wtedy 11 lat jak spaliłam pierwszego skuna pozniej doszły inne dragi i tak az do 20 rz!męczące jest to życie bardzo ,obecnie prowadzę walkę z depresją a w zasadzie to jeszcze chyba objawy mieszane wkurzenie, ataki agresji, panika, bezsilność niska samoocena, czasami sie zastanawiam , który stan jest najgorszy. jednakże nie chce lekow bo wiem co to znaczy, nie chce tego stanu przezywać, parę lat temu byłam na krótkiej terapii dostałam leki bo nie mogłam sobie poradzić z depresją codziennie myślałam o samobójstwie a musiałam żyć funkcjonowac i dbać o dzieci i pracowac, ale po lekach czułam sie jeszcze gorzej, dla dzieci byłam oschła wszystko było mi obojętne... wole chyba przezywac skrajne stany emocjonalne i uczyć się żyć z tą chorobą niż nie czuć , że wogóle żyje. moje życie pomimo wszystko uważam za bardzo udane, mam wspaniałe dzieci, cudownego partnera, kochających rodziców i wielokrotnie zdobywałam sukcesy zawodowe i byłam na wysokich stanowiskach. obecnie robię coś co również lubię nie łatwo jest z tego wyżyc ale wiem ze nie mogę wiecej zafundować sobie takiego stresu jak korporacja.... chodze do lasu na długie spacery i wyciszam, ale zeby dojść do tego wszystkiego i ja i cała moja rodzina przeszła przez piekło. Borykając się z tą chorobą w zasadzie od 20 lat uważam ze rozmowa z dobrym psychiatrą jest wystarczająca ja chodziłam na terapię 2 lata 3x w tygodniu biorac przy tym leki poza 1 epizodem 4 lata temu trwającym około 4 miesiecy nie przyjmuje żadnych leków i nie uczęszczam na terapię i wolę taki stan niz leki i zawsze bede je odradzała to najgorsze co można przeżyć a w zasadzie NIEŻYĆodpowiedz
      • Ja
        2017-08-23 11:41
        Uważaj żeby kiedyś rodziny twoich dzieci nie miały do ciebie pretensji za brak leczenia.... Z autopsji wiem co to znaczy chora babcia..... Wnuki mają zerowy kontakt ze względu bezpieczeństwa... Całe życie była mądrzejsza niż lekarze.... Teraz jest dramat... Lepiej nie bądź taka pewna ta choroba jest podstepna żebyś nie przeniosła jej na kolejne pokolenie...odpowiedz
      • ada
        2017-08-10 21:50
        Ciekawe jest to, że wszystkie osoby z dysfunkcją psychiczną uważają, że wszystko jest OK i nie potrzebne są im leki. A konsekwencje ponoszą wszyscy wokołoodpowiedz
      • PC
        2017-06-01 00:45
        cześć Danka! Dziękuję Ci za ten wpis. Sam cierpię na chorobę. Nie zdiagnozował mnie jeszcze nikt i nie byłem u psychiatry. Jestem teraz na etapie reemisji i powrotu do równowagi, jeśli wogóle taka istnieje. Byłem jednak już w takim stanie, że myślałem o końcu. Zastanawiałem się nad psychiatrą i lekami. Czytam i widzę, że leczenie nie ma sensu, trzeba trwać. Dziękuję Ci i życzę sił!odpowiedz
      • ewa
        2017-05-07 15:33
        hmmm....9 letnie dziecko wychowujace sie rzekomo w kochajacej rodzinie probuje popelnic samobojstwo? z jakiej to przyczyny? 11 latka dragi? gdzie sa rodzice wtedy jak dziecko przebywa w tak zlym towarzystwie to skandal przy tak powaznej chorobie stanach depresjii ,niskiej samoocenie mozna byc na tak wysokich stanowiskach? jakim cudemodpowiedz
        • Baltique
          2018-02-13 08:13
          @ewa wszystko jest możliwe, tak jak tu napisali ludzie góry można przenosić.odpowiedz
        • Tomek
          2017-05-29 21:08
          Niska samocna jest w dołku ale będąc w stanie maniakalnym lub hipomaniakalnym, jest wręcz przeciwnie. Wiele osób z dwubiegunowością osiąga niesamowite wyniki w pracy. To taki bonus tej choroby. Tyle tylko, że przychodzi taki czas, kiedy trzeba za to zapłacić. Niestety...odpowiedz
    • Michał
      2017-04-15 17:30
      Dzień dobry. Mam tę chorobę (domyślam się) od kilku lat. Od zawsze miałem niską samoocenę i w sumie jest coś w tym bo nie mam powodzenia u kobiet. A jak już poznałem, było super myślałem, że będzie ta błogość trwała do końca. W końcu i ona mnie zostawiła. Już półtora roku i do dzisiaj nie potrafię przestać o niej myśleć. Brałem tabletki po jakimś czasie jakby humor się poprawił ale po odstawieniu po może 2 miesiącach wszystko wróciło do normy. Miewam myśli samobójcze ale nie potrafię się unicestwić (jestem widocznie tchórzem) :-( Nie jestem nikomu potrzebny nie chcę już żyć. Praca kiedyś mnie bardzo cieszyła po prostu moja praca jest a raczej była jednocześnie pasją. Dziś już mnie nic nie cieszy. Co robić :-( chciałbym być szczęśliwy w końcu i normalnie żyć ale się nie da.odpowiedz
      • Michał
        2017-04-21 21:32
        Dobry wieczór ponownie wszystkim. Chciałbym się pożegnać , nie daje rady już naprawdę. :-( nie wiem czy dożyję swoich kolejnych urodzin, nie chciałbym bo moje życie jest do d.... nic mnie dobrego już nie spotka, nie będę szczęśliwy.odpowiedz
        • Jerzy
          2017-04-22 00:21
          Drogi Michale, nie poddawaj sie. Zycie jest okrutne ale trzeba podolac i byc twardym. Spotkasz jeszcze nie jedna zalamke na swej drodze ale sie nie poddawaj. Walcz. Kiedys i na naszej ulice bedzie swieto wczesniej czy pozniej ale jesli sie poddasz nigdy go nie zobaczysz. Trzymaj sie druhu i walcz i pamietaj ze nie tylko ty jeden walczysz i sa osoby ktore sa w gorszej sytuacji ale daja rade.odpowiedz
      • Maciej
        2017-04-17 22:11
        Nie przejmuj się.Ja miałem dokładnie to samo tylko że żona mnie zostawiła.Dziś o niebo lepiej się czuję i z perspektywy czasu dziwię się że chciała ze mną być w związku i jeszcze wyjść za mąż.Ale to już daleka przeszłość.Co do twojej decyzji o odebraniu życia to niestety jesteś w błędzię.Twoja silna wola i chęć radzenia z chorobą i przeciwnościami w życiu codziennym jest oznaką odwagi i silnej osobowości.Nigdy się nie poddawaj.Walcz i dziękuj za życie.odpowiedz
        • Michał
          2017-04-20 21:23
          Maciej dzięki za porady. Codziennie myślę o śmierci. Miałbym wtedy święty spokój i nie musiałbym się martwić czy mnie któraś zechce czy nie. Naprawdę czuję, że tam na tamtym świecie będę najszczęśliwszym człowiekiem.... nie powiem, że na świecie heh. najlepiej jakbym się położył i już się nie obudziłodpowiedz
          • Zbyszek
            2017-06-06 02:03
            Znam takie myśli... pomyśl proszę, że to tylko Twoje postrzeganie... to tak jakby ktoś Cię okłamywał a był w Tobie. Nie poddawaj się tym myślom.. staraj się, aby ktoś Cię zechciał, wierz w siebie i doceniaj! Jestem pewny, że fajny z Ciebie człowiek! I pamiętaj - wartościowi ludzie są pełni obaw i wątpliwości a tylko głupcy pewni siebie i swojej doskonałości. Nabierz odwagi do bycia szczęśliwym.. do szukania tego szczęścia. Pozniej juz się samo potoczy... :)odpowiedz
        • Maciej
          2017-04-17 22:18
          Chciałbym dodać że po dziś nie mam partnerki życiowej a już niedługo stuknie 44 lata.Żona mnie zostawiła 20 lat temu.Nie mam też powodzenia u kobiet ,ale doświadczenie życiowe nauczyło mnie jak z tym radzić.Jestem wrażliwy , nieśmiały a do radzenia w życiu wykorzystuje swoje najlepsze cechy.Dobroć ,szacunek, skromność,pokora.Dzisiaj mogę powiedzieć że jestem szczęśliwym człowiekiem :).I jestem sam?Nie , nie wcale nie jestem sam;)Pozdrawiamodpowiedz
    • Piotrek
      2017-04-05 22:31
      Cześć słuchajcie mnie się przytrafiła ta dwubiegunowa choroba z tą jest bardzo ciężko a roku na rok co raz gorzej dlatego położe się w szpitalu bo już niedaje sobie rady sam ze sobą zobaczę co na czechoslowackiej ze mną zrobią ?odpowiedz
    • Eliza psycholog
      2017-03-31 04:00
      Drodzy Państwo uspokójcie się, to tylko cechy charakteru ludzkiego, jak choleryk, czy flegmatyk, melancholik. Nie przypisujecie innym lub sobie choroby po przeczytaniu jednego artykułu. Bez hipochondrii. Te choroby są niezwykle rzadkie, a właściwie nawet nauka nie wie do końca, czy istnieją.odpowiedz
      • aha
        2018-01-20 00:34
        Czy pani Eliza psycholog wie co mówi...... >? bo chyba nie miała realnej styczności z osobą na to chora. Niestety- cechy charakteru nie śa az tak zmienne i przedewszystkim nie niszczą wszystkich wokółodpowiedz
    • MAJKA
      2017-03-23 07:45
      Co zrobić z kimś cierpiącym na tę chorobę, ale za żadne skarby świata nie chce iść do psychiatry bo twierdzi, że tego nie potrzebuje? Dodam, że ta osoba ma na prawde zaawansowany stopień tej choroby, nieleczonej od lat...odpowiedz
      • Vanessa
        2017-05-29 11:05
        Mam przyjaciela który choruje na tę chorobę. Chłopak się niszczy, ale nadal uważa że to niegroźne. Lekarz przepisał mu leki jednak, tak jak twierdzi, w ogóle mu nie pomagają. Lekarza również przestał odwiedzać. Moim zdaniem, najlepiej jest pokazać skutki tej choroby...do czego może doprowadzić, albo zmusić osobę do leczenia. Myślę że większość osób uważa, że ta choroba jest niegroźna.odpowiedz
      • Minka
        2017-03-29 13:53
        moja przyjaciolka jest chora od 5 lat i zniszczyla cale swoje zycie i nic nie mozna z tym zrobic bo ona nie chce sie leczyc. To jest straszne. Chyba jej rodzina czeka az stoczy sie na samo dno zeby ja ubezwlasnowolnic ale to juz bedzie za poznoodpowiedz
      • Hanna
        2017-03-23 14:37
        Skąd ja to znam, taka sama sytuacja aż w końcu musiało stać się nieszczęście zdań i próby samobójcze żeby siostra trafiła do szpitala. Gdybyś chciała pogadać potwierdzić objawy to podaj maila porozmawiamyodpowiedz
    • S.b.
