Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Psychiatria kosmetyczna

dr Jan Piasecki, Zakład Filozofii i Bioetyki Wydziału Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie

Jak cytować: Piasecki J.: Psychiatria kosmetyczna. Med. Prakt. Psychiatria, 2017; 4: 69–73

Wprowadzenie

Pan Wojciech zjawia się u lekarza psychiatry dr. Adama S. i prosi o przepisanie leku przeciwdepresyjnego. Pacjent nie ma klinicznych objawów depresji, ale jak sądzi, dzięki tym lekom będzie bardziej skuteczny w pracy. Pan Wojciech jest bowiem z natury raczej nieśmiały, wycofany i – jak sam to ujmuje – „melancholijny”, nie potrafi szybko sformułować myśli i wyrażać się precyzyjnie, a także trochę się jąka. Kiedyś przeczytał, że niektóre leki przeciwdepresyjne powodują nie tylko podwyższenie nastroju, ale również wpływają na zdolności interpersonalne i usprawniają procesy poznawcze.1 Lekarz ma wątpliwości. Z jednej strony wie, że działania niepożądane leków nowej generacji są niewielkie, a przyjmowanie leków może usprawnić społeczne i poznawcze funkcjonowanie pana Wojciecha. Z drugiej jednak strony, dr S. zastanawia się, czy w przypadku pana Wojciecha nie lepsza byłaby psychoterapia, w czasie której pacjent mógłby uświadomić sobie źródła swoich ograniczeń, a także przemyśleć kierunek zmian w swoim życiu. Lekarz zastanawia się też, czy przepisanie leków osobie zdrowiej nie jest wyjściem poza rolę lekarza i terapeuty.

Termin „farmakologia kosmetyczna” pochodzi z bestsellera Petera D. Kramera „Wsłuchując się w Prozac”. Kramer opisuje tam przypadki swoich pacjentów, którzy skorzystali z dobrodziejstw Prozacu, mimo iż nie byli w ścisłym sensie zaburzeni lub chorzy psychicznie. Prozac pozwolił im jednak w znaczący sposób poprawić samopoczucie oraz społeczne i intelektualne funkcjonowanie. Książka Kramera uzyskała ogromny rozgłos, a zbiegło się to w czasie z komercyjnym sukcesem Prozacu w USA. Był to też początek wciąż toczącej się debaty na temat „kosmetycznego” stosowania środków psychoaktywnych.

W niniejszym artykule przedstawiono najważniejsze argumenty padające w dyskusji na temat „kosmetycznej farmakologii” oraz warunki etycznie uzasadnionego używania leków psychoaktywnych w celach polepszenia nieodbiegającego od normy funkcjonowania. Część pierwsza poświęcona jest dyskusji dotyczącej skutków „kosmetycznej farmakologii” dla życia jednostki, w części drugiej zaś opisano możliwe społeczne konsekwencje jej upowszechnienia.

W poszukiwaniu prawdziwego szczęścia

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ostateczne rozstrzygnięcie sporu o „kosmetyczną farmakologię” jest niemożliwe. Jak zauważa Pamela Bjorklund, w grę wchodzą tu dwie filozoficzne kwestie, których nie potrafimy rozwiązać w oparciu o powszechnie akceptowalne kryteria.2 Pierwszy problem dotyczy granicy między zdrowiem a chorobą. Jeśli za Nordenfeltem przyjmiemy holistyczną koncepcję zdrowia, według której „A jest zdrowy wtedy i tylko wtedy, gdy jest zdolny w standardowych warunkach osiągać swoje cele życiowe”,3 to nasze pojęcie „farmakologii kosmetycznej” będzie w najgorszym razie zależało od zupełnie subiektywnej kwestii: jakie cele życiowe wyznacza sobie A. W najlepszym zaś razie uda nam się jedynie wytyczyć granice (na podstawie konsensusu społecznego). Będą one tymczasowe, nieustannie podlegające negocjacjom. Jeśli zaś granica między zdrowiem a chorobą jest nieustannie negocjowana, to w konsekwencji ciągłej rewizji podlega problem rozróżnienia między leczeniem a ulepszaniem ludzkiego organizmu.

Drugą filozoficzną kwestią, którą wymienia Bjorklund, jest sens ludzkiego cierpienia. Istotę tego sporu oddaje rozróżnienie wprowadzone przez Geralda Klermana między „farmakologicznym kalwinizmem” a „psychotropowym hedonizmem”.4 „Farmakologiczni kalwiniści” sądzą, że ludzkie cierpienie ma sens, a chęć uniknięcia go za wszelką cenę jest nieetyczna. Poprzez cierpienie człowiek odkrywa nie tylko sens własnej egzystencji, ale także sens świata. Ponadto, jak wskazuje Klerman, „farmakologiczny kalwinizm” często wiąże się z pewną konkretną orientacją psychoterapeutyczną, wedle której przyjmowanie leków sprawia, że pacjent staje się bardziej zależny (podczas gdy celem psychoterapii i rozwoju osobistego powinno być uzyskanie pełnej niezależności).

Z kolei „psychodeliczni hedoniści” uważają, że ludzkie cierpienie jest złe i nie ma sensu. A zatem, jeśli tylko dysponujemy jakimś środkiem, który pozwoli nam go uniknąć, powinniśmy go zastosować. Sporu o sens ludzkiego cierpienia nie da się rozstrzygnąć bez odwołania się do jakieś mocnej koncepcji filozoficznej, religijnej lub światopoglądowej. W pluralistycznym demokratycznym państwie spór ten pozostanie nierozwiązany. Problem sensu ludzkiego cierpienia wiąże się też z koncepcją emocji. Zdaniem Carol Freedman zwolennicy „farmakologii kosmetycznej” odwołują się do błędnej koncepcji emocji. Uważają oni, że emocje nie mają poznawczego charakteru.5 Natomiast zdaniem Freedman emocje są intencjonalną, poznawczą odpowiedzią podmiotu na konkretną sytuację. Poznawczy charakter emocji sprawia, że mogą być one wplecione w proces rozumienia i interpretacji rzeczywistości. Jeśli emocje są nieadekwatne względem sytuacji, w której znajduje się człowiek, to powinny być one skorygowane przez poznawczy proces uzyskiwania wglądu w zaistniałe okoliczności. Najodpowiedniejszym narzędziem do korekty nieadekwatnych emocji jest terapia. Zgodnie z założeniami przyjmowanymi przez przedstawicieli (różnych – przyp. red.) szkół psychoterapii, człowiek jest podmiotem racjonalnym i jest w stanie korygować swój obraz świata, odwołując się do racjonalnych argumentów. Stan psychiczny człowieka może oczywiście czasem wymagać użycia leków. Jednak zdrowy opór przeciwko lekom wspiera to, co racjonalne w człowieku, to, na czym opiera się jego ludzka godność. Innymi słowy, użycie leków tam, gdzie można użyć argumentów, niejako umniejsza osobę, traktuje ją jako skomplikowany biochemiczny mechanizm, nie zaś jako autonomiczny podmiot zdolny do podejmowania racjonalnych decyzji.

Data utworzenia: 20.04.2018
strona 1 z 3
Psychiatria kosmetyczna Oceń:
(4.50/5 z 2 ocen)
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.