      2017-03-21 11:34
      Mam 22 lata. Mniej więcej od 15 roku życia straciłem chęć do czegokolwiek. Wszystkie stało się bez sensu. Gdy podejmuje jakieś działanie, które wydaje mi się być ciekawym zajęciem, to rezygnuje z niego już na samym stracie. Bywają momenty że jestem radosny, uśmiecham się, ale po chwili sam w swojej głowie podpowiadam sobie ze nie mogę mogę się śmiać, że to nie dla mnie. Są takie dni, że uwielbiam wszystkich ludzi dookoła mnie, ale za chwilę ich nienawidzę, za to że tu są. Tak naprawdę to nienawidzę siebie za to że tak myślę. Od paru miesięcy przestałem ufam ludziom. Dorzuciłem przez to najbliższe mi osoby. Czuję że oni nic nie rozumieją .odpowiedz
      • Nie ważne, powiedzmy anonim
        2017-04-14 02:05
        Kurcze trudny temat, z jednej strony kontakty towarzyskie są ważne dla ludzi (myślę, że nasz gatunek jako tako jest po prostu bardziej społeczny niż mniej (coś jak psy i koty)). Z drugiej strony, ważne jest odnaleźć samemu w sobie wartości i być nie zależnym od opinii innych i być gotowym wiele stracić i najwyżej "kontynuować drogę" samemu. Ludzie często są są nie ufni co do innych (szczególnie gdy są to nowe osoby - wystawiają oni swojego rodzaju wszystkie macki i tylko czekają na jeden niepewny gest czy zająknięcie. To jest tylko moje doświadczenie, ale gdyby spojeżeć z trzeciej osoby na nas samych, to właśnie tak sami się zachowujemy. To jest chyba po prostu normalne, że każdy szuka potwierdzenia własnych teorii wśród innych. Coś jak palacz, który chcę podświadomie udowodnić, że rzucenie palenia jest nie możliwe, ale przynajmniej na tyle ciężkie, że nie dostępne dla "zwykłych śmiertelników" czyli nich samych. A tak naprawdę w głębi siebie chcą po prostu palić (może przez nieświadomość, lub stosunkowo niską szkodliwość wypalenia jednego papierosa). Chyba najlepiej zacząć od obrania sobie małych celów i dążenia do nich dla siebie samego, nie zważając na innych. I w końcu trafi się na wartościowych ludzi, z którymi można wspierać się wzajemnie (bo niestety u nas w Polsce często trafia się na ludzi, którzy wolą by drugi stracił niż samemu mieli by zyskać - jakiś chory zakompleksiony i zazdrosny naród, chociaż z roku na rok to się poprawia jak patrze na młodzież i studentów). Sam mam problem, bo zostałem kilka miesięcy temu mocno wykiwany przez dość bliską osobę, gdzie ta osoba teraz na to patrząc jest/była na tyle nie dojrzała, że nie widzi/nie chce widzieć w tym problemu. Mówiła co innego, co innego robiła a gdy przy nim chciałem konfrontować to co mówił, to omijał temat, odpowiadał dwu znacznie - mam wrażenie, że część ludzi po prostu żyje nie świadomie, albo są naprawdę wyrafinowanymi cwaniakami w co też nie chce mi się wierzyć. Co ma być to będzie... a straszne to było, bo dałem sobie mu zrujnować kilka ważnych planów i pół roku współpracy 5 osób... (może choć trochę usprawiedliwi mnie dwa nagłe pogrzeby w rodzinie, oraz nagła przeprowadzka domu rodzinnego do innej miejscowości (w przeciągu 2 miesięcy, gdzie sam przeprowadzałem się do większego miasta, w celu kontynuacji studiów) i fakt, że od liceum nie mam ojca) i nagle zostałem sam bez planów, kontaktów i miesiącem wolnym od obowiązków na uczelni i w pracy dorywczej (gdzie nie mogłem się tego wcześniej doczekać z perspektywy rozwoju i pracy w naszym zespole, a wcześniej miałem praktycznie każde 15 min życia zaplanowane, kalendarze notatki - żeby jakoś wszystko na raz ogarnąć). Teraz powoli poznałem nowe osoby, i będę po raz kolejny (3. raz) współtworzyć kolejny zespół - mowa o zespole muzycznym. I zobaczymy. Ciężkę to dla mnie było, zwłaszcza że w tym zespole miałem warunki o jakie przez prawie rok się modliłem. A modlę się gdy coś na prawdę dobrego mnie spotka - z wdzięczności, bo często nie dostrzegamy tego co dostajemy od życia ;) i wtedy też zdarzało mi się prosić właśnie o kilka rzeczy, które myślałem, że już dostałem jak mogę się tak wyrazić. Normalnie przeżyłem ogromny ból serca... Takie życie, cuż można poradzić. I tak super, że zainteresowałeś się tematem, grunt to świadomość, chęć zmiany i rozpoczęcie działania- to już na prawdę większa część sukcesu. A co przyniesie życie? Też czasami mam wrażenie, że nie dogadam się np. z mamą i że nic nie rozumie, bo naprawdę nie miałem nawet z kim pogadać tych swoich przeżyciach - matka odpowiadała, że też ma straszne problemy, brat bagatelizował to co mówiłem - myślę, że dużo by mi pomogło, gdyby zechcieli tylko do końca wysłuchać co chcę powiedzieć - bez żadnych wcięć i komentarzy - ale mam wrażenie, że wszyscy ludzie są chorzy psychicznie, jedni mniej inni bardziej - to tak jak z grzeszeniem ;p Ksiądz to też grzesznik, a całkowite zdrowie psychiczne to ideał, do którego można dążyć, tym bardziej widzę trudności w leczeniu psychiatrycznym - jak można oddać swoją wolę psychiatrze, który też nie jest idealny - to są przecież tylko teorie, tak jak istnienie Boga - którego też traktuje z "przymrużeniem oka". A leczenie farmakologiczne to już w ogóle dla mnie straszne trochę, zwłaszcza, że nie dokońca jest to wszystko zbadane - to takie trochę eksperymentowanie i uznanie, że z pacjentem i tak jest źle i tak, więc co za różnica.. co stoi na przeszkodzie by spróbować. A trochę mi się wydaje, że od samego bycia uznawanym za chorego można zwariować. To tak jak z dziećmi i tak właściwie generalnie z ludźmi - jak będziesz traktować kogoś jak idiota, to w końcu zobaczysz, że zachowuje się jak idiota, a gdy kogoś będziesz traktować z szacunkiem jako osobę odpowiedzialną to zobaczysz, że zachowuje się jak szanowana odpowiedzialna osoba - która i Ciebie uszanuje. A przynajmniej takie mam doświadczenie jako 23 letni chłopak/mężczyzna. Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego mimo wszystko :)odpowiedz
        • Anonim
          2017-04-14 02:10
          Przepraszam za błędy. nie spodziewałem się, że napiszę taki długi komentarz, a trochę późno i widzę sporo tego się nazbierało... Nie ma możliwości edycji, ale mam nadzieje, że sam sens wypowiedzi jest zrozumiały ;podpowiedz
    • A.T.
      2017-02-19 22:29
      Jestem chora na CHAD, od ponad tygodnia jest źle mimo, że biorę leki. Myślę, że to z powodu pracy przez którą jestem z dala od rodziny. Ale też przez otoczenie, starałam się być wesoła i dopasować się do towarzystwa, które niestety okazało się nie warte tych starań. Zostałam oczerniona o coś czego nie zrobiłam i teraz poszczególne osoby próbują mnie dojechać mimo, że zamknęłam się przed nimi nadal przy każdej okazji mi dokuczają. Do powrotu do domu jeszcze dwa tygodnie a ja już czuję, że się zapadam i boję się, że źle się dla mnie to skończy. Staram się myśleć o rodzinie i że nie zasłużyli sobie na to aby ich zostawiać. Nie mam zamiaru opowiadać nikomu stąd, jaki może być skutek ich postępowania, rodziny tym bardziej nie chcę martwić co się dzieje. Bardzo się boję, że nie dam rady i że jak przyjdzie na prawdę zły dzień to nawet myśl o rodzinie mi nie pomoże.odpowiedz
      • Beata
        2017-08-11 20:21
        witaj A.T. czytam twój wpis i chcę ci powiedzieć,że mam podobnie. Moje problemy zaczęły się również w pracy. Chcę się zwolnić , bo nie dam rady tak dalej, tylko,że nioe wiem co dalej mam robić. u nas niestety cięzko o jakieś świadczenia dla ludzi chorych na to.odpowiedz
      • Gosia Obertyn
        2017-02-26 11:26
        Hej.Musisz szukac pomocy Kochana gdzie sie da.Nie jestes sama jest wiele ludzi ,ktorzy sie zmagaja z tym.Idz do lekarza jak najszybciej i do psychologa niech Cie skieruja do psychiatry na terapie.Nie ma sie czego wstydzic to moze dotknac kazdego!!!Dzialaj nie mozesz sie poddawac.Napewno masz jakas bratnia dusze aby sie wygadac i poplakac a do lekarza idz i szukaj pomocy natychmiast.Trzymam kciuki za Ciebie nie poddawaj sie!!!Wszystko sie moze ulozyc jeszcze nigdy nie jest za pozno💖💖💖odpowiedz
      • inka
        2017-02-21 12:20
        witam, jestem CHADowcem... i moja choroba rozwinęła się również wtedy kiedy mieszkałam daleko od domu, za granicą. Pracowałam wówczas w biurze swoich marzeń, sukcesy osiągałam teraz mogę to powiedzieć z perspektywy czasu, dzięki okresom maniakalnym. Ale do czego dążę to fakt że podobnie jak ty w pewnym momencie bardzo negatywnie zaczęłam odbierać moich kolegów i koleżanki z pracy. Wszędzie upatrywałam spisku, obmawiania mnie itp...myślę że moja hiperaktywność była bardzo widoczna i moi koledzy chcieli mi na to zwrócić uwagę dlatego między sobą o tym rozmawili a mi wydawało sie że oni mnie obgadują. Moja choroba została jednak zdiagnozowana dopiero 3 lata później.Ty jestes już w o tyle lepszej sytuacji że wiesz że masz CHAD i masz leki, pytanie tylko czy te leki są odpowiednie... pozdrawiamodpowiedz
        • Taka rada.
          2018-01-21 18:03
          Byłaś egocentryczką. Większość tych przypadków CHADu (jak zwał, tak zwał) wynika z braku akceptacji siebie i zrozumienia siebie samego, oraz zrozumienia sytuacji, jak i istoty choroby psychicznej przez otoczenie. Brak dialogu, brak edukacji, brak rozmawiania o tym problemie prowadzi do nieporozumienia wynikającego z dezinformacji. Ludzie boją się tego czego nie rozumieją. Brak świadomości samego siebie i tego co się dzieje przyczynia się do nieprawidłowej samooceny. Zła samoocena siebie wynika z destrukcyjnej samokrytyki, z oskarżenia samego siebie przez samego siebie - egocentryzm. A więc moi Kochani, po pierwsze zacznijcie żyć w sposób konstruktywny i przede wszystkim, wyjdźcie do ludzi, a po drugie rozmawiacie, bo dialog to droga do zrozumienia i do sukcesu. Jeśli zaakceptujecie sami siebie, i będziecie podchodzić do siebie samych z dystansem, to łatwiej będzie Wam i innym zaakceptować Waszą przypadłość. Prawdziwe jest powiedzenie, "kto potrafi śmiać się z samego siebie, ten będzie miał ubaw do końca życia". Jeśli ktoś uważa, że ma źle, to zapraszam na oddział chemioterapii dowolnego szpitala onkologicznego. Poza tym proponuję poczytać sobie lekturę o: histerii, egocentryzmie, dorosłych dzieciach z rodzin dysfunkcyjnych. O oczekiwaniach i potrzebach jakimi kieruje się człowiek. O układzie hormonalnym, czym i w jaki sposób hormony sterują w ludzkim organizmie i jaki mają wpływ na życie, zwłaszacza emocjonalne. Poczytajcie sobie o tym, jaki wpływ ma na nasze samopoczucie zdrowie jelita grubego i prawidłowe, zdrowe odżywianie się i uprawianie sportu, oraz jaki wpływ ma dostarczanie organizmowi witaminy "S" - hormonów szczęścia, pod każdą postacią. Jak ważny jest kontakt z drugim człowiekiem i dbanie o dobre relacje z ludźmi. Jak ważna jest ludzka wdzięczność. A przedewszystkim szukajcie miłości poprzez dawanie miłości, (jeśli chcesz być kochana/y - kochaj, kochaj, kochaj,) i codzienne uśmiechnie się do ludzi i do samego siebie. Codziennie jak tylko wstaniesz, biegnij do lusterka i uśmiechaj się od ucha do ucha do samej siebie. To na początku będzie trudne, ale trudne rzeczy są więcej warte. Pozdrawiam.odpowiedz
          • Neurotycy żyją wśród nas.
            2018-01-22 18:31
            Poczytaj, sobie o introwertykach i ekstrawertykach. DDD / DDA, egocentrykach i histerii, a wszystko stanie się jaśniejsze. Obejrzyj sobie film "Piękny umysł" z Russell'em Crowe.odpowiedz
    • Minka
      2017-02-13 15:21
      dzien dobry. Mam przyjaciolke od lat, ktora najprawdopodobniej cierpi na chorobe dwubiegunowa. Ma prawie 40 lat, mieszka sama, rodzina nie bardzo wie co robic. Ona nie chce sie leczyc uwaza ze z nia jej wszytsko w porzadku. Przez chorobe stracila prace, wpadla w dlugi, zerwala kontakt ze znajomymi. Jak jej pomoc? jak rozpoczac rozmowe na temat lecznia? Jej zycie w ym momencie prowadzi do autodestrukcji i zupelnie nie wiem jak jej pomoc... Prosze mi cos doradzic.odpowiedz
    • Ania
      2017-02-08 21:02
      Mam 16 lat i więszość wymienionych tutaj rzeczy zdarzyło się mi.Ostatnio czuję się bardzo przygnębiona i boję się,że znowu nie będę w stanie wstać z łóża i iść do szkoły,znowu zawiodę moich rodziców.Boję się im jednak powiedzieć,że tak się czuję.Co zrobić?odpowiedz
      • Ania
        2017-02-08 21:10
        z drugiej strony sama nie chcę w to uwierzyć...odpowiedz
        • mr.
          2017-02-18 01:54
          lepiej czym wcześniej się z tym pogodzić i zacząć walczyć z 'pomocą bliskich.odpowiedz
    • Zagubiona
      2017-02-03 08:27
      Moj ojciec tak ma od kiedy pamietam. Lezy przed telewizorem, z nikim nie rozmawia, nie ma znajomych. Kilka razy w tygodniu wydziera sie na mame ktora pracuje, dba o dom itd. Wyzywa ja, obraza, chodzi za nia po domu, wymysla sobie dziwne teorie. Duzo moglabym opowiadac. Tak to sie nasila ze martwie sie o bezpieczenstwo mamy i babci ktore z nim mieszkaja. Tata oczywiscie nie zauwaza swojej choroby a do psychiatry nie pojdzie bo pewnie spiskujemy i chcemy go wsadzic do wariatkowa. Dodatkowo ma bardzo stresujaca prace. Szukam pomocy, nie wiem co robic...odpowiedz
    • qwerty
      2017-01-30 19:33
      ja chyba to mam. Od wielu wielu lat. To taka sinusoida, dwa razy / raz w roku pedze do przodu jak rozpedzony pociag, bieganie, cwiczenia, nauka, brak potrzeby snu, ego i poczucie wlasnej wartosci rosna jak na drozdzach, czasem mania. Potem totalny spadek, walcze ale nie wychodzi, a poczucie winy rosnie, poczucie wartosci leci na leb na szyje, totalna depresja, mysli samobojcze ktore czasem granicza z czynami. Jest ciezko. Teraz doluje. Szczerze to nie wiedzialem, ze ta "moja" sinusoida ma jakas nazwe i jest choroba. Czytalem o ChAD wczesniej, pamietam nawet rok temu ale nie polaczylem, brakowalo mi manii nie widzialem jej u siebie. Niestety ta jest ale ciezko czlowiekowi z mania dostrzec ja. Zona mi pomogla.odpowiedz
    • MMM
      2017-01-30 17:46
      Przeczytałam ten artykuł i mam wrażenie, że mój chłopak ma CHAD. Jak jest dobrze to jest dobrze, czuły kochający gotowy do nadskakiwania, ale jak są już gorsze momenty to jest szał. Stawianie żądań, które mają zostać spełnione tu i teraz, nie dopuszcza do głosu nikogo, wyrzuca z siebie oskarżenia w stosunku do innych i nie potrafi pojąć logicznych argumentów. Wtedy tylko jest licytacja i nakręcanie sytuacji. Robi się bardzo agresywny i budzi też agresję w innych. Nasila się to zwłaszcza kiedy nadużywa alkoholu. Ale nawet jak przez następne dni jest trzeźwy to agresja i żądania ciągną się dalej. Nigdy nie widziałam u niego jakichś typowych stanów depresyjnych czy prób samobójczych, choć wiedzę że jest bardzo niepewny siebie. Ma niskie poczucie wartości i nie umie się otworzyć. Nauczył się maskować prawdziwe problemy jakimiś pierdołami i nie umie sobie z nimi radzić. Bardzo często mnie pyta czy go kocham i czy go nigdy nie zostawię. A jak jest pijany to wtedy to jedno zdanie powtarza się co, dosłownie 2 mintuty, jak zdarta płyta. Do tej pory wydawało mi się że ma to tylko związek z małym zainteresowaniem rodziców w okresie dzieciństwa i dorastania, ale teraz już nie wiem. Potrzebuje bardzo dużo uwagi, a jeśli mu się jej nie okazuje to zaraz robi z tego problem. Popada ze skrajności w skrajność, nie widzi cudzych starań, tylko swoje "wielkie poświęcenia", które tak naprawdę są pierdołami bez których można żyć. Robi problemy z najmniejszych drobiazgów. Nigdy nie spotkałam takiego drugiego człowieka. I choć sprawy między nami potoczyły się tak, że się roztajemy, to martwię się o niego. Kocham człowieka, którym potrafi być na codzień, ale boję się tej drugiej bardzo mrocznej i agresywnej strony. Wysłałam go raz do psychologa, ale wrócił od niego przestraszony gdyż ten rozwinął temat agresji i jakby w nim zaszczepił strach przed tym że zrobi mi krzywdę. Ma 32 lata i jest mocno oderwany od rzeczywistości. Nie mówię tutaj o jakichś "chłopięcych" zachowaniach, które czasami mają miejsce w tym wieku. Ale ma problemy z dążeniem co celu i jakiś większy wysiłek albo zaangażowanie w rozwój samego siebie jest dla niego niemożliwym wyzwaniem. Myślicie że to może być choroba dwubiegunowa?odpowiedz
      • Taka rada.
        2018-01-21 21:26
        No to dosłownie tak jak z moją byłą dziewczyną. Może poza nadużywaniem alkocholu, bo miała do tego pewien dystans, dlatego, że sama pochodziła z rodziny dysfunkcyjnej, (DDA). Histeria, egocentryzm, to u niej chleb powszedni. Wahania nastroju, jak u kobiety w ciąży. I ciągle to pytanie czy ją kocham, czy jej nie zostawię? Szkoda tylko, że to ona zostawiła, ba, zdradziła mnie. Najpierw zrobi, potem pomyśli. Czy warto inwestować swoje uczucia, zaangażowanie i życie w taką osobę? Hmm, każdy zasługuje na miłość, tylko jakim kosztem? Prędzej czy później sytuacja rozwija się w jedną albo drugą stronę, ale nigdy nie ma się pewności, czy ten nasz konkretny przypadek pójdzie we właściwym kierunku. Jest to napewno bardzo duże wyzwanie i wyrzeczenie wymagające niesamowitej wytrwałości, miłości, poświęcenia , wyrozumiałość, a przede wszystkim silnej osobowości tej "zdrowej" osoby i konsekwencji w działaniu. Najlepiej jak takie osoby trafią na swoje podobieństwo. Ona, wybrała sobie "lepsze życie" z kim innym, a później jeszcze z kim innym. Po trupach do celu. Ale czy jest szczęśliwa? Tego nigdy się nie dowiem, i mało mnie to już teraz obchodzi. No cóż, nauczyłem się jej i poznałem prawdziwą jej naturę i jej problem, dopiero po tym jak mnie zostawiła. Stanowczo za dużo mnie to kosztowało i kosztuje. Może gdybym miał tą wiedzę i doświadczenie zanim ją poznałem, może wszystko ułożyło by się inaczej. Może gdyby wówczas znalazła we mnie zrozumienie i pełną akceptację, gdybym wiedział z kim mam naprawdę doczynienie, to może odnalazła by swoje szczęście że mną. Tylko jak by wyglądało to nasze dalsze życie? Jak by wyglądało moje życie? Dajesz z siebie wszystko, w zamian dostajesz niewdzięczność. Tacy ludzie robią z siebie ofiary, żeby się nad nim litować, a gdy tylko obrosną w piórka, to pokazują rogi. Ty masz się dla nich starać, na głowie stawać, żeby wszystko było dobrze, a oni nastawieni są tylko na to, żeby brać, nic nie dać z siebie, tylko brać, brać, bo przecież tacy poszkodowani są. Żadnych ambicji, żadnych wartości, żadnych uczuć. Jak dorosłe dzieci, tylko zabawa się liczy, a o poważnym życiu to już nie potrafią pomyśleć. Poczytaj sobie o partnerach DDA / DDD.odpowiedz
      • alkq12
        2017-02-08 10:57
        Mam tak samo jak Twój chłopak. Wczoraj wróciłem od psychiatry niestety....CHAD.odpowiedz
      • alias
        2017-02-01 09:54
        Psychiatrą nie jestem, ale mam podobną osobę w rodzinie i wygląda to jak osobowość paranoidalna. Twoje współczucie dla niego to ważna rzecz, ale zostaw człowieka jak najszybciej, bo przegrasz życie. Współczesna medycyna nie leczy chorób psychicznych, tylko chemicznie przytępia objawy, pod warunkiem, że chory, zazwyczaj przekonany święcie o tym, że nic mu nie jest, zgodzi się regularnie brać prochy.odpowiedz
    • Anonymous
      2017-01-27 22:53
      Mam prośbę, czy mógłby ktoś rozwinąć temat ChAD z częstymi zmianami faz? Z góry dziękiodpowiedz
    • Matka
      2017-01-27 21:04
      U mojego 20-letniego syna właśnie zdiagnozowano CHAD. Od dziecka diagnoza brzmiała ADHD,zaburzenia zachowania i emocji. I choć gdy nie byl już dzieckiem zgłaszałam swoje wątpliwości co do diagnozy,mówiłam o typowych(teraz to wiem) objawach ChAD, nikt mnie nie słuchał. Skutki niestety tragiczne...od 15 roku życia syn zaczął z przerwami brać dopalacze, gdy skończył 18 lat nabrał kredytów, nie potrafił utrzymać pracy , olbrzymia agresja skutkowała sprawami karnymi i wyrokami. W listopadzie syn wszedł w stan depresyjny. Nie chodził do pracy, dużo spał. Nie było w nim życia ale nie chciał iść do lekarza. I tak to się stopniowo pogłębiało az do grudnia. Po świętach przestał jeść,mało pił,spał. Nadal nie chciał się leczyć. Jednak gdy 30 grudnia zaczęły się omamy, poprosił,żeby zawieźć go do szpitala. Tak też zrobilam. Lekarze,choć niezbyt chętnie, przyjęli go na oddział. Po kilku dniach lekarz poinformował mnie,że według niego syn jest tylko uzależniony,nie chory. Poprosiłam,żeby odstawił tisercin i zobaczył syna wtedy. No i się zaczęło. Syn właśnie wszedł w manie. Był terapeutą,artystą, pielęgniarzem i czort wie czym jeszcze. Nikt nie mógł za nim nadążyć. Wtedy dopiero przyznano mi rację. Podane początkowo antydepresanty dawały odwrotny skutek. I tak postawiono diagnozę,podano leki i wypisano do domu. Syn nadal w manii,co jest zaznaczone na wypisie. Jedziemy do ośrodka dla osób z podwójną diagnozą na drugi koniec Polski. Tam pani doktor wzywa karetkę,stwierdzając,że syn zagraża sobie i innym w tym stanie. No i szpital,700km od domu. Włączają nowy lek i wypisują po 4 dniach,nadal w manii. Powrót do domu. Syn wybucha z byle powodu. Sam wie,że musi znowu iść do szpitala. Że leki nie działają. Ale nikt nie chce go przyjąć. W ciągu 4 dni w domu zdążył wziąć kredyt w providencie,sprzedać w lombardzie jakieś swoje rzeczy, naruszyć samochód koledze, nakupować ubrań dla jakichś kobiet poznanych w szpitalu. I co dalej mam robić,jak żyć? Są momenty,że syn jest w pełni świadomy,wtedy płacze i prosi, zeby mu pomóc. Co z tego, skoro lekarze twierdzą,że powinien iść do ośrodka dla osób z podwójną diagnozą. Takie ośrodki są 3 w Polsce. Termin za pół roku najszybciej. A co teraz? Nie wytrzymamy tyle czasu...odpowiedz
    • Szunaj
      2017-01-24 20:03
      Jestem tu po raz pierwszy... Zakochałem się...co ja mówię - Kocham kobietę! z taką wlasnie "chorobą". Rok przyżyliśmy razem i po prostu milion powodów i koniec. Odrzuciła mnie. Wiem doskonale co przyjmuje, wiem o terapii, wybaczałem-wybaczam wszystko, Jej trudne zachowanie, Jej skrajne reakcje... Zostawiła i mnie i od dwóch m-cy walcze, docieram do znajomych, lekarzy...Cięzko, próbuje pomóc nie szkodząc. kilka dni temu chyba ocaliłem Ją przed "przygodą sexualną" z trzema nie koniecznie miłymi panami...i to ze wstępem na moich oczach, na parkiecie klubu do którego i przypadkiem trafiłem... Brak mi sił, sam trace wiarę ale kocham , choć chyba nie wróci do mnie. Rok najpiękniejszy z mego życia...i nagle aktywność "choroby"... Już nie pytam co robić..po prostu zwierzam się tu.odpowiedz
      • Taka rada.
        2018-01-22 18:21
        Tacy ludzie są jak pasożyt, żerują na drugim człowieku i są bez skrupułów. Napisałem wcześniej, że najlepiej byłoby gdyby takie osoby trafiały na podobne do siebie. Często tak bywa, że szukają one zrozumienia w kimś podobnym do siebie, no i niestety nie zawsze to kończy się dobrze, dochodzi do patologii. Dlatego też, musi trafić kosa na kamień! Partner takiej osoby, musi być silny, mieć silny, zdecydowany charakter, wolę i poczucie wartości. Być mądry, opanowany, zdystansowany i wykazywać się wysoką inteligencją emocjonalną! Powinien mieć już trochę doświadczenia życiowego i znać się na ludziach, być przewidującym. Musi być asertywny i jednocześnie być autorytetem dla tej osoby. Nie może stracić poszanowania u tej osoby. Osoba dysfunkcyjna musi czuć lekki respekt, przed nim. Ale wszystko to musi być zrównoważone i funkcjonować z wielkim wyczuciem, sytuacji, stanu psychicznego i emocjonalnego "chorej" osoby. Trzeba się naprawdę dobrze poznać na tej osobie, no i trzeba w umiejętny sposób umieć, komunikować się i kontrolować sytuację i mieć kontrolę nad tym co "chory" partner robi, lub zamierza robić, trzeba być o krok do przodu przed zmysłami takiej osoby. Trzeba też odizolować taką osobę od głupich, cwanych ludzi, którzy wykorzystują, takie osoby będące w stanie depresji lub aktywności maniakalnej. Bardzo łatwo jest takimi dysfunkcyjnymi ludźmi manipulować, nawijać im makaron na uszy. I w tedy dochodzi do wykorzystania takiej osoby, "w jej słabości", przez cwaniaków, czy to w sposób seksualny, czy przez podsuwanie głupich pomysłów, czy namawianie do zaciagania pożyczek przez takie osoby, działania w sposób nieracjonalny i niekontrolowany. itp itd. Nie wszyscy ludzie są zagrożeniem dla takiej osoby, czy mają złe zamiary. Osoby które nie mają pojęcia z kim mają doczynienia, działają często pochopnie i nieświadomie. Myśląc, że znajdują się w normalnej sytuacji, mają relację z normalną osobą i że robią dobrze. A okazuje się w rzeczywistości, że trafiły na nieodpowiedni fragment życia takiej dysfunkcyjnej osoby, i dały się w coś wciągnąć. Osoba która ma takie dolegliwości musi być ich świadoma i nie może czuć się odtracana, czy gorsza. Trzeba umiejętnie, z wyczuciem nauczyć komunikować się z taką osobą w stanach jej zachwiania psycho-emocjonalnego. Słowo ChAD - kojarzy mi się z "czadem" (nie takim z pieca) tylko z czadowym zachowaniem, hmm może stąd się wzięło powiedzenie, że ktoś jest czadowy, czy zachowuje się czadowo. Więc można umówić się z partnerem, że jeśli będzie już coś nie tak z jego zachowaniem, wpadnie w aktywności maniakalną, to hasło: jesteś czadowy, lub zachowujesz się czadowo, ma sygnalizować mu, że powinien się kontrolować. Tak jak w reklamie z pewnymi balonami. Trzeba znaleźć jakieś pozytywne słowo, które nie będzie nikomu uwłaczało, a którym można w dyskretny sposób sygnalizowac pewne zachowania, czy odstępstwa od "normy". Osoba chora musi poznać samą siebie i nauczyć się żyć ze swoją dolegliwości sama z sobą, z bliskimi i w społeczeństwie. Przykładem może być film: "Piękny umysł", z Russell'em Crowe.odpowiedz
      • Taka rada.
        2018-01-21 23:19
        No i jeszcze, jedno chora osoba musi umieć przyznać się do swojej dolegliwości i pogodzić się z tym, że jest po prostu chorą osobą, musi się leczyć jeśli stan zdrowia tego wymaga, no imusi uczyć się szukać kompromisów w związku, z partnerem. Poczytaj sobie temat: Partnerzy DDA / DDD.odpowiedz
      • Taka rada.
        2018-01-21 20:34
        Straciłem 5 lat swojego życia i własne zdrowie przez taką dziewczynę. Choć znałem się z nią tylko 5 - 6 miesięcy. Mieszkaliśmy ze sobą 5 miesięcy, nie miała skrupułów, by mnie bez wiekszych powodów zostawić i zdradzić. Jak ja to mówię skończyły się wakacje, zaczęło się prawdziwe życie, skończyła się miłość. Bardzo byłem w niej zakochany i bardzo się załamałem, przeżyłem traumę, ta dziewczyna złamała mnie, zgasiła mi mój uśmiech, co nikomu przez całe moje życie się nie udało uczynić, a byłem przedtem bardzo wesołym i pozytywnie zakręconym chłopakiem. Odebrała mi radość i sens życia, zmieniła moją osobowość i zniszczyła moją tożsamość. Takie dziewczyny są perfekcyjnymi aktoreczkami, potrafią łączyć rzeczywistość z fikcją, ze swoim wyimaginowanym światem. Nigdy w życiu nie spotkałem bardziej podłej, chamskiej i niewdziecznej istoty jak ona. Wręcz wynaturzonej z człowieczeństwa, z uczuć, bez wspomnień, bez tęsknoty. Nikt, nigdy w życiu mnie tak nie upokorzył i nie upodlił jak ona. Ciągle usiłowałem zrozumieć, odpowiedzieć sobie - dlaczego? Zajęło mi to dużo czasu i stanowczo za dużo mnie to kosztowało. Dziś marzę o tym, żeby móc cofnąć czas i nigdy jej nie spotkać, albo mając już tą wiedzę i doświadczenie, móc zmienić bieg wydarzeń. Niestety czasu, ani tego co się wydarzyło nie da się wrócić. Bądź dobry dla dziewczyny, to ci wejdzie na łeb i nasra. To bardzo przykre. Jeśli widzisz jakieś rokowania na to, że uda Ci się coś zdziałać, to mogę Ci powiedzieć, że pomoga tylko bezwzględna konsekwencja i wytrwałość w działaniu. Oraz rozmowa, rozmowa, rozmowa. Izolacja tej dziewczyny od pseudo przyjaciół i nieodpowiedniego otoczenia, często też dobranie dla niej dobrych, mądrych i wyrozumialych przyjaciół, ale nie bez jej konsultacji, w taki sposób żeby nie miała Ci nic do zarzucenia. Wsparcie i to silne rodziny i przyjaciół, prawdziwych przyjaciół. Wyrozumiałość i niekończąca się miłość. No i niestety, szoko-terapia. No niestety, musisz być samcem alfa. Przy takich dziewczynach nie możesz pozwolić sobie na słabość i rozczulanie się. One potrzebują współczucia ale i silnego męskiego ramienia. Musisz być dla niej inspiracją, motorkiem napedzajacym do działania, tak, żeby nie miała czasu się dołować, a jej życie było intensywne, aktywne ale zrównoważone. Czasami taką kobietą trzeba potrząsnąć i to porządnie, żeby się ocknęła, a czasami przytulić. Czasami trzeba jej przytaknąć, wpuścić, to co mówi, czy robi jednym uchem, a wypuścić drugim, ale dalej, samemu konsekwentnie myśleć racjonalnie i działać po swojemu. Pozwolić jej samej działać, ale tak jakby z utajoną asekuracją z Twojej strony. Umiejętnie reagować na jej emocjonalne wahania nastroju i pozwolić wypłakać się, czy wykrzyczeć się, gdy tego potrzebuje, bo po to przecież Ciebie ma! Zachowaj też dyskrecję i intymność, bo niektóre jej zachowania są dla niej samej niezrozumiałe i wstydliwe. Sama nad tym nie panuje. Dlatego jeśli się kłócicie, to "za zamkniętymi drzwiami" i pewne rzeczy pozostają tylko między Wami. Zwłaszcza jeśli chodzi o nią. No chyba, że terapia u psychoterapeuty będzie wymagała zdradzenia tych "tajemnic". Nawet jeśli ona Cię uderzy, nie reaguj pochopnie. To jest tylko jej choroba, a nie jej celowy zamiar. W mądry sposób zasygnalizuj jej, że to boli, jest krzywdzące i nie wolno jej tak postępować. Nie bierz niczego do siebie, tzn do głowy. Ciesz się razem z nią, jak najwięcej, gdy tylko ona ma do tego powody. Ciesz się z jej sukcesów, dowartościowuj ją, motywuj ją w jej słusznych działaniach, a jak coś pójdzie nie tak, to nie neguj tego, tylko konstruktywnie wesprzyj ją. Patrz też, żeby nie obrosła w piórka. Bo to też nie jest dobre, musi uczyć się pokory, ale pod żadnym pozorem nie możesz dopuścić do dołowania jej. W skrajnych sytuacjach, z taką osobą trzeba postępować tak, jak z małym dzieckiem. No i niestety, czasami trzeba skakać przy takiej dziewczynie, jak przy księżniczce. I spędzać z nią jak najwięcej czasu. One nieustannie potrzebują adoracji i dowartosciowania. Muszą też być czymś zajęte, czymś osiagalnym dla nich, czymś, co nie będzie je przerastać, zniechęcać, czy frustrować, bo jak nie mają zajęcia, to głupie pomysły przychodzą im do głowy. I nie panikuj jeśli będziesz czuł, że ją tracisz. Przeczekaj cierpliwie, emocje są złym doradcą. A takie osoby czasami muszą nauczyć się na swoich własnych błędach. I jeszcze raz, - nie bierz tego wszystkiego do siebie, do głowy. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, by poświęcić jej całe swoje życie i to z niewiadomym skutkiem, to daj sobie spokój! Nie przeżyjesz życia za kogoś. Po prostu źle zainwestowałeś swoje uczucia i myślisz, że uratujesz Ją. Poza tym musiał byś Ją inwigilować na każdym kroku. Często będziesz, cierpiał jej brak wdzięczności. Tacy ludzie są, jak liść na wietrze. Takie dziewczyny jak ona są jak wampiry emocjonalne, jak pijawki, wysysają z człowieka wszystko co ma, a jak już nic nie będzie miał, to bez skrupułów odtrącają i idą dalej. A Ty pozostaniesz sam z całym bałaganem na głowie. Popadniesz w depresję, a później podzielisz jej los, bo takie osoby zarażają swoją chorobą, ludzi którzy sobie z nimi nie poradzą. Możesz spróbować swoich sił, dać jej zrozumieć, że ją w pełni akceptujesz taką jaka jest, by miała poczucie bezpieczeństwa i Ci zaufała, ale Ty sam trzymaj margines zaufania i dystans w swoim zaangażowaniu emocjonalnym względem niej. Jeszcze raz zadaj sobie pytanie czy warto? Czy wystarczy Ci sił? Czy, naprawdę jesteś w stanie poświęcić dla niej całe swoje życie, swoje szczęście i zaangazowanie, i to z niewiadomym skutkiem? Czasami naprawdę pomaga tylko szoko-terapia. Czasami ludzie muszą dać, lub dostać kopniaka w dupę, żeby zrozumieć pewne rzeczy i nauczyć się żyć, szanować innych ludzi, szanować życie i samych siebie. Może lepiej Ci będzie ofiarować całą Twoją miłość i zaangażowanie dziewczynie z którą stworzysz naprawdę szczęśliwą rodzinę. A ona będzie Ci za to wdzięczna. Nie przeżyjesz życia za kogoś.odpowiedz
        • D
          2018-06-27 09:39
          Czy ona była nazywana Minia?odpowiedz
        • Neurotycy żyją wśród nas.
          2018-01-22 18:36
          Poczytaj sobie na temat: co to znaczy - "Kochać za bardzo".odpowiedz
    • Gosc z Compulsory Obsessive Disorder
      2017-01-11 23:33
      CZy istnieje cos takiego jak leczenie psychiatryczne za darmo czy tylko jest to dostepne dla ludzi ktorzy maja pieniadze?? Bo tak mi sie wydaje ze biedny nie ma opcji by sie leczyc i raczej skazany jest na walke z samym soba az do konca..odpowiedz
      • PL
        2017-01-13 09:39
        do psychiatry można iść bez skierowania,z NFZ i w każdym miejscu Polski-jedyny problem to może być termin,ale jak cos się dzieje złego to chyba muszą przyjąć szybkoodpowiedz
    • michał23
      2017-01-11 06:16
      Najważniejsze w tej chorobie to praca z samym sobą - zrozumienie i akceptacja swojej choroby oraz zachowanie spokoju. Co prawda, sam nieraz nie potrafię znaleźć chęci na cokolwiek, a później znaleźć na "cokolwiek" czasu, ale taki nasz los - przeżywamy życie BARDZIEJ. ;podpowiedz
      • Marta
        2017-01-17 12:53
        Zdiagnozowano u mnie CHAD. Nie lubię i nie chcę użalać się nad sobą, ale nie mam wsparcia ze strony rodziny, moi rodzice uważają, że stan depresyjny jest przejawem mojego lenistwa... Chciałbym móc z kimś porozmawiać z kimś kto ma podobny problem...odpowiedz
        • Michał
          2017-04-22 11:16
          Marta porozmawiamy? :-(odpowiedz
      • Joanna
        2017-01-13 15:58
        Akceptacja siebie w chrobowym stanie jest bardzo wazna, jezeli nie najwazniejsza.odpowiedz
    • Dobry człowiek.B
      2016-12-03 06:59
      Witam mam 20 lat mianowicie opisze swoje objawy jakie mam otóż mam słabą orientacje w terenie poprostu gdy pojade.w.jakieś miejsce i później znowu jak tam mam jechać to sie gubię w terenie.zapominam ulic...zapominam.dosłownie wszystko. Mam.problem taki ze nie rozumiem.jak.ktos.cos do mnie mowi ani ja nie potrafie sie wyslowic bo zapominam.słów czuje sie.chodzace warzywo.nie.potrafie przebywac z czlowiekiem.sam.na.sam bo poprostu nie mam tematow do rozmowy pustka w głowie nie wiem co mowic nieogar konkretny lubie przebuwac w grupie wśród swoich znajomych bo tak to ja slucham a oni gadaja.nie raz powiem tylko''tak albo no,, ,moje wypowiedzi sa plytkie bo guubie slowa w glowie. Mam jeszcze fobie społeczna nie ogar w duzysz sklepach w szkole w klasie.neriwce nie.moge spac nocami i leki.Ma ktos podobne objawy prosze o odpowiedz :)odpowiedz
      • Szymix
        2017-11-09 21:15
        Ja mam bardzo podobne objawy do twoich tez choruje na CHAD teraz jestem w depresji tej popsychotycznej. Mam calkowita pustke w glowie calymi dniami siedze w domu bo poprostu nie mam tematow do rozmowy . A jak ktos do mnie cos mowi to takze mam go ciezko zrozumiec wszystko przezemnie przelatuje nic nie zatrzymuje sie w glowie . Trwa to.u mnie juz ponad rok czasu . Boje sie ze to moze byc schizofrenia i jej negatywne objawy . Przeszlo ci to ?odpowiedz
        • Dobry człowiek.B
          2017-12-13 00:41
          Nie przeszło mi właśnie to w ogóle mam takie same objawy co ty nic do mnie nie dociera i nie wiem co mam mówić trudno dobiera mi się słowa i myśli nie ma praktycznie wogole.. Leczysz się ?Bierzesz lęki jakieś ? Ile masz lat? Jak sobie radzisz przez to cholerstwo ?odpowiedz
      • Zagubiona
        2017-03-28 21:21
        Witam mam podobnie totalnie gubie sie w terenie i czarns dziura w glowoe jak mam z ludzmii rozmawiac niby dporo w swpim zyciu widzialam ale nie pamietamo nic co nylo godne do rozmow...strasznie sie z tym czuje jsk zycodpowiedz
      • Marta
        2017-03-06 23:22
        Myślałam że gubienie, zapominanie słów to efekt wielokrotnych przedawkowań leków nasennych. Pierwszy raz spotykam się z tym, że ktoś odczuwa coś podobnego. Kiedy coś mówię mam wrażenie, że wszyscy są rozdrażnieni, że nie mogę dobrać słów tym bardziej, że często mam gonitwę myśli i chcę powiedzieć bardzo dużo i wtedy tym bardziej czuję frustrację. Po prostu zamiast mówić o czym chcę, muszę zastanawiać się nad każdym słowem bo one same nie chcą swobodnie wypływać. Ogranicza to moje wypowiedzi przy znajomych czy rodzinie ale się nie poddaje.odpowiedz
      • kaa
        2017-02-17 01:00
        Ja mam bardzo podobne objawy. Tylko nie spotykam się z nikim. I nerwicy raczej nie mam. A spać mogę bardzo dużo.odpowiedz
      • Kris
        2017-02-07 10:50
        Musisz przestac przebywac w samotnosci zaczac uprawiac jakis sport duzo rozmawiac z ludzmi nie zamykac sie. Moze powinienes popracowac nad czyms co powoduje to ze nie spisz po nocach to nad czym tak rozmyslasz ciagle moze trzeba zamknac jakies tematy zyciowe wziasc sie za nie i rozwiazac je krok po kroku. Pozdrawiamodpowiedz
    • Małgorzata
      2016-11-16 00:45
      Mój syn... chyba cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową. W każdym bądź razie, na pewno na depresję. Nie miałam o tym żadnego pojęcia. Normalnie żył, dobrze się uczył, poszedł na świetne studia, miał przyjaciół z którymi często się spotykał. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dowiedziałam się o tym, że coś jest nie tak dopiero po fakcie. Dopiero po tym, jak wyłowiono go z wanny. Tak po prostu. Wróciłam z pracy, a on leżał w wannie pełnej krwi. Teraz jest w szpitalu, a ja czuję się bezsilna. Jak mogłam tego nie zauważyć, że mojemu dziecku jest źle? Jaka jest ze mnie matka?odpowiedz
      • Xxxxx
        2017-01-19 18:34
        Dobra matka !!! Nigdy nie bedziemy w stanie dowiedziec sie co ukrywa nasz umysł, a tym bardziej umysł naszego dziecka czy meża czy kogokolwiek innego. Dlatego tak tudno jest postawic jakokolwiek diagnoze w tym temacie. Psycholog- klinicysta tu jest bardzo potrzebny. Prosze takiego znaleźć i się tam udać. W zadnym wypadku nie zostawiac syna samego z ta choroba.odpowiedz
      • ku
        2017-01-04 13:32
        Pani Małgorzato, jest z Pani normalna, dobra matka. Ja mam 32 lata, od 21 roku życia cierpię na stany depresyjne, od prawie 10 lat biorę leki i niewiele się zmienia - ciągłe huśtawki sampoczucia - pare miesięcy super i potem nagle jeden wielki dół, brak siły na cokolwiek, brak motywacji, brak chęci do życia, myśli o tym żeby w cholerę zasnąć I się nie obudzić, mieć święty spokoj od wszystkiego I wszystkich w końcu. Moi rodzice najpierw tego nie widzieli (bo nie było co widać - zawsze uchodziłam za osobę serdeczną, uśmiechniętą i towarzyską), potem jak było bardzo źle już to nie potrafili mi pomóc choc chcieli, teraz to już są w zasadzie "przyzwyczajeni" że mam tak jak mam. Ojciec od zawsze uważał że przesadzam, że "kiedyś nie było takich rzeczy jak depresja...". Temat rzeka. W międzyczasie zaliczyłam uzależnienie od narkotyków w wieku 18 lat i potem "przerzuciłam" się na alkohol mając jakieś 23-24 lata. I naprawdę niech mi Pani wierzy, można tego wszystkiego nie zauważyć.odpowiedz
      • Sylwia
        2016-11-25 13:01
        Często nie zauważamy rzeczy, które dzieją się blisko nas, ponieważ pochłonięci jesteśmy innymi sprawami. W wirze codzienności koncentrujemy się na rutynowych czynnościach. To że nie zauważyłaś żadnych niepokojących objawów nie znaczy, że jesteś złą matką. Teraz stoi przed Tobą trudne zadanie. Pomóc synowi w chorobie. Nie koncentruj się na sobie i na tym, ze coś przeoczyłaś... skup się na tym, jak działać, co zrobic, by syn wyzdrowiał. Małymi krokami dasz radę! Wspieraj syna i walcz o wasze szczęście! Myśl pozytywnie! Trzymam kciukiodpowiedz
    • Jurek
      2016-11-10 02:54
      ejej mysle wte lub 1 i 2 stopnia oraz stosujac metody alternatywne leczenia w przebniegu dea chad cchoruje od 2000 r. mam rozpoznanie od 31[ 2 do31[6 majc dostemp do olanzepiny [zolafren izolasty [ oraz lekow nasennych jak estazolan i nektofer przy epozodach mieszanch o raz stosujac metody alternatywne leczenia szczegulnie przy depresji takie jak swiatlolecznictwo slonko i wysilek fizycznt [roeer plywanie cwiczenia fizyyczne[ moge w kazdej chwili wsko czyc na kazdy punkt sinusidy w hiper manie najlepiej wiosna i latem kiedy moge swiatlem slonecznym naswietlic oczy 120 000 lux oraz rowr i plywanie zima mozna wyckoczyc do akfaparku i cwiczyc na silownijak jestem w mani czuje sie ccudownie i szybciej mysle chociarz jestem bardziej rozrzutny jesli chodzi o kase teraz jestem na osi xodpowiedz
    • pikselka
      2016-11-04 23:25
      Jestem chora od lat ponad 10. Obecnie lat 31. Taka prawda - da się z tym żyć!!!! Najwazniejsze to leki! Leki leki leki!odpowiedz
      • Brat
        2016-11-20 20:08
        Hej Pikselka, czy możesz się ze mną skontaktować. Chciałbym pomóc bliskiej mki osobie wyjść z tego i chciałbym uzyskać opinię jak Ty sobie z tym radzisz? Pozdrawiam,odpowiedz
        • Gosia Podlaska
          2017-02-26 15:49
          Hej.Pisze do Ciebie poniewaz szukam pomocy jak sobie samej sobie pomoc w chorobie deubiegunowej ,ktora mysle,ze mam.Szukam na internecie informacji o niej i natknelam sie na Twoja wypowiedz odnosnie tej choroby.Gdybys mogla do mnie napisac na moj email bylabym Ci ogromnie wdzieczna . Malgorzatapodlaska@yahoo.com.Szukam.ludzi,ktorzy sie zmagaja z tym i mogliby podzielic sie ze mna radami jak sobie z tym radzic.Najgorsze sa dla mnie moje humory nad,ktorymi jest mi bardzo ciezko zapanowac.Mam na imie Gosia mam 37 lat i mieszkam w UK.Serdecznie Ci dziekuje i jeszcze raz pozdrawiam🙂odpowiedz
    • A
      2016-10-08 00:22
      Moja przyjaciółka z tą chorobą.... Odeszła kilka dni temu. Trudno się z tym pogodzić. Była cudowną osobą. Po powrocie z wakacji zapadła się. Tak znienacka. W ciągu kilku godzin. Dzień wcześniej pełna euforii kapała się szczęśliwa w morzu a na drugi dzień po powrocie stała się innym człowiekiem. Nie udało się jej przypilnowac. Bądźcie czujni jeśli wasi bliscy na to chorują...odpowiedz
    • mama
      2016-09-10 08:31
      Jestem mamą córki, u której podejrzewa się CHAD. Po dwóch epizodach. Jednym pobycie w szpitalu psychiatrycznym. Po raz kolejny czytam o wsparciu i psychoedukacji oraz wspieraniu w tym wszystkim rodziny. I jestem zrozpaczona, bo nigdzie nie moge tego znależć. A chcę być dla niej wsparciem. Ale jakim wsparciem jestem, jeśli wszystko, co wiem, to informacje przeze mnie znalezione w internecie albo w przypadkowo przeze mnie dobranych książkach. Od jej terapeutki usłyszałam (zgodziła się na krótką rozmowę w trakcie sesji córki), że jedyne, co moge zrobić, to iść sama z sobą na terapię. Pewnie też. Ale przecież nie o to chodzi. Nie o to chodzi, żebym tylko ułomną miłością sobie z tym radziła. I siebie zabezpieczyła terapią. Poza pobytem w szpitalu nigdy nikt nie przeprowadził żadnych badań sprawdzających stężenie leków, czy ogólny stan organizmu. Psychiatra czy terapeuta do którego pójdę po informację nie powie mi nic jeśli nie zna przebiegu jej choroby. Zaś Ci którzy ją prowadzą nie mogą ze mną rozmawiać, bo jest pełnoletnia. Co ja mam zrobić? Przecież to jest kompletny impas. A czas biegnie. :( Będę wdzięczna za każdą podpowiedź.odpowiedz
      • też mama
        2017-03-27 14:22
        Świetnie Panią rozumiem. Długo szukałam pomocy. Dla córki i dla nas, rodziców. Nikt się nie przejmuje, chodzenie od drzwi do drzwi, płacenie za pseudo - terapie. Jesteśmy sami. Córka aktualnie jest w szpitalu. Co będzie gdy wyjdzie - nie wiem... Jestem zrozpaczona i osamotniona.odpowiedz
      • bartekes
        2016-10-24 14:46
        1.proszę iść do lekarza pierwszego kontaktu z listą leków, które bierze i brała córka, i niech lekarz da skierowanie na badania krwii, moczu po to żeby sprawdzić czy leki nie szkodzą na organizm. 2.proszę szukać dla córki poradni psychiatrycznej, czy psychiatry, po to żeby regularnie, choćby raz na miesiąc, widział ją lekarz, taka wizyta kontrolna. jeśli lekarz nie odpowiada pani lub pani córce, to proszę szukać innego, do skutku, ważne żeby sam chory zaufał lekarzowi. 3. Proszę czytać recepty, informacje o lekach. Poza tym jest wiele książek na temat choroby, napisanych przez specjalistów, które dają dużo przydatnych informacji dla chorych i ich rodzin. Niestety to jest zadanie domowe, które samemu musimy odrobić. Wiem po sobie, że wiedza, którą dają odpowiednie książki, bardzo ułatwia życie z chorobą. 4. Niestety trudno o pomoc dla rodzin chorych, jeśli chodzi o edukację w zakresie choroby, dlatego trzeba to robić samemu. Jeżeli Pani potrzebuje wsparcia, to proszę iść do poradni zdrowia psychicznego, lub prywatnie, ale wtedy trzeba płacić. Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia Pani i córce.odpowiedz
    • Piotrek
      2016-09-06 15:34
      U mnie choroba ujawniła się w wieku 21 lat obecnie mam 25 lat , żyje normalnie ciesze się życiem, przechodziłem przez najgorszy etap życia Depresja ,która zjadała mnie nie tylko od środka.Poranne wstawanie sprawiało mi taki problem ze jak sobie o tym pomyśle to aż włos mi się jeży na głowie , jeśli masz problem z tą chorobą i to czytasz odezwij się porozmawiamy jak ludzie ... Ja wygrałem i jest wszystko w najlepszym wporzadku tak nigdy wcześniej nie było ...odpowiedz
      • Beata
        2017-01-24 22:14
        Witaj Piotrze.Jestem mamą 17 latka u którego zdjagnozowano chorobę dwubiegunową.Jestem przerażona że mój syn od jutra bedzie przyjmował leki.Na żadnym forum nie znalazłam informacji gdzie u nastolatköw zdjagnozowano tą chorobę .Wszędzie sä to pacjenci powyżej 20 r.ż .Syn mój ma epizot maniakalny jak na razie bez depresji .Jak czytam Twój wpis "że wygrałeś i że jest wszystko w najlepszym porządku" to mam nadzieję że mój syn też wygra 😀 Pozdrawiamodpowiedz
        • Raca
          2018-03-20 02:30
          Beato! Piotr nie wygral... piotr piszac ten komentarz ma epizod manii:" jest wszystko w najlepszym porzadku TAK NIGDY WCZESNIEJ NIE BYLO" tak twierdzi kazdy chadowiec podczas manii. "Jestem zupelnie zdrowy" " nigdy nie czulem sie lepiej" i tym podobne. Choroba ta nigdy nie ustepuje. Pozostaje do konca zycia...odpowiedz
      • Karol12
        2016-12-06 15:58
        Cześć czuję, że mam tę chorobę, z rodzicami raczej nie pogadam bo oni są zbyt chaotyczni, nigdy się nie można z nimi dogadać, jeszcze nie zdazysz.wytlumaczyc a juz zaczynaja cos mowic kazdy.co.innego, tysiac argumentow i wychodzisz.na wariata, jak mowie o swoich problemach to mowia zebym.nie robil.z.siebie wariata, a wtedy chwilowo.dochodzi do.mnie.ze.no przeciez jestem zdrowym czlowiekiem co mi soe moze takiego.dziac.i sie.glupio smieje i wtedy oni zwracaja.uwage na to ze.sie glupkowato.smieje bo niby lubie innyc denerwowac a pozniej sie.ciesze.i zyje dalej ale to nie jest tak bardzo trudno to opisac ale czasem czuje sie jak wariat(czasami tez zazdroszcze innym ludziom zwykluch emocji w danych sytuacjach ze.sie na kogos zdenerwuja.albo.cos, tak jakbym mial z tym problem bo mnie spotka przykra rzecz i zaraz sie smieje itd. I ktos moze.mnie uznac za nie powaznego, czesto myslalem sobie ze.jestem poprostu jakims optymista ale wcale nie bo moj optymizm szybko sie konczy i to wcale nie jest kwestia optymizulmu, juz.dawno to zrozumialem, inni sa postrzegani jako powazni mimo ze.kazdy ma.chwile zdenerwowania, innym razem opowiada glupie zarty.ale w koncowym efekcie uwazany jest za powaznego.spoko "goscia" ze mna jest inaczej, mam głupawki, czasami odpuszczam.swoje zycie, za.to.zaczynam pocoeszac.innych, jestem spoko dla towarzystwa.ale nikt mnie nie postrzega jako.kogos.kto ma.swoje sprawy itd. Bo.to.jest tak naprawde cechą.atrakcyjnosci i czynnikiem.ktory na to wplywa, potrafie poswiecic czas na pocieszanie.kogo innego ale.ze swoim zyciem.sobie nie radze, mam wrazenie ze.jak leniuchuje.to martwie.sie.waznymi.sprawami ktore.zaniechuje.mam tysiac.planow ale do nich nie siegam, a ktos inny jakby mial w dupie np. Nauke to by.o niej nke myslal i by byl szczesliwy.chwilą i swoim stanem i.zauwazylem ze tacy ludzie potrafią się.podnosić i realizowac sie, mimo ze.zawsze maja w zyciu jakis postep, ciagle cos w.ich zyciu czy w.slabszych czy w lepszycj momentach idzie w kazdym razie do przodu a ja czuje ze mam bloka.naprawde wiem ze.jestem w trudnej sytuacji. Prosze zebys wzial pod uwage to.co napisalem.bo naprawde duzo mi.to zajelo i sama fatyga kosztowala mnie duzej motywacji.odpowiedz
      • ZielonoOka
        2016-12-01 02:15
        Hej, najprawdopodobniej mam chad, potrzebuje zwykłej rozmowy, jeśli zechcesz poświęcić mi trochę swego cennego czasu, bardzo pięknie dziękuję.. Odezwij się Piotr, proszęodpowiedz
        • mateusz
          2016-12-28 12:20
          Ja też chętnie bym z wami porozmawial Piotrku i zielonooka.odpowiedz
      • Kojak
        2016-11-04 17:50
        Witam!!!. Mam podobne problemy co Ty, tylko one trwają już u mnie ponad 15 lat i nie mogę sobie z nimi poradzić, dopiero teraz zrozumiałem, że jestem chory i muszę się leczyć. Chciałbym o tym pogadać.`odpowiedz
      • bartek
        2016-10-23 22:27
        czesc Piotrek ja również ja mam czy polecil bys mi jakies dobre leki na zastopowanie jej?pozdrawiam Bartekodpowiedz
      • Monika
        2016-10-02 20:35
        Cześć jestem matką 2 dzieci i chciałam się zapytać o jakas terapię na ta chorobęodpowiedz
      • Mateusz
        2016-10-02 16:06
        Czesc, mam tą chorobe mimo lekow wrocila...odpowiedz
      • Zuza
        2016-10-01 00:03
        Czesc, mój chłopak ma problem z CHAD, chciałabym jakoś mu pomóc, lepiej zrozumiec... Mozemy porozmawiac?odpowiedz
        • Ala
          2016-10-01 22:48
          Najpierw uciekaj! Pomagaj z daleka i tylko wtedy, gdy on na to pozwoli. T o trudne, ale człowiek z CHAD zniszczy Ciebie,zanim się obejrzysz. To niczyja wina. On nie chce ale Ty nic nie możesz zrobić dopóki on nie poprosi o pomoc. Wiem ,bo jestem CHAD.odpowiedz
          • Aisha
            2016-12-31 03:40
            Masz Ala w 1000% rację. Mój partner tez na to choruje, stadia choroby są coraz bardziej intensywne, dochodzi do drobnych przemocy a mamy dziecko w drodze. Ja już mam nerwicę, chce mu pomoc bo go kocham ale nie pozwala i mówi ze to ja jestem chora, Ale jak zapytam o konkrety to nie ma.argumentów, krzyki, awantury :((( a na co dzień jest taki cudowny... tylko czasem ma dosłownie co pięć minut zmiany nastrojów tak bez powodu :((( jestem załamana...odpowiedz
            • Zonachad
              2017-12-30 13:18
              Dziewczyny... ja już zmagam się z choroba męża jakiś czas... ale Bie mam już siły... nie wiem co robić.. jakie podjąć decyzje... kocham go ale zaczynam się zastanawiać czy kiedykolwiek będę się przy nim dobrze czuła... hak ma to wygladac... ma mnie całkiem zniszczyć?odpowiedz
    • ,,,,
      2016-08-12 13:47
      Bardzo wygodna "choroba" która latami mojej znajomej pomaga migać się od pracyodpowiedz
      • Anonim !
        2016-09-13 23:26
        Prawda jest taka, że większość osób chorych upiera się, że nic im nie jest i nie muszą się leczyć. W takich wypadakach raczej nie mają renty. Nie życzę nikomu żeby zachorował na tą chorobę, albo żeby musiał żyć z kimś chorym. Ta choroba wykancza przede wszystkim rodzinę chorego... On w stanie mani ma się dobrze, a jego otoczenie cierpi bo nie może nic zrobić...odpowiedz
        • Mama
          2016-11-18 09:57
          Tak to prawda, mam syna który ma tą chorobę. Od roku nie mamy z nim kontaktu, nie odbiera tel.,maili, SMS. Nie wiem co mam robić. Nie chce brać leków.odpowiedz
          • rar
            2017-04-21 11:55
            Może was po prostu nie lubi. To, że ktoś nie chce kontaktu z rodzicami, może świadczyć o tym, że to z rodzicami jest jednak coś nie tak.odpowiedz
    • maxi95
      2016-07-17 15:52
      od dawna czuje się źle (6 lat z przerwami), smutek, bezradność, ostatnio nawet myśli o śmierci, takie miłe myśli o śmierci. Chyba powinnam coś z tym zrobić, może spróbować pójść do lekarza.odpowiedz
    • Matiass
      2016-06-29 19:13
      Ja od 2 lat myśle o smierci jeszcze tylko 2 tys i mnie nie ma ehh szkoda taki pisac i zdradzac planyodpowiedz
      • x
        2016-07-01 15:35
        śmierć przyjdzie po każdego z nas w odpowiednim czasie, ale żeby ją samemu wybierać zadając ból bliskim to nie jest dobre wyjście. znając własne słabości można żyć i czynić dobro dla innych - wartoodpowiedz
    • Dorota
      2016-06-29 11:56
      Bardzo podstępna choroba. Nam się nie udało w porę zareagować. Najukochańsza osoba odeszła:(odpowiedz
    • Matias
      2016-06-28 21:54
      też mam depresje ehhhhh;//// współczujeodpowiedz
    • Megus2501
      2016-06-28 19:39
      Witam, mój mąż ma ciężką depresję lękową.(lekarz bierze pod uwagę również chorobę dwubiegunową) Bierze mase leków, jest chętny do leczenia ale nic jakoś nie pomaga. leki bierze regularnie od 3 tyg, bardzo schudł, 10 kg, cały czas się męczy, jęczy, sapie, kiwa się, ciągle temat pracy- strach przed pójściem, strach przed telefonami, strach przed decyzjami itp a prowadzi własną działalność gosp. Jestem cały czas przy nim, choć sama już popadam w straszne przygnębienie. Do niczego nie zmuszam męża, czekam na jakiś przejaw chęci z jego strony, rozumiem go bardzo dobrze bo też przechodziłam kilka razy stany depresyjne. Ale czegoś takiego nie widziałam. On non stop się wszystkiego boi i wszystko widzi w czarnych barwach. Najgorsze są ranki aż do późnego często popołudnia, wtedy zwija się z bólu i różnych dolegliwości somatycznych. czasem nawet xanax nie pomaga. Nie wiem już co robić aby mu ulżyć. Ma zobowiązania wobec Klientów i nikt za niego tego nie może zrobić, i tym też się dobija. Brak na cokolwiek siły, nawet na umycie się. Leki które bierze to Zoloft 200 mg, Ketrel 100 mg i 200 mg, xanaks doraźnie w najgorszych stanach i teraz jeszcze pregabalina doszła 75 mgodpowiedz
      • Depresjonat
        2016-10-19 12:48
        Depresja lękowa to co innego niż dwubiegunowa. Poprawa będzie po kilku latach brania leków. Leki pomogą mu poukładać myśli w głowie. Nie nastawiaj się że zacznie brać leki i już będzie ok od razu.odpowiedz
        • Depresja
          2016-12-10 15:54
          Hej..czuje,ze ze mam depresje...dlugo ja mam i jest z kazdym nawrotem coraz gorzej..coraz gorsze mysli..ale boje sie isc do lekarza..co mam zrobic...boje sieodpowiedz
      • Magda
        2016-07-26 14:38
        Jak przeczytałam Pani post to aż mi sie płakać chciało bo sama byłam w takim stanie jeszcze na początku roku. Też miałam depresje lekowa z takimi objawami somatycznymi jak zdrętwienie twarzy, brak czucia w niektorych partiach skóry, problem z koordynacją i w ogóle chodzeniem, wrażenie porazenia prądem w głowie, które miałam zawsze przed snem, problem.z oddychaniem, zawroty głowy. Skrajne wyczerpanie. Wielokrotnie myślałam, ze jestem w agonii. Balam się dosłownie wszystkiego, a pozniej to juz wolałam nawet ciemnosc.. I prosze mi wierzyć, ze nie zrozumie tego ten kto mial depresje lekka, ani moze nawet umiarkowana. Ciezka depresja jest pieklem.. to byla dla mnie taka trauma ze do dziś nie potrafie o tym opowiadac nawet bliskim. Dalej choruje na depresje i nie jestem w stanie pojsc jeszcze do pracy ale to juz jest stan, który nie odczuwam jako pieklo. To tez jest tak, ze po takim cierpieniu prog bolu się przesunal znacznie. Mam nadzieję, ze maz się lepiej czuje.odpowiedz
      • M
        2016-07-03 23:51
        Ja także mam depresję lękowa. Pomogły mi dobrze dobrane leki, a przede wszystkim psychoterapia poznawczo-behawioralna. Terapia poznawczo-behawioralna ma potwierdzona naukowo skuteczność, m.in. w przypadku lęków, ale musi być prowadzona przez certyfikowanego w tym wlasnie kierunku psychoterapeute. Jestem pacjentka, ale takze psychologiem, wiec wiem na co należy zwracać uwage w trakcie poszukiwan skutecznych metod. Jeżeli leczenie nie jest skuteczne to należy zmienić leki, zmienić psychiatre lub zmienić psychoterapeute. Dobrze też jest sprawdzić hormony tarczycowe i morfologie, ewentualnie witamine d3, o czym psychiatrzy nie zawsze informują. Pozdrawiam i życzę powodzenia w wychodzeniu z lęków i depresji u męża.odpowiedz
        • ZUZA
          2016-09-12 23:26
          Masz rację leki dobrze dobrane,pomoc i wsparcie rodziny,przyjaciele to powinno być dobrze,mi pomogło.odpowiedz
        • R....
          2016-08-14 18:02
          witam,, u mnie nawet leki nie pomagaja depresja ciagle wraca ,,, :( :( najlepiej bylo by zasnac i nie obudzic sie juz ......odpowiedz
          • Zagubiona
            2017-11-10 20:33
            Witam choruje na chad moje życie się rozsypalo nie mam chłopaka z którym byłam 8 lat tez myślę o samobójstwie ale to było by zbyt proste nie wiem jak dalej żyć mam 25 lat a nie widzę sensu co dalejodpowiedz

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